Home > Personalo > Stocki

Stocki

January 16th, 2012 Leave a comment Go to comments

W wyniku jakiejś konwersacji na Blipie przypomniałem sobie o czasach, w których zdjęcia stockowe dostarczano do agencji reklamowych w specjalnych albumach. I zrobiłem sobie nostalgia trip, aż mi się w nosie od kurzu zakręciło. Posłuchajcie.

Dziś zdjęcia stockowe bierze się z Internetu. Dawniej Internetu nie było albo był, ale jakiś taki pokraczny i niekomercyjny. Co ciekawe, zdjęcia takich drukowanych wydawnictw ze zdjęciami (Xzibit approves) są praktycznie nie do znalezienia w sieci — wpisanie „stock photo album” albo „stock photo book” zwraca oczywiście stockowe zdjęcia różnych albumów i książek. Na szczęście do dziś mamy parę albumów w firmie: służą koleżance jako podstawka do elcedeka z nieregulowaną wysokością.

W agencji był specjalny regał na stocki. Bo było ich od pyty, na świetnym grubym papierze, wielgachne knigi. I gdy dyrektor artystyczny potrzebował zdjęcia, powiedzmy, samotnej kobiety śmiejącej się do sałaty, zlecał to zadanie wyszukiwarce. Zupełnie jak dziś. Tylko że wtedy wyszukiwarka była człowiekiem, a nawet — jeśli dyrektor artystyczny był wyjątkową szychą — nawet kilkoma podwładnymi. Siadaliśmy, braliśmy sobie po dziesięć albumów każde i szukaliśmy baby z sałatą. Jak ktoś znalazł, zaznaczał stronę kolorowym Post-Itkiem (takim malusieńkim), żeby dyrektor artystyczny mógł sobie wybrać. A najgorsze było, jak dyrektor artystyczny miał klarowną wizję (czytaj: był ostatnim chujem) i po przejrzeniu wszystkich znalezionych propozycji kręcił nosem i mówił „nie ma żadnej rudej patrzącej w prawo, miała być ruda z sałatą i miała patrzeć w prawo” — i trzeba było szukać od nowa.

Coś je, ale za mało się śmieje, poza tym nie widać sałaty.

Przeglądanie stocków wspominam jako najbardziej rozpieprzające psychę zajęcie ever — a pamiętajcie, że robię w reklamie. Po kilkuset stronach roześmianych dziewcząt, chłopców radosnych, seniorów szczęśliwych i czystych, bobasów rumianych i zupełnie niezasranych rzeczywistość odpływała, a ja lądowałem w jakiejś lynchiańskiej onirycznej suburbii, w której za pomalowanymi na biało płotkami kryje się straszliwa chora zbrodnia. Jedyne smutne zdjęcia mieściły się w działach „Social Issues”, gdzie ludzie brali w żyłę narkotyki w zaułkach, szefowie wrzeszczeli na podwładne, a czyjeś bezcielesne dłonie skuwały kajdany. No, ale to tylko kilka stron i dalej jazda, rodzina z bardzo dobrym uzębieniem biegnie po plaży w ładnych swetrach. Raz po jointach wymyśliliśmy z kolegą Magiczną Krainę Sztoklandia, w której wszyscy byli szczęśliwi i mieli dobre życie. I jak czasami trafialiśmy na mieście na jakąś wycieczkę emerytów z RFN, których stylówa w mózgojebnym stopniu pokrywała się z wystrojem ludzi z działu „Seniors”, to się śmialiśmy, że przyjechali ze Sztoklandii popatrzeć na ludzką mizerię.

Aha, i jeszcze fajny był dział „Abstract”, gdzie pełno było jakichś takich przerażających potworków wygenerowanych w 3D. Ta konwersacja na Blipie, od której się zaczęło, teraz pamiętam, to był ^kambuz, który wpisał w wyszukiwarkę grafiki (Google, nie żywą wyszukiwarkę) hasło „internet” — idźcie wpisać, zobaczycie, o czym mówię.

No dobrze. Kiedy już któryś z human search engines znalazł zdjęcie kobiety śmiejącej się do sałaty i dyrektor artystyczny je zaakceptował, to był dopiero początek kłopotów. Kładliśmy album na skanerze i dociskaliśmy dziesięcioma innymi albumami, klnąc gościa, który wymyślił, że albumy ze stockami najlepiej robić w klejonej oprawie. Skanowaliśmy zdjęcie, po czym ci z nas, co byli biegli w Photoshopie, spędzali trochę czasu, usuwając morę i syfy (photoshopowy plugin Despeckle był w tym dobry).

I takie brzydkie zeskanowane zdjęcie służyło jako poglądówka do projektu. Jeśli klient wybrał projekt, trzeba było zdjęcie kupić. I najgorsze, absolutnie najgorsze, co mógł zrobić pracownik, to zgubić jego numer. Bo, uważacie, te zdjęcia miały takie numerki identyfikacyjne pod spodem. I zdarzało się, że niedoświadczony pracownik branży reklamowej taki numerek wycinał przy kadrowaniu zdjęcia w Photoshopie, a plik nazwał kobieta_salata1.tif. I trzeba było szukać numerku w tych księgach od nowa, co oznaczało czasem przejrzenie całego stosu. Takim ludziom pluliśmy do pierogów w pomieszczeniu socjalnym. Uważni czytelnicy zauważą, że w ilustrującym notkę albumie numery umieszczono bezpośrednio na zdjęciach, sprytnie minimalizując ryzyko tego typu wpadki.

