Doktor Jaśkowski, autorytet (1)
Dziękuję kol. Januaremu za konsultację i kol. rustygcr za pomoc w riserczu :)
W wyniku zabawnego pomieszania, ruchy społeczne zaciekle walczące ze stanem współczesnej wiedzy jednocześnie bardzo łakną posiadania w swoich szeregach osób z dyplomami naukowymi. Naukowiec uwiarygodnia tezy głoszone przez taki ruch, czasem staje się jego twarzą — zwłaszcza jeśli jest wygadany i nie boi się kamer. Zwykle służy jako jednoosobowy think tank dostarczający idee, informacje, wyniki badań. Świat nauki czuje się często w obowiązku podjąć dyskusję z taką osobą, zwłaszcza kiedy prowadzi ona własne badania i publikuje ich wyniki.
Kreacjoniści hołubią profesora biochemii Michaela Behe, który dla ruchu Inteligentnego Projetu odświeżył hipotezę nieredukowalnej złożoności (na swojej uniwersyteckiej stronie WWW Behe zamieszcza oficjalne oświadczenie: „Moje poglądy nie są poglądami ani Uniwersytetu Lehigh, ani w szczególności Wydziału Biologii. Szczerze mówiąc, nie podziela ich większość moich współpracowników”). Dużym poważaniem cieszy się też William Dembski, autor mistrzowskiego gambitu wiążącego kreacjonizm z teorią informacji, której poziom skomplikowania jest tak wysoki, że mało kto ze światka biologicznego czuje się na siłach podjąć polemikę (srsly, np. autor rewelacyjnego podcastu „Evolution 101” zaprosił do pomocy w wyjaśnieniu sprawy kolegę z wydziału matematyki, ale ten też według mnie nie dał rady jasno wytłumaczyć, o co chodzi).
Dla polskich antyszczepionkowców autorytetem jest prof. Maria Dorota Czajkowska-Majewska z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, osoba z niepodważalnym dorobkiem naukowym. Prof. Majewska za pieniądze z grantu Unii Europejskiej bada związek thimerosalu, występującego w szczepionkach konserwantu opartego na etylku rtęci, z zachorowaniami na autyzm. W porównaniu z alarmistycznymi wypowiedziami pani profesor dla mediów, wyniki jej badań są co najmniej marne: szczurze niemowlęta, którym podawano thimerosal, wykazywały mniejszą odporność na ból, a rtęć w ich mózgach, nerkach i wątrobach zazwyczaj znikała po miesiącu (za wyjątkiem nerek, w których utrzymywała się dłużej). Oczywiście, sam fakt odkładania się rtęci w witalnych organach powinien budzić niepokój, trzeba jednak pamiętać, że dawka rtęci, jaką podano szczurkom, wynosiła 2,9-5,8 miligramów na kilogram masy ciała. Dla porównania, ilość rtęci w szczepionkach dla nowonarodzonych dzieci wynosi 7,6 mikrogramów na kilogram masy ciała, w szczepionkach dla dwulatków — 16,6 mikrogramów. Biedne szczurki dostawały więc dawki rtęci kilkaset razy wyższe niż te obecne w szczepionkach. Dodatkowo prof. Majewska potrafi wziąć w obronę nawet całkowicie skompromitowanego Andrew Wakefielda, a w szeroko cytowanym przez antyszczepionkowe media gniewnym liście do Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego cytuje ulubione bzdury antyszczepionkowców, np. porównując dzienne normy spożycia metylku rtęci z obecną w szczepionkach ilością etylku rtęci (który jest wypłukiwany z organizmu dużo szybciej niż metylek, w związku z czym nie można porównywać obu wartości) czy snując teorie spiskowe o supertajnej konferencji medyczno-rządowej na najwyższym szczeblu w „odizolowanym leśnym ośrodku”, na której przedstawiciele amerykańskich agencji rządowych i Światowej Organizacji Zdrowia postanowili ukryć przed opinią publiczną PRAWDĘ o straszliwych efektach thimerosalu. Mocno nadwerężonej wiarygodności prof. Majewskiej bardzo szkodzi również występowanie w objazdowym cyrku dr. Ratha, czyli cyklu sympozjów poświęconych „przejęciu kontroli nad naszym zdrowiem i żywnością przez korporacje, rządy i organizacje międzynarodowe”, w którym to przejęciu złowrogą rolę odgrywa słynny Codex Alimentarius. Coraz bliżej Davida Icke, pani profesor…
Myszkując po różnych nieco dziwacznych, pomylonych, ostro paranoicznych, wystrzelonych w kosmos i kompletnie obłąkanych stronach, zacząłem natrafiać na wzmianki o nieznanym mi wcześniej Jerzym Jaśkowskim. To lekarz z Gdańska, zaangażowany przeciwnik szczepień. Postanowiłem więc wpisać jego nazwisko w Google, żeby dowiedzieć się, kto zacz. I w im więcej linków klikałem, tym większe robiły się me oczęta i tym niżej opadała szczęka. Postanowiłem więc podzielić tekst o doktorze Jaśkowskim na dwie części: pierwszą, w której postaram się odpowiedzieć na niektóre jego zarzuty wobec szczepionek, i drugą, w której zajmę się osobą doktora Jaśkowskiego sensu largo — jest to bowiem postać niezwykle barwna. Nie chcę, by powtórzyła się sytuacja z postu o Codex Alimentarius, w którym według wielu komentatorów szydercze naśmiewanie się z wiary Davida Icke w Ludzi-Jaszczury kompletnie przyćmiło istotne informacje o sednie i faktycznym spiritus movens całej antykodeksowej kampanii. Tym razem nie popełnię tego błędu. Oddzielnie merytoryka, oddzielnie okrutne i bezpodstawne ataki ad hominem.
Po bliższym przyjrzeniu doktor Jaśkowski okazuje się nie nowym autorytetem, ale wręcz prekursorem antyszczepieniowej histerii w Polsce. Już w 1998 r. przetłumaczył na język polski i rozpowszechnił w mediach tzw. raport Alana Philipsa, czyli zbiór kłamstw i półprawd o szczepieniach. Znalazły się wśród nich np. znane stałym czytelnikom BdB brednie o polio czy informacja, że Zespół Nagłego Zgonu Niemowląt (ang. SIDS) występuje najczęściej między 2 a 4 miesiącem życia, dokładnie wtedy, gdy dzieciom podaje się szczepionkę DTP (błonica, tężec, krztusiec):
Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.
To prawie prawda. Here, let me fix it for you.
Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS i zgłaszanych jako możliwy efekt szczepienia DTP.
Ponieważ SIDS dotyka niemowląt, a nie dwulatków, nie można już było zgłaszać szczepionki jako potencjalnej przyczyny zgonu! Dodatkowo, liczba zgonów z powodu SIDS w Japonii nie zmalała, a wręcz wzrosła!
Sam Alan Philips, autor raportu, to nie naukowiec, tylko — wedle złośliwych słów Ireny Głowaczewskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego w rządzie Buzka — „śpiewak, kompozytor i twórca literatury dla dzieci. Jak sam pisze, wydał wiele albumów z oryginalnymi piosenkami i kompozycjami oraz występuje na festiwalach posługując się 12-strunową gitarą elektryczną”. Doktor Jaśkowski lubi bronić się przed zarzutami mówiąc, że on tylko tłumaczy i rozpowszechnia, a pretensje o pomyłki prosi zgłaszać do autora raportu, zostawmy więc Philipsa i zajmijmy się oryginalnymi wytworami umysłu doktora Jaśkowskiego.
Dr Jaśkowski często przekręca słowa i fakty. Czasem jest to zabawne — np. kiedy nazwę leku Tamiflu zapisuje na trzy różne sposoby. Czasem utrudnia polemikę, np. kiedy w artykule „Problemy przemysłu szczepionkowego” opowiada o istotnym wzroście zachorowań na płonnicę w Polsce w latach 90., mimo szczepień. Nie ma takiej choroby płonnica. Jest płonica, czyli szkarlatyna, ale na tę chorobę nie ma szczepionki. Być może panu doktorowi chodzi o błonicę. Istotnie, w latach 90. zanotowano istotny wzrost zachorowań. Dokładniej: dwadzieścia pięć przypadków.
W innym artykule, zatytułowanym „Idea szczepień w świetle wiedzy XXI wieku”, pan doktor znęca się nad masowymi szczepieniami przeciw ospie, które owszem, doprowadziły do eradykacji tej choroby, ale zajęło im to w opinii pana doktora za dużo czasu:
Ta akcja zwalczania ospy przy pomocy szczepionki trwała 176 lat, czyli prawie 7 pokoleń. Otóż historia medycyny zna znacznie krótsze okresy zniknięcia jakiejś choroby z „rynku”. I to tak dokładnego zniknięcia, że obecnie nie możemy nawet domniemywać co to było. Np. „angielskie poty”, prawdopodobnie choroba wirusowa, która spowodowała na początku XVIII wieku zgon prawie 70% mieszkańców Gdańska. W sumie choroba ta z nawrotami istniała ok. 100 lat, czyli 4 pokolenia i nikt już nie wie o co chodziło. Czyli chorowały 4 pokolenia a nie 7. Można by powiedzieć, że z powodu szczepień ospa trwała prawie o sto lat dlużej.
Logika pana doktora jest logiką pokrętną, mnie po oczyszczeniu z niepotrzebnych słów wyszło coś takiego: angielskie poty zniknęły same w sto lat, a ospę wypleniono szczepieniami w sto osiemdziesiąt, więc gdyby nie szczepiono przeciw ospie, zniknęłaby sama wcześniej, WTF?! Analizując taką akrobację umysłową, łatwo przeoczyć fