HDR (2)
HDR — prosty przewodnik (2)
Witam w drugiej części przewodnika po HDR. Poniżej znajdziesz wyczerpujący (autora) tutorial oraz dodatkowe tipsy i tricksy. Zapraszam również do przeczytania części pierwszej, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.
Część druga: spis treści
- Robimy HDR!
- Obróbka w Photoshopie
- Tipsy i tricksy
Robimy HDR!
Obiekt

Zwykłe zdjęcie starego wiatraka na Fårö
HDR działa najbardziej widowiskowo w sytuacjach, w których zawodzi zwykła technika fotograficzna. Oczywistym przykładem jest robione pod słońce zdjęcie zacienionej ulicy. Spójrz jednak na górne zdjęcie. Niby w porządku, ale niebo mogłoby być ciemniejsze i bardziej wyraziste, a chatka pod lasem lepiej widoczna. Detale drzew ledwie widać.

HDR starego wiatraka na Fårö
Po wykonaniu kilkuset HDR-ów mogę już przygotować listę obiektów i sytuacji, w których HDR zawodzi, przynajmniej w moim przypadku:
- słoneczne, bezchmurne dni,
- makrofotografie kwiatków,
- drzewa, krzaczki i sztandary w wietrzny dzień (dlaczego, o tym w dalszej części tekstu),
- niska głębia ostrości,
- portrety (choć zdarzają się wyjątki).
W większości pozostałych sytuacji HDR zadziała dobrze — a jeśli nie, zawsze będziesz mieć środkowe z trójki zdjęć bazowych, czyli zwykłą fotografię danej sceny.
Zdjęcia bazowe
Pamiętamy, żeby zabrać ze sobą statyw, tak? Ciężko? Trudno. Jeśli znajdę kiedyś trochę czasu, chętnie opowiem, jak zabraliśmy dzieci na wycieczkę krajoznawczą „Przełomy Jasiołki”, ignorując gęsto ściśnięte na mapie poziomice i tablicę z napisem UWAGA TRUDNA TRASA! ZALECANE OBUWIE TURYSTYCZNE! RÓŻNICA POZIOMÓW 250 M! Moja czteroletnia córka szła w sandałkach, letniej sukience i kapelusiku, moja żona taszczyła syna w nosidełku, a ja lazłem obładowany torbą fotograficzną, statywem i plecakiem z pieluchami i ubraniami. I nie zrobiłem ani jednego zdjęcia! Proszę więc nie marudzić.
No dobrze, zakładamy aparat na statyw, ustawiamy kadr i zaczynamy kręcić pokrętełkami. Podejście superdokładne zakłada ustawienie jak najniższego ISO, wyłączenie autofokusa po wstępnym ustawieniu ostrości, ustalenie tego samego balansu bieli dla wszystkich trzech zdjęć i przełączenie aparatu w tryb ręcznego ustawiania przesłony i czasu. Czyli full manual — po to, żeby aparat nie zmieniał ustawień podczas wykonywania serii trzech zdjęć. Z mojego punktu widzenia to ciut za dużo zabawy, ograniczam się więc do ustawienia możliwie najniższego ISO (HDR podbija szumy w zdjęciach) i wyłączenia autofokusa — faktycznie mogłoby się zdarzyć, że podczas robienia trzech zdjęć aparat postanowi ustawić ostrość na trzy różne obiekty. Jeśli zaś mój Nikon skrewi ustawienie balansu bieli, poprawię je w Photoshopie.
Tu przechodzimy płynnie do następnej kwestii: RAW czy JPEG? Jeśli twój aparat nie robi zdjęć w formacie RAW, może być JPEG. Jeśli ma taką funkcję, rób w RAW. Nie dlatego, że — jak możesz przeczytać w setce głupich internetowych kłótni — RAW zawiera więcej informacji niż JPEG i dzięki temu HDR-y z RAW-ów są pełniejsze, dokładniejsze i ładniej pachną. Po pewnym czasie spędzonym ze statywem zorientujesz się, że możesz teraz robić zdjęcia w miejscach, które wcześniej były poza twoim zasięgiem — np. w ciemnych norach oświetlonych czterdziestowatową żarówką. W takich sytuacjach aparat zazwyczaj głupieje i ustawia balans bieli tak, jak mu się wydaje, że będzie dobrze — a wydaje mu się źle. RAW-y możesz jednym klikiem myszki poprawić w Photoshopie, z JPEG-ami będziesz mieć problem.

HDR z oryginalnych plików i HDR z plików po korekcji balansu bieli. Hmm...
Photomatix: etap wstępny
Spróbujmy zrobić HDR-a z trzech zdjęć przedstawiających izbę w skansenie w Bottarve na Gotlandii. Nie wróżą najlepiej — są za ciemne. Ale może damy radę.

Jeśli masz ochotę poeksperymentować sam na tych zdjęciach, pozwoliłem sobie przygotować paczkę do ściągnięcia (14 MB).
Zaczynamy od przeciągnięcia naszych trzech zdjęć na ikonę programu. Oczętom naszym ukazuje się następujący widok:

Wybieramy „Generate an HDR image” — w końcu po to tu jesteśmy, nie?

Powinniśmy zobaczyć nazwy naszych trzech zdjęć. Wciskamy OK.

Robi się trudniej.
Align source images to ratunek dla tych, co nie wzięli statywu. Photomatix sam spróbuje dopasować do siebie kadry. Ale my wzięliśmy statyw, więc ta funkcja jest nam niepotrzebna. Poza tym zdradzę po cichu, że Photomatix i tak nie dałby rady. Bierz statyw!

Typowy ghosting, czyli pan Duszek wraca ze sklepu
Photomatix ma dobre chęci, ale możliwości niewielkie. Z ghostingiem można sobie czasem poradzić za pomocą Photoshopa. Jak? O tym w piątej części przewodnika, czyli w dziale „Tipsy i tricksy”.
RAW conversion settings — ta opcja pokaże się oczywiście tylko przy korzystaniu z plików RAW. Tu możemy ustawić balans bieli, ale nie skorzystamy z tej opcji z dwóch powodów: po pierwsze, w korekcji balansu bieli Photomatix jest WŚCIEKLE wolny, po drugie z jakiejś przyczyny przekłamuje. Jeśli chcesz poprawić balans bieli, w piątej części pokażę ci, jak to szybko zrobić w Photoshopie.
Możemy już kliknąć OK i Photomatix zaczyna swoje czary-mary. Mieli, mieli i wyrzuca z siebie coś takiego:

OMGWTF?!
Mógłbym tutaj zabawić się w purystę i rzec uczenie: „To jest właśnie 32-bitowy obraz HDR, którego twój monitor nie potrafi właściwie pokazać, a który my mądrale nazywamy HDRi”. Zamiast tego powiem tyle: to półprodukt, którego nawet nie musimy zapisywać na dysku. Teraz naciśnij jabłko-T (lub ctrl-T, co tam lubisz) i zaczynamy prawdziwą zabawę.
Photomatix: tonemapping
Ten rozdział zawiera wyjątkowo dużo nieznanych ci zapewne terminów i opcji. Moja rada jest taka: nie przejmuj się, eksperymentuj!
Tonemapping to mądra nazwa jeszcze mądrzejszego procesu, przy którego wyjaśnianiu musiałbym zużyć cały zapas mądrych słów przewidziany na potrzeby tego przewodnika. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że to tu zaczyna się magia. Tonemapping to proces, który zamieni nasze trzy zdjęcia w ślicznego pojedynczego cukiereczka.
Po kliknięciu rzeczonego jabłko-T (bądź — jeśli preferujesz myszkę — wybraniu komendy „Tone Mapping…” z menu „Process”), ukazuje nam się podgląd HDR-a oraz panel kontrolny. Ważna uwaga: Photomatix ssie, jeśli chodzi o podgląd. Nie wierz obrazkowi po prawej za nic. Co więcej, spróbuj wybrać inny rozmiar podglądu — zobaczysz, że podgląd (i, o zgrozo, histogram) zmienia się w zależności od rozmiaru. Na mój gust najbliższy prawdy jest podgląd w opcji „Fit” — i tak go ustaw, nie przejmując się, że ze względów na ograniczone miejsce screenshot z lewej pokazuje ustawienie „Medium”.Histogram (kolejne trudne słowo) to ten wykres w panelu kontrolnym. Przyjrzyj mu się uważnie, bo to twój nowy najlepszy przyjaciel. Ale po kolei.
Naszego HDR-a będziemy tworzyć, korzystając z funkcji Details Enhancer.
Strength: reguluje siłę, z jaką wpływamy na „kontrast lokalny”. Polecam eksperymentowanie, aczkolwiek ja zazwyczaj trzymam ją na maksie.
Color Saturation: nasycenie kolorystyczne zdjęcia. Zawsze ustawiam nieco mniej niż mi się wydaje, że powinienem. Zazwyczaj wartość oscyluje między 40 a 60.
Light Smoothing: hmm… płynność przejść od jasnych do ciemnych obszarów? Prześledźmy wszystkie możliwe ustawienia:

Od razu widać, że jedyne ustawienia, które nie powodują raka oczu, to High i Very High. I tego się trzymajmy. Niechaj twa wartość Light Smoothing nie będzie nigdy niższa od High.
Luminosity: hmm… jasność ogólna. Znowu łatwiej zobaczyć jej działanie na przykładzie:

Widać, że przy wysokich wartościach Luminosity cienie praktycznie zanikają. Nadaje to naszemu zdjęciu baśniowego wyglądu, ale przy okazji wydobywa ukryte wcześniej w cieniach okropne szumy. Myślę, że właściwe ustawienie znajdziemy gdzieś w połowie, w okolicy 4-6.
Poniżej zera nie masz co zjeżdżać. Niechaj twa wartość Luminosity nie będzie nigdy mniejsza od zera.
Histogram i ustawienia White Point, Black Point, Gamma: jak napisałem wcześniej, histogram to twój nowy najlepszy przyjaciel. Wynika to z niedostatków podglądu w Photomatix. To histogram daje ci najlepsze pojęcie, jak twój HDR będzie wyglądał. Jego lewa część to najciemniejsze partie zdjęcia, prawa — najjaśniejsze. Pojawiająca się na którymkolwiek z jego brzegów pionowa czarna kreska oznacza, że „przepalasz” zdjęcie. Zwróć uwagę na mocno oświetlony przez słońce fragment blatu stołu. Jeśli w histogramie pionowa kreska pojawi się po prawej, w wynikowym obrazie HDR właśnie w tym miejscu nie będzie ani śladu faktury drewna. Jedynie czysta biel. Czarna kreska z lewej strony będzie oznaczać, że w załomie powały będziesz miał plamę absolutnej czerni.
Jak regulować histogram? Ano tymi trzema suwaczkami niżej — pierwszy służy do kontroli jasnych partii, drugim wyregulujesz części ciemne, a trzecim — środkowe. Spróbuj ustawić dwa pierwsze tak, by nie obcinać dramatycznie ekstremów. Trzecim poruszaj, by rozjaśnić „wnętrze” zdjęcia, ale uważaj na szumy w cieniach — od tego zabiegu mogą wyleźć na wierzch.
Omówiliśmy najważniejsze funkcje, teraz czas na szybki przelot przez dodatkowe opcje.
Zakładka Color: tu możemy zmieniać nasycenie najjaśniejszych i najciemniejszych partii (Saturation Highlights i Shadows) oraz próbować ratować źle oceniony przez aparat balans bieli. To ostatnie polecam jednak zrobić w Photoshopie (piąta część przewodnika).
Zakładka Micro: na potrzeby niniejszego tutoriala wystarczy powiedzieć, żebyś pierwszy suwaczek dawał prawie do końca w prawo, a drugi — w lewo. Zachęcam jednak do eksperymentowania.
Zakładka SH: ja uważam, że zmiana którejkolwiek wartości na inną niż zero powoduje znaczne szkody w zdjęciu, ale znowu — proszę sobie suwać do woli.
Ustawienia widoczne z prawej posłużą nam do skręcenia naszego tutorialowego HDR-a. Główne ustawienia: Strength 100, Color Saturation 50, Light Smoothing High, Luminosity +4, WP 0.15, BP 0.15, Gamma 0.73.
Kręćmy zatem!
Gratulacje! Zrobiliśmy HDR-a! Po krótkiej przerwie reklamowej zapraszam do dalszej obróbki.
Obróbka w Photoshopie
Na początek kilka słów disclaimera: poniższe metody to już moja prywatna twórczość, której absolutnie nie musisz stosować. Wypracowałem sobie po prostu pewien sposób obróbki HDR-ów, który nadaje im mój osobisty sznyt.
Wstępne podkręcanie HDR-a
Jeśli nie chciało ci się przygotować własnego HDR-a według wskazówek z poprzedniego rozdziału, możesz ściągnąć wynikowy jpg z Photomatixa.
Wynik naszych zabiegów wygląda całkiem nieźle, ale można go jeszcze podkręcić, prawda? Otwórzmy zatem go w Photoshopie i zacznijmy od zwykłego rozjaśnienia. Tylko uwaga na szumy w cieniach!
LucisArt
Czas wyciągnąć tajną broń, czyli niesamowity plugin do Photoshopa pod nazwą LucisArt. Pierwotnie miał znaleźć zastosowanie w obróbce zdjęć rentgenowskich i mikroskopowych, ale szybko okazało się, że jest wprost stworzony do podkręcania zwykłych fotek. Kosztuje prawie 200 dolarów, więc to poważny wydatek, a w dodatku nowa wersja ma być jeszcze droższa. Jak tu nie piracić? Ja poradziłem sobie, kupując licencję do firmy, gdzie znakomicie przydaje się w zastosowaniach reklamowych.
OK, zobaczmy, co ten LucisArt potrafi.
Najpierw zduplikujmy dotychczasowy efekt pracy na dodatkową warstwę. Na Maku robi się to skrótem klawiaturowym jabłko-wanienka-shift+E, więc na pececie będzie to zapewne ctrl-alt-shift+E. Do tej funkcji nie ma dostępu z menu! Powstałej w ten sposób warstwie ustawmy przenikanie na Luminosity, przezroczystość na 30% i potraktujmy ją wspomnianym pluginem o parametrach Sculpture, 5, 50. Voila!
Pseudo-Orton
Nazwa tego efektu pochodzi od nazwiska fotografa Michaela Ortona. Robił on dwa zdjęcia tej samej sceny — jedno ostre, drugie „zblurrowane”. Potem łączył dwie klatki ze sobą jak kanapkę (stąd technikę tę określa się czasami jako kanapkę Ortona) i naświetlał razem. Wynikowe zdjęcie miało onirycznie zamazane kontury i idealnie nadawało się na kiczowate pocztówki.
Kiedy używałem tej techniki według photoshopowych tutoriali dostępnych w sieci, efekty były takie sobie. Zmodyfikowałem ją więc nieco i użyję teraz mojej wersji ortonizacji na naszym zdjęciu.
Duplikujemy wyjściowe zdjęcie razem z rozjaśnieniem jeszcze raz, wyrzucamy warstwę na samą górę, traktujemy ją Gaussian Blurem o promieniu 7 px i zmieniamy przenikanie na Overlay:
Zdecydowanie za ciemne ciemności i za jasne jasności. Dołóżmy więc naszej warstwie korygujące Levelsy, którymi usuniemy zbyt duże nawisy miodu:
I oto nasz gotowy HDR. Ładny?
Na koniec rozdziału temat do zastanowienia: czy HDR w ogóle był nam potrzebny? Spójrzmy na zdjęcie uzyskane z nałożenia na siebie w Photoshopie najjaśniejszego zdjęcia (wnętrze) i najciemniejszego zdjęcia (zewnętrze) z trójki naszych zdjęć bazowych…
…oraz na efekt potraktowania takiego obrazu photoshopowym sznytem Barta.
Ostatnia przerwa na reklamy, a potem dwa szybkie tipso-tricksy.
Tipsy i tricksy
Ratunku! Aparat ustawił zły balans bieli!
Nie martw się, jest na to metoda. O ile robiłeś zdjęcia w formacie RAW. Robiłeś w RAW-ach, prawda?
Jedyna rada to przepuszczenie zdjęć przez Adobe Camera Raw i zapisanie ich jako TIFF (16 bit). Otwieramy nasze trzy zdjęcia w Photoshopie…
…i otrzymane w ten sposób trzy TIFF-y wrzucamy do Photomatixa. Będzie pięknie.
Jeśli na twoich zdjęciach nie ma wyraźnego białego elementu, proponuję kręcenie suwaczkami Temperature i Tint, aż zdjęcie będzie wyglądać w miarę OK.
Ratunku! Ludzie się ruszają!
Zdarza się — w końcu są ludźmi!
W kościele w Vamlingbo pstryknąłem trzy szybkie fotki kwartetowi smyczkowemu, po czym złożyłem je w HDR-a. Efekt był opłakany — było ciemno, więc zdjęcia miały czasy 0,3 sekundy, sekundę i pięć sekund, wystarczająco dużo czasu, żeby muzycy wyszli na nich dokumentnie poruszeni. Oto HDR w pierwotnej formie:
OK, pomyślmy… Najmniej czasu na machanie głowami dałem im w najciemniejszym zdjęciu — w 0,3 sekundy da się co prawda przebiec trzy metry, ale nie grając jednocześnie na instrumencie smyczkowym. Jak wygląda moje najciemniejsze zdjęcie?
Ups.
Na szczęście będzie mi potrzebny tylko niewielki fragment zdjęcia, więc rozjaśniam je maksymalnie — można to zrobić zwykłymi Levelsami, można też odpowiednio ustawić parametry podczas otwierania RAW-a…
…i wmontowuję buźki, brzuszki i skrzypeczki w mojego HDR-a, zostawiając nieco rozmyć, żeby było bardziej baśniowo…
…po czym przepuszczam efekt przez sznyt Barta.
Efekt końcowy można zobaczyć na Flickrze.
Uff, dotarliśmy do końca tutoriala, autor udaje się na zasłużony spoczynek. Bardzo chętnie przyjmę wszelkie uwagi i komentarze, więc nie omieszkaj się wypowiedzieć :)

























Szacun i owacja na stojąco dla człowieka, który pierwszy uświadomił mi co to są HDRy. Z wypiekami na twarzy czytałem tego tutoriala i dużo się nauczyłem – przynajmniej teorii, bo w pracy to ja mam tylko linuksa i gimpa.
Ale na tej fotce wnętrza to ja bym jeszcze pojechał chociażby głupim clone stampem po tej tabliczce oznaczającej wyjście ewakuacyjne. ;)
A jeszcze – w ramach ciekawostek: w fotoszopie można osiągnąć ciekawe efekty pseudo-HDR używając dopasowania świateł i cieni. Ciekawe rzeczy wychodzą, nawet na pojedynczych fotkach (bez kombinowania trzech ujęć tego samego wioczku) z mojej malusiej cyfrówki. Się pewnie skrzywisz, jak to przeczytasz, ale to taki, za przeproszeniem, substytut dla właścicieli głupich aparatów cyfrowych kosztujących poniżej tysiaka.
pozdro.
Oto moja metoda na HDR ruszajacych sie obiektow: 1 foto RAW > “wywolanie” kilku odbitek z rozna ekspozycja > zlozenie HDR’a.
Nigdy tego nie próbowałem – czy porównywałeś kiedyś efekt trzech oddzielnych naświetleń kontra trzy “oszukane wywołania” RAW-a?
Se zobacz tutaj.
http://rajdy4x4.pl/index.php/ida/9/?y=2008&galeriaID=118281&p=1
Bawił się ktoś Qtpfsgui zamiast (drogim) Photomatixem?
Cudne! Kiedyś widziałem właśnie HDRową fotkę Lizbony, urzekła mnie, ale nie wiedziałem wtedy, że to HDR.
Uwaga wazelina mode on: Powiem Ci, że już dawno nie widziałem fotki, po której dreszcz by mnie przebiegł po plecach. http://www.flickr.com/photos/bartku/3329420944/sizes/o/in/set-72157607218066260/
Bardzo cenne uwagi, szczególnie dla początkujących HDRowców ;)
http://www.lytro.com/living-pictures/282 – zdjęcia zabawką przyszłości. Ostrość ustawia się po zrobieniu zdjęcia, a właściwie nie tyle się ustawia raz na zawsze co można się nią bawić.