Numerek dyktowało się przez telefon (albo wysyłało faksem!) komuś w agencji stockowej. I to zdjęcie do nas przyjeżdżało, uważajcie, w kopercie, na slajdzie, czasami z bardzo daleka, z centrali w obcym kraju. I ten slajd skanowali nam na mieście w zakładzie skanującym, po czym wracał do nas, a myśmy go odsyłali do agencji stockowej. W kopercie.

Jak się pojawiły stocki na płytach CD, najpierw dołączane do albumów, dopiero później jako samodzielne byty, tośmy normalnie brawo bili. A potem jak przyszedł Internet i w ogóle taka opcja, że można wpisać w okienko „ruda śmieje się do sałaty, patrząc w prawo”, to niektórzy nawet płakali.

I to wszystko działo się nie w jakiejś prehistorii, tylko dziesięć lat temu.

Tags:
  1. January 18th, 2012 at 23:01 | #1

    @ login99195:
    Do tej pory mam płytki, na których kupowało się w 1995/1996 Internet, jak się nie miało modemu i dostępu do WWW/BBS/AmiNetu.

  2. bantus
    January 18th, 2012 at 23:09 | #2

    sheik.yerbouti :

    wo :
    Ciekawe, czy lepiej sobie zrobić climax budowlanym młotem pneumatycznym czy jednak jakimś gustownym elektronarzędziem?
    Peter Steele miał o tym piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=LIHSEX9TLl8

    Był też o tym teledysk z naoliwionymi paniami obsługującymi elektronarzędzia, ale nie chce mi się go szukać.

  3. sheik.yerbouti
    January 18th, 2012 at 23:39 | #3

    bantus :

    Był też o tym teledysk z naoliwionymi paniami obsługującymi elektronarzędzia, ale nie chce mi się go szukać.

    Jest mi bardzo przykro i głupio, bo oczywiście zdałem się na moja dziurawą pamięć. Chodziło o http://www.youtube.com/watch?v=TM0nUb7Tx7c

  4. January 19th, 2012 at 00:29 | #4

    Głupia historia. Uważam że firmy powinny nadal wydawać albumy na papierze, jednocześnie przeznaczając duże budżety na walkę z podmiotami, które udostępniają zdjęcia na innych nośnikach niż papier lub, co gorsza, umożliwiają kupowanie tych zdjęć w internecie. Przecież tak działa przemysł filmowy, muzyczny i w ogóle – i genialnie na tym wychodzą.

  5. janekr
    January 19th, 2012 at 08:18 | #5

    wo :

    Moją chorą wyobraźnię rozbudza filar łomiankowskiej drobnej przedsiębiorczości, firma “Climax s.c. Wynajem sprzętu budowlanego i elektronarzędzi”. Ciekawe, czy lepiej sobie zrobić climax budowlanym młotem pneumatycznym czy jednak jakimś gustownym elektronarzędziem?

    Na giełdzie samochodowej w Słomczynie była knajpa “Złota wagina”.

  6. Szyba
    January 19th, 2012 at 09:20 | #6

    To ja tak zbiorowo odpowiem
    -Exodus występuje nawet u Wilqa, więc do prawie mainstreemu wszedł
    -w sprawie nazw- dla mnie numer jeden to “Gipsy Kings- producent drzwi całoszklanych”
    -w sprawie reklam- w DC trafiłem na piękną reklamę drukarni: “Brzydko, drogo i nieterminowo- ale za to blisko” :-)

  7. Szyba
    January 19th, 2012 at 09:23 | #7

    I jeszcze usługi pogrzebowe “Grobokop”

  8. January 19th, 2012 at 10:09 | #8

    Szyba :

    I jeszcze usługi pogrzebowe “Grobokop”

    Pics or links or it didn’t.

  9. Szyba
    January 19th, 2012 at 10:28 | #9
  10. RobertP
    January 19th, 2012 at 10:32 | #10

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10991490,Abp_Nowak_otwierajac_przychodnie_naprotechnologiczna_.html

    “To jest metoda ludzka, a nie antyludzka. I jedyna metoda zasadna medycznie – zachwalała naprotechnologię specjalistka chorób płuc dr n. med. Wanda Terlecka, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i wykładowca medycyny pastoralnej (podstawowe wiadomości z medycyny, higieny i pierwszej pomocy, których może potrzebować każdy ksiądz) w częstochowskim Wyższym Seminarium Duchownym.”

    Medycyna pastoralna?! WTF

  11. January 19th, 2012 at 10:37 | #11

    @ Szyba:
    Całe szczęście, że ten monitor idzie do wyrzucenia. Te plamy z kawy nie zejdą.

  12. January 19th, 2012 at 10:41 | #12

    Szyba :

    -w sprawie reklam- w DC trafiłem na piękną reklamę drukarni: “Brzydko, drogo i nieterminowo- ale za to blisko” :-)

    Na Stegnach? To (kiedyś dawno) zaprzyjaźniona drukarnia się wygłupiała. Przesympatyczni ludzie, robili dobrze, tanio i na czas.

    http://firmy.tipy.pl/grobokop,9NNMR.html

    O_O_O_O_O_O_O

  13. Szyba
    January 19th, 2012 at 10:57 | #13

    bart :

    Na Stegnach? To (kiedyś dawno) zaprzyjaźniona drukarnia się wygłupiała. Przesympatyczni ludzie, robili dobrze, tanio i na czas.

    Generalnie raczej ich chwalą, a reklama zapadała w pamięć.

  14. blue.berry
    January 19th, 2012 at 11:10 | #14

    w temacie nazw – u nas po okolicy jeżdżą szambowozy z wdzięczną nazwa na boku “Lider Pijawka”.

  15. January 19th, 2012 at 11:51 | #15

    bantus :

    sheik.yerbouti :
    wo :
    Ciekawe, czy lepiej sobie zrobić climax budowlanym młotem pneumatycznym czy jednak jakimś gustownym elektronarzędziem?
    Peter Steele miał o tym piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=LIHSEX9TLl8

    Był też o tym teledysk z naoliwionymi paniami obsługującymi elektronarzędzia, ale nie chce mi się go szukać.

    Benny Benassi “Satisfaction”: http://www.youtube.com/watch?v=zMw-rOIPGkc

  16. January 19th, 2012 at 12:12 | #16

    ccc :

    “Kolex, Poldex, Rysiex”
    Ich jest wiecej.
    Sufitex, Polodlew, Piórex

    To ja to tu wrzucę: http://jarex-lublin.polandtrade.pl/
    Właściciel firmy: Jarosław Ptaszek.

    Gammon No.82 :

    Chyba już było? Zakład pogrzebowy Galaxy zaraz obok księży Orionistów, plac Narutowicza.

    Cholera, właśnie miałem to pisać.ojap :

    Obsługa aut i instalacje gazowe tylko w firmie Czakram http://www.czakram.pl/ http://www.rzeszow.czakram.pl/
    W Rzeszowie działają/ły dwa sklepy z ubraniami – Ciuchatek i KupCiuszek.

    W Lublinie na ul. 3. Maja jest KupCóś.

  17. Lurkerka_Borgia
    January 19th, 2012 at 13:59 | #17

    Ja to po prostu tu zostawię:
    http://spoleczenstwo.newsweek.pl/ksiaze-swietopelk–czyli-miecz-na-masturbacje,37567,1,1.html
    “Polskie Królewskie Slowiańskie Piastowskie Towarzystwo Psychologiczne” mnie wzięło i urzekło.

  18. Lurkerka_Borgia
    January 19th, 2012 at 14:37 | #18

    Temat na notkę? Było o altmedzie, to może teraz o oczyszczaniu aniołami?
    http://www.uzdrawianieduszy.pl/oczyszczanie.php
    (tylko jak to zdebunkować?)
    Najbardziej podobał mi się kawałek o nieuwolnionych zwierzętach astralnych, w wyobraźni pojawił mi się widok smutnego wiejskiego Burka na łańcuchu… Dzidy w kręgosłupie pochodzace od partnera też były niezłe.

  19. vauban
    January 19th, 2012 at 14:37 | #19

    Moje faworytne nazwy firm to “Jajax – jaja na własnych paszach” (Olsztyn) i “Serex” – dojrzewalnia serów w Giżycku.
    Dowcipna też była już nieistniejąca firma transportowa ze Szczecina “Hey – ho, let’s go”.

  20. janekr
    January 19th, 2012 at 15:01 | #20

    W wyniku remontu w pracy otrzymaliśmy zlew firmy Kuchinox

  21. romgier
    January 19th, 2012 at 15:07 | #21

    Lurkerka_Borgia :

    Temat na notkę? Było o altmedzie, to może teraz o oczyszczaniu aniołami?

    a może o leczeniu niepłodności macą?

    Pierwsze wrażenie, to że spotkaliśmy profesjonalistę. Nic nie obiecywał. Zaczął od diagnostyki. Dowiedzieliśmy się, że jedną z przyczyn niepłodności może być ukryta czy niejawna nietolerancja pokarmowa.Zrobiono test mojej żonie. Później do domu przyszły wyniki. Lista produktów zakazanych do spożycia była długa, bardzo długa.Jednym z tych zakazanych produktów były drożdże – zwykłe drożdże piekarskie(…)

    Powróćmy jednak do głównego wątku – leczenia. Po około roku od naszego pierwszego spotkania z NaProTechnologią, zaświtało pewne światełko nadziei. Na teście pojawiły się dwie kreseczki . Po raz pierwszy od 6 lat. Wprawdzie były komplikacje, ciąża obumarła, ale i to jest sukcesem. Zaufaliśmy gronu ludzi związanych z NaProTechnologią. Było warto. Leczymy się dalej!

    http://www.napro.dl.pl/
    zostawiam, pozdrawiam.

  22. magister Sianko
    January 19th, 2012 at 15:14 | #22

    Kiedyś we Wrocku sklepik spożywczy na placu Bema miał na markizie napisane “World European Center Shop” a na tramwajach jeździła reklama firmy “Inter Fart”.

  23. Lurkerka_Borgia
    January 19th, 2012 at 15:16 | #23

    Mister Borny jest dla mnie podobny do tych od candidy: interes polegający na wmówieniu ludziom choroby, żeby płacili za lekarstwo (w jednym przypadku będzie to magnetyczne ustrojstwo, w drugim – oczyszczanie duszy z 20 klątw sprzed 4000 lat, oczywiscie każda klątwa na osobnej sesji).

  24. RobertP
    January 19th, 2012 at 16:47 | #24

    Dzisiaj siedziała obok mnie obok na wyciągu mała dziewczynka a na nogach miała narty
    Rossignol Lolita “Kolorowe wesołe narty dla początkujących dziewczynek”
    http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2182&id_modelu=2922

  25. bantus
    January 19th, 2012 at 18:22 | #25

    Rachunek sumienia:

    Czy nie wybaczyłem rodzicom bądź krewnym, że wykorzystali mnie seksualnie w dzieciństwie?

    http://www.parafiabledow.pl/aktualnosci_rachunek3.html
    Jak nie wybaczyłeś, to masz kurwa grzech. Jest sporo rzeczy do pololania, są różne wersje.

    Sory, myślcie sobie co chcecie, ale rodzicie posyłający dzieci do komunii są jednak chujkami. Nawet jeśli to zło konieczne, to jednak zło i krzywda.

    ed. Wersja IV rachunek internauty…
    http://www.parafiabledow.pl/aktualnosci_rachunek4.html

  26. digan
    January 20th, 2012 at 08:43 | #26

    romgier :

    Wprawdzie były komplikacje, ciąża obumarła, ale i to jest sukcesem.

    To dosyć zabawne, że naprusy wołają w kółko o dzieciach nienarodzonych, a jak przychodzi co do czego, to “ciąża obumarła”. Czemu nie ma krzyku, że ŚMIERĆ DZIECKA NIENARODZONEGO !!1

    bantus :

    Był też o tym teledysk z naoliwionymi paniami obsługującymi elektronarzędzia, ale nie chce mi się go szukać.

    Bloodhound Gang – Foxtrot Uniform Charlie Kilo?

  27. Lurkerka_Borgia
    January 20th, 2012 at 10:49 | #27

    @rachunek sumienia:
    Ale to na pewno nie jest czyjś epicki trolling? (zajrzałam na stronę, wyglada prawdziwie, ale nie takie rzeczy się zdarzały). Albo hacking?

    @ciąża obumarła
    Może w ten sposób starają się zdystansować psychicznie od, było nie było, ciężkiego przeżycia.

  28. January 20th, 2012 at 10:51 | #28

    Lurkerka_Borgia :

    Ale to na pewno nie jest czyjś epicki trolling?

    Nie, to już wisiało na stronie innej parafii, o ile dobrze pamiętam i jak ksiądz zobaczył tabuny internautów przychodzących zrobić WTF na jego witrynie, to skasował czy ocenzurował.

  29. bantus
    January 20th, 2012 at 11:08 | #29

    Lurkerka_Borgia :

    Ale to na pewno nie jest czyjś epicki trolling?

    Co ty, przecież co któraś parafia takie ma. Zresztą wpisz sobie rachunek sumienia dla w google. Pamiętam też takie listy grzechów wręczane na przygotowaniu do I komunii. Trochę sobie lolam jak czytam, ale z drugiej strony robi mi się trochę niedobrze jak patrzę na katolicką parodię etyki.

  30. January 20th, 2012 at 15:20 | #30

    czereśnia :

    “Mydło, widło i powidło”

    Graty, szmaty, aparaty.

  31. January 20th, 2012 at 15:26 | #31

    nosiwoda :

    Był też o tym teledysk z naoliwionymi paniami obsługującymi elektronarzędzia, ale nie chce mi się go szukać.

    Benny Benassi “Satisfaction”: http://www.youtube.com/watch?v=zMw-rOIPGkc

    Nie, nie: to.

  32. January 20th, 2012 at 15:33 | #32

    vauban :

    Moje faworytne nazwy firm to “Jajax – jaja na własnych paszach” (Olsztyn) i “Serex” – dojrzewalnia serów w Giżycku.
    Dowcipna też była już nieistniejąca firma transportowa ze Szczecina “Hey – ho, let’s go”.

    Och, można by długo: “Jaja od Słowika” chociażby. Najlepszy i tak sklep rybny “Delfin” oraz szkoła nauki jazdy “Pirat“.

  33. January 20th, 2012 at 15:43 | #33

    RobertP :

    Medycyna pastoralna?! WTF

    Można sobie doczytać.

  34. mike
  35. digan
    January 20th, 2012 at 20:46 | #35

    Lurkerka_Borgia :

    Może w ten sposób starają się zdystansować psychicznie od, było nie było, ciężkiego przeżycia.

    Najpewniej tak właśnie jest. Ale szkoda, że od kobiety decydującej się na in vitro dystansu nie wymagają. DZIECI! MROŻONE! NIENARODZONE! itd.

  36. smok_wawerski
    January 20th, 2012 at 22:35 | #36

    Przy KEN-ie na odcinku natolińskim jest żarciodajnia o dźwięcznej nazwie TeleSajgon. Zawsze jak przechodzę, zastanawiam się czy to nie jest komórka np: Stowarzyszenia Stalkerów RP.

  37. zer00
    January 21st, 2012 at 11:46 | #37

    Wtem! (podczas porannej wizyty w sklepie ogrodniczym)

    GROBEX ściereczki czyszczące do nagrobków kamiennych. Producent: Zielony Dom.

    (ad nazwy firmowe i obumieranie w jednym?)

  38. romgier
    January 21st, 2012 at 12:40 | #38

    magister Sianko :

    Kiedyś we Wrocku (…) na tramwajach jeździła reklama firmy “Inter Fart”.

    tamże, nie na tramwajach, a na fiatach z kratką jeździ Kupska, legenda lokalnej gastronomii:
    http://www.gastronomia.wroclaw.pl/kontakt.html

  39. blue.berry
    January 21st, 2012 at 12:44 | #39

    wiem, że zazwyczaj wrzucacie tutaj bardziej cripi-linki, ale info że “4 miski zupy kapuścianej=jedna kapsułka” zrobiło mi dzień http://www.cabbage-forte.pl/

  40. ramone.alcin
    January 21st, 2012 at 12:46 | #40

    bantus :

    Jak nie wybaczyłeś, to masz kurwa grzech. Jest sporo rzeczy do pololania, są różne wersje.

    No ale maja rowniez: “Czy krzywdziłem rodzeństwo (czy wykorzystywałem seksualnie brata lub siostrę)?”, “Czy dopuściłem się grzechu zabójstwa lub byłem za nie współodpowiedzialny?”, “Czy kradnąc dopuściłem się przemocy?”, wiec leca po calym kodeksie karnym. Czemu akurat pytanie o molestowanie seksualne Cie tak podjaralo?

  41. Aethelstan
    January 21st, 2012 at 13:51 | #41

    @ ramone: Weź, przecież chyba nie podzielasz opinii ksiundza, że ofiara molestowania seksualnego ma moralną powinność wybaczać oprawcy?

  42. bantus
    January 21st, 2012 at 13:55 | #42

    ramone.alcin :

    Czemu akurat pytanie o molestowanie seksualne Cie tak podjaralo?

    Podjarało? Potrafisz czytać ze zrozumieniem? To mnie wkurwiło, to przecież stygmatyzacja ofiar – jak nie wybaczyłeś sprawcy, to masz grzech ciężki, z którego trzeba się spowiadać, bo jak nie to piekło. Brakuje tylko, żeby do rodziców i krewnych dodali xięży.

  43. ramone.alcin
    January 21st, 2012 at 14:33 | #43

    Aethelstan :

    Weź, przecież chyba nie podzielasz opinii ksiundza, że ofiara molestowania seksualnego ma moralną powinność wybaczać oprawcy?

    Wg religii katolickiej ma, tak samo jak ofiara gwaltu, kradziezy, pobicia, tortur, itd. Nic sie w ej materii nie zmienilo od dawna, czemu nagle bantus sie zdziwil, ze aplikuja te zasade rowniez do molestowania seksualnego?

    Pamietasz, jak JP2 zalecal zgwalconym Bosniaczkom, zeby rodzily dzieci?

  44. ramone.alcin
    January 21st, 2012 at 14:35 | #44

    bantus :

    jak nie wybaczyłeś sprawcy, to masz grzech ciężki

    Gdzie napisali, ze ciezki?

    , z którego trzeba się spowiadać, bo jak nie to piekło

    Zaraz tam pieklo.

    Brakuje tylko, żeby do rodziców i krewnych dodali xięży.

    A jak myslisz, kogo naprawde mieli na mysli :D

  45. Gammon No.82
    January 21st, 2012 at 14:55 | #45

    ramone.alcin :

    Wg religii katolickiej ma

    Powinność, czy supererogacja?

  46. bantus
    January 21st, 2012 at 17:24 | #46

    ramone.alcin :

    Gdzie napisali, ze ciezki?

    No jak trzeba się z niego spowiadać to ciężki.
    ramone.alcin :

    Zaraz tam pieklo.

    A jak się z tych grzechów przed śmiercią nie wyspowiadałeś, to wieczne męczarnie. Jakoś tak to było.
    ramone.alcin :

    Wg religii katolickiej ma

    Powinna, nie znaczy, że musi, bo inaczej grzech.

  47. Aethelstan
    January 21st, 2012 at 19:29 | #47

    ramone.alcin :

    Wg religii katolickiej ma, tak samo jak ofiara gwaltu, kradziezy, pobicia, tortur, itd. Nic sie w ej materii nie zmienilo od dawna, czemu nagle bantus sie zdziwil, ze aplikuja te zasade rowniez do molestowania seksualnego?

    Po pierwsze, w owym mazowieckim “wzorze dorachunku sumienia” nie ma mowy o przebaczaniu złodziejom, porywaczom itp. Tylko ofiara molestowania ma się zastanowić, czy przebaczyła, bo jak nie, to ma grzecha.

    Po drugie i ważniejsze, to ty zestawiłeś nakaz miłowania pedofila swego z potępieniem robienia innym krzywdy, więc z twojego posta wyszła apologia katolickiej pseudoetyki.

  48. January 21st, 2012 at 21:21 | #48

    @Aethelstan
    Po pierwsze, w owym mazowieckim “wzorze dorachunku sumienia” nie ma mowy o przebaczaniu złodziejom, porywaczom itp.
    Pod “Nie będziesz zabijał” jest “Czy komuś odmówiłem przebaczenia? ”
    Co nie zmienia faktu, że konkretne wyeksponowanie wybaczenia molestowania jest nie teges.

  49. bantus
    January 21st, 2012 at 21:52 | #49

    @ miskidomleka:
    To w ogóle jest parodia etyki.

  50. ramone.alcin
    January 21st, 2012 at 22:42 | #50

    bantus :

    To w ogóle jest parodia etyki.

    Bo to zestawial jakis katecheta po KUL, czego sie spodziewasz.

  51. bantus
  52. fronesis
  53. naima
    January 22nd, 2012 at 19:51 | #53

    https://plus.google.com/u/0/?tab=wX#photos/107410615885196388519/albums/posts/5699815333164342818

    obiecane zdjęcie produktu roku, jak Ci się będzie chciało, Bartu, to wrzuć w postaci obrazka.

  54. digan
    January 22nd, 2012 at 23:02 | #54

    http://smn.klm.net.pl/Niejedzenie/Niejedzenie.php?nr=ponowne_jedzenie

    Gdyby się okazało, że wasze ciało nic nie wie o waszym oświeconym umyśle i jednak nie może sobie dać rady bez jedzenia, to nie zaczynajcie jeść tak od razu. Inni oświeceni (wciąż żyjący) dobrze radzą.

  55. bydlak
    January 23rd, 2012 at 15:06 | #55

    digan :

    http://smn.klm.net.pl/Niejedzenie/Niejedzenie.php?nr=ponowne_jedzenie
    Gdyby się okazało, że wasze ciało nic nie wie o waszym oświeconym umyśle i jednak nie może sobie dać rady bez jedzenia, to nie zaczynajcie jeść tak od razu. Inni oświeceni (wciąż żyjący) dobrze radzą.

    Wejszłem na główną stronę i widze po lewej Banner Doktora Rath’a. Słowem wstępu:

    Pare dni temu byłem u lekarza medycyny pracy. Typowa wizyta, typowe uwagi(proszę rzucić palenie itd), ale pod koniec zapytałem co by mi polecił w zakresie suplementów. Wspomniałem o tym, że piję sporo kawy i miewam rzadkie, aczkolwiek bardzo bolesne skurcze łydek(próbowałem swego czasu różnych zestawów magnez+cynk dostępnych w aptekach). To był bład, gdyż kolejne 15 minut straciłem na wysłuchiwanie o rewolucyjnych suplach doktora Ratha i przełomie jakim jest medycyna komórkowa. Dostałem nawet jego referral, na którym miałbym się powołać składając zamówienie(zapewniając doktorkowi prowizję). Dał mi też wizytówkę jakieś babby, która jakby co chętnie przyjedzie i zrobi mi szkolenie z metody Rath’a. Zaznaczam, że nie było to państwowej przychodni, a w placówke centrum medycznego LIM, gdzie różne korpo wykupują pracownikom opiekę zdrowotną.

  56. January 24th, 2012 at 22:58 | #56

    określenie “naprusy” jakoś mi umknęło, a takie wdzięczne.
    Ja tylko w temacie noci chciałam dodać, że pierwszy kontakt z Internetem miałam w Mezozoiku, kiedy usiłując wydrukować plik w Wordzie zadzwoniłam do obsługi technicznej. Tam w wyniku szeregu skomplikowanych działań (“pani widzi ten kwadracik w lewym górnym rogu? To kliknąć, kliknąć!”) doprowadziłam do zakapowania nielegalnego Dooma, którego właścicielem był posiadacz komputera oraz wyinstalowania czegoś tam, co było szalenie potrzebne do czegoś tam innego.
    To ważne doświadczenie zaowocowało pożytecznymi naukami, które przydały mi się w późniejszym życiu:
    1. jeśli facet z obsługi technicznej mówi, że właściciel komputera na pewno nie będzie zły, gdy wyinstaluję mu coś tam, to nie należy wierzyć tej deklaracji;
    2. początek piractwa komputerowego datuje się na Mezozoik;
    3. włączenie drukarki do prądu wydatnie poprawia jakość druku.

    Mój syn natomiast nie wierzy, że świat bez Internetu kiedykolwiek istniał.

  57. January 24th, 2012 at 23:01 | #57

    @ a.:
    Jeśli to gdzieś w okolicach 3miasta, to podeślij pacholę, pokażę mu Windows 3.0 i 3.11. Oraz dosa 5.0.

  58. Gammon No.82
    January 25th, 2012 at 00:16 | #58

    Adam Gliniany :

    @ a.:
    Jeśli to gdzieś w okolicach 3miasta, to podeślij pacholę, pokażę mu Windows 3.0 i 3.11. Oraz dosa 5.0.

    Ach, DOS (najchętniej z dopiętym 4dos’em), starcza łza się w kaprawym oku kręci.

  59. January 25th, 2012 at 09:35 | #59

    @ Gammon No.82:
    Mam kilka stareńkich maszyn skonfigurowanych i działających. Także w Internetach (Win3.11, DOS i jako przeglądarka wciąż rozwijana – Arachne). Taki sport.

  60. bantus
    January 25th, 2012 at 12:06 | #60

    prof. Mariusz-Orion Jędrysek (Solidarna Polska) :

    Jan Chryzostom Pasek opisywał cieplejsze zimy niż te, których doświadczamy na przełomie 2011/12 roku.

    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/ten-region-polski-stanie-sie-zaglebiem-bezrobocia-biedoty-i,1746255

  61. Keph
    January 25th, 2012 at 17:01 | #61

    Polska mogłaby się stać energetyczną Szwajcarią Europy

    What does that even mean.

  62. Jubal
    January 28th, 2012 at 13:23 | #63

    @ bydlak: Zgłoś to wyżej w LIM-ie. Nawet jeśli nie będzie bezpośrednich konsekwencji, muszą zareagować.

  63. janekr
    January 28th, 2012 at 23:51 | #64

    http://allegro.pl/kula-pioraca-moli-zrezygnuj-z-proszku-do-prania-i2063528520.html

    “Jak to działa?
    W wyniku tarcia w wodzie małych ceramicznych kuleczek, Moli wytwarza wysokoenergetyczne fale podczerwone,”

    Kilkanaście lat temu to było ostro promowane, kilku frajerów kupiło, ale znikło.
    I proszę – wielki comeback.

  64. tamburmajor
    January 29th, 2012 at 10:08 | #65

    @ bydlak:

    Ostatnio moja dziewczyna na rehabilitacji kręgosłupa w Luxmedzie dostała dodatkowy wykład o robakach i pasożytach. Konkluzja była taka, że odrobaczenie zrobi jej dobrze na wszystko a na kręgosłup to już “wewogle.”

  65. January 29th, 2012 at 15:45 | #66

    och, robaki i amigdalina mają się też dobrze na Okulistyce w stołecznym szpitalu. Przychodzą te lekarze i przychodzą, mówią niezrozumiałe rzeczy, na szczęście sąsiadka z łóżka obok wie i rozumie: wystarczą zioła i dieta oczyszczająca, a zaćma nie będzie wymagała korekty chirurgicznej. Teraz jest czas na podśmiechujki. Dobra. A teraz czas Prawdy: w świecie rozwijającej się medycyny i nowych technologii olbrzymia masa ludzi staje się nieporadna wobec informacji, których języka i znaczenia nie jest w stanie przyswoić. Nikt zresztą specjalnie nie stara się tego robić. Lekarze mają ważniejsze rzeczy wszak do roboty. Citrosept jest zbawieniem, Mistrz mówi i wie, to jak kompas do świata, na orientację w którym straciło się już nadzieję, a jednak pojawiło się światełko w tunelu. Więc. Pamiętajcie i o tej drugiej stronie medalu, bracia i siostry.

  66. January 29th, 2012 at 15:48 | #67

    ilekroć spojrzę na tytuł tego posta, czyta mi się “STOICKI”. co chyba dobrze konweniuje z wymaganiami charakterologicznymi dla kandydata na pracownika agencji w owych przekopalnych czasach.

  67. dink
    January 29th, 2012 at 22:47 | #68

    @bydlak, @tamburmajo: tak z 10 lat temu LIM był w miarę “exclusive” – byli nieźli lekarze i rozsądne terminy wizyt u specjalistów (góra tydzień). W miarę jak zaczęli zarzucać sieci na coraz więcej pacjentów pojawiło się sporo dziwaków/znachorów, a wizyta u ortopedy bo małym narciarskim crashu (bez zrobienia draki) została wyznaczona na “za miesiąc”.

  68. fan-terlika
    February 1st, 2012 at 13:30 | #69

    Słucham tego SGU i słucham i jaki teraz jestem mądry! Gdzie te dawne flejmy, dawać mi je tu! Mammografia na klatę, dawać ją! I cała reszta, którą już zapomniałem! No nic, będę zagajał irl znajomych “a wiecie że”.

  69. janekr
    February 1st, 2012 at 15:10 | #71

    Misiael :

    A, zarzucę:
    http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120131/KRASNIK/469032831

    Ach, przypomina się młodość i eksperymenty z rebirthingiem…
    Wyjść z ciała mi się nie udało, ale za to miałem materiał do mojego pierwszego opowiadania.

    Zresztą, wannę do deprywacji sensorycznej opisywał Lem już w “Odruchu warunkowym”. Właśnie taka wanna jest najlepsza do rebirthingu.

  70. bantus
    February 7th, 2012 at 17:56 | #73

    Cały świat jest wstrząśnięty tragedią australijskiej matki – podczas domowego porodu córeczki zmarła 36-letnia Caroline Lovell – propagatorka narodzin w domowym zaciszu.

    http://www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,11103523,Smierc_podczas_narodzin.html
    To może być pomysł na temat nowej notki. Ostatnio moi znajomi poważnie zastanawiają się nad porodem domowym. Nie wiem jak to u nas jest prawnie rozwiązane i wygląda w praktyce, ale brzmi scary. Dla mnie to jest na zasadzie: jak by tu sobie jeszcze dodać adrenaliny.

  71. ramone.alcin
    February 7th, 2012 at 18:34 | #74

    @ bantus:

    W UK NHS zaczal ostatnio propagowac domowe porody.

  72. Paweł
  73. Lurkerka_Borgia
    February 7th, 2012 at 20:42 | #76

    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego? Tak czytałam w zakłamanej oficjalnej prasie.

  74. amatil
    February 7th, 2012 at 22:31 | #77

    @ bantus:
    Pewnie nie będziesz dyskutował ze znajomą na temat JEJ porodu, ale gdyby jednak, to możesz jej zasugerować, że położnice, które koniecznie chciały poród naturalny (czyt. bez znieczulenia) często raptownie zmieniają zdanie po pierwszych mocniejszych skórczach. A w domu nie ma anestezjologa.

    Lurkerka_Borgia :

    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego?

    Ponoć, jeśli oddział położniczy oferuje godne warunki oraz poszanowanie intymności położnicy, to nie ma przeciwskazań do porodu szpitalnego? A w razie co, zawsze można zrobić cesarkę.

  75. Mietek_1899
    February 8th, 2012 at 00:06 | #78

    @ amatil: Jeśli wszystko idzie dobrze, to zawał serca można przeżyć w domu… No dobra, wiem, że zawał to stan chorobowy, a poród nie, ale przy porodzie jednak się powikłania mogą przyplątać. Ocena szansy przyplątania leży po stronie rodzącej i jej rodziny (w sensie, że wcześniej, żeby decyzję podjąć)

  76. Gammon No.82
    February 8th, 2012 at 00:27 | #79

    Lurkerka_Borgia :

    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego? Tak czytałam w zakłamanej oficjalnej prasie.

    Jest trochę powikłań okołoporodowych, które mogą się pojawić bez symptomów pozwalających na ich przewidywanie; nie są to sytuacje częste, ale jak wyskoczą w warunkach szpitalnych, to już jest groźnie. W domu to masakra.

    Mietek_1899 :

    Ocena szansy przyplątania leży po stronie rodzącej i jej rodziny

    No obawiam się, że oszacować taką szansę może wyłącznie lekarz. I po oszacowaniu ona pozostanie.

  77. janekr
    February 8th, 2012 at 08:26 | #80

    Lurkerka_Borgia :

    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego? Tak czytałam w zakłamanej oficjalnej prasie.

    Ponoć w “normalnych” krajach w trakcie porodu domowego pod domem na wszelki wypadek czeka karetka.

  78. February 8th, 2012 at 09:31 | #81

    Lurkerka_Borgia :

    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego? Tak czytałam w zakłamanej oficjalnej prasie.

    Pominąwszy prawie trzykrotnie większe szanse na śmierć noworodka?

    http://www.sciencebasedmedicine.org/index.php/home-birth-safety/
    http://www.sciencebasedmedicine.org/index.php/a-critique-of-the-leading-study-of-american-homebirth/

  79. Lurkerka_Borgia
    February 8th, 2012 at 09:41 | #82

    No mówiłam, że w zakłamanej.

  80. mtwapa
    February 8th, 2012 at 13:59 | #83

    janekr :

    Lurkerka_Borgia :
    Ponoć jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma medycznych przeciwwskazań do porodu domowego? Tak czytałam w zakłamanej oficjalnej prasie.

    Ponoć w “normalnych” krajach w trakcie porodu domowego pod domem na wszelki wypadek czeka karetka.

    Co tam karetka, helikopter jak kogos fantazyja najdzie aby rodzic w gorskiej chacie. No i rozdaja tez rowery.

  81. janekr
    February 8th, 2012 at 14:17 | #84

    mtwapa :

    Co tam karetka, helikopter jak kogos fantazyja najdzie aby rodzic w gorskiej chacie. No i rozdaja tez rowery.

    Toż mówię: w “normalnych” krajach. Normalny kraj to taki, w którym nigdy nie zdarzają się rzeczy, o których mówi się: “w normalnym kraju byłoby to nie do pomyślenia”.

  82. February 8th, 2012 at 15:21 | #85

    Sam słyszałem o przypadku, że (przyszli) rodzice zamówili sobie karetkę, czekającą, nomen omen, w pogotowiu przed domem. I to było we Wrocławiu.
    Człowiek musi być przygotowany na wydatki, jeśli chce, żeby było “naturalnie”

    (“nasz produkt jest całkowicie naturalny, a co za tym idzie zupełnie nieszkodliwy” – z reklamy prasowej gdzieś w latach dziewięćdziesiątych).

  83. mtwapa
    February 8th, 2012 at 16:36 | #86

    amatil :

    Sam słyszałem o przypadku, że (przyszli) rodzice zamówili sobie karetkę, czekającą, nomen omen, w pogotowiu przed domem. I to było we Wrocławiu.
    Człowiek musi być przygotowany na wydatki, jeśli chce, żeby było “naturalnie”

    Kilkunasto- czy nawet 24h porody nie sa jakims wyjatkiem. To musi byc duza frajda zamowic sobie karetke (najlepiej z ginekologiem-poloznikem w srodku) czekajaca na mrozie 12h.

  84. Gammon No.82
    February 8th, 2012 at 21:18 | #87

    mtwapa :

    Kilkunasto- czy nawet 24h porody nie sa jakims wyjatkiem. To musi byc duza frajda zamowic sobie karetke (najlepiej z ginekologiem-poloznikem w srodku) czekajaca na mrozie 12h.

    Lepiej busik z ludźmi, jak wyskoczy dystocja barkowa, to chyba minimum cztery osoby są potrzebne do ukończenia porodu.

  85. dink
    February 10th, 2012 at 01:00 | #88

    O, ktoś (znajomy?) wycisnął BdB i wrzucił tutaj

  86. February 10th, 2012 at 01:07 | #89

    dink :

    O, ktoś (znajomy?) wycisnął BdB i wrzucił tutaj

    Whoa! Ale dają propsy, więc się nie gniewam :)

  87. Rusek
    February 10th, 2012 at 12:54 | #90

    O w mordę, ale butthurt w komciach.
    Chyba Miszcz Słonecki nasłał swoje trolle, bo komcie w stylu ‘OMFG AÓTOR JEZD GUPI I IGNORANT’ są plusowane, a bekowe minusowane :)

  88. February 10th, 2012 at 13:00 | #91

    Za to tekst jest częściej czytany nawet niż artykuł o kobiecie, która przeżyła wypadek samochodowy dzięki swoim wielkim piersiom.

  89. janekr
    February 10th, 2012 at 13:41 | #92

    bart :

    Za to tekst jest częściej czytany nawet niż artykuł o kobiecie, która przeżyła wypadek samochodowy dzięki swoim wielkim piersiom.

    W tej chwili jest link ze zdjęciem robali na głównej

  90. bantus
    February 10th, 2012 at 17:06 | #93

    Ale się rozkomciowali. Tak sobie pomyślałem ^bart, że mógłbyś pokusić się o jakieś FAQ, czy właśnie top 10 najgłupszych terapii, żeby nowy czytelnik mógł temat łatwo ogarnąć zanim zacznie zagłębiać się w szczegóły.

  91. Lurkerka_Borgia
    February 13th, 2012 at 09:05 | #94

    Popieram Bantusa.
    [patrzy błagalnie]: A może tak jakaś notka o końcu świata? Ostatnio się dowiedziałam, że 21 grudnia Ziemia przejdzie na wyższy poziom energetyczny, co jest bonusem dla jej stwórcy od istot wyższych za stworzenie nieidealnego świata (mogłam coć przekręcić, nie gniewajcie się).

  92. mig_watch
    February 15th, 2012 at 11:03 | #95

    A ten, tego… Zrobiłem “szukaj” na blogasku i nigdy nie było nic o niejakiej Grażynie Dobroń? Czy to nie wymarzony temat do tego bloga?

  93. Lurkerka_Borgia
    February 15th, 2012 at 11:32 | #96

    Zdradź coś więcej! (mogłabym guglać, ale z Twoim komentarzem na pewno będzie zabawniejsze).

  94. Yaca
    February 15th, 2012 at 14:35 | #97

    Lurkerka_Borgia :

    Zdradź coś więcej! (mogłabym guglać, ale z Twoim komentarzem na pewno będzie zabawniejsze).

    Grażyna Dobroń sama jest swoim zabawnym komentarzem.

  95. Lurkerka_Borgia
    February 15th, 2012 at 14:46 | #98

    Ja wyguglalam tylko, że to jakaś dziennikarka… o co biega?

  96. Margrabia
    February 15th, 2012 at 15:42 | #99

    Dziennikarka. Mainstreamowy altmed ;)

  97. Yaca
    February 15th, 2012 at 16:46 | #100

    Lurkerka_Borgia :

    Ja wyguglalam tylko, że to jakaś dziennikarka… o co biega?

    Można posłuchać na stronie radiowej Trójki. Działa na Foxie, ale na Operze już nie.

Comment pages
  1. No trackbacks yet.

Optionally add an image (JPEG only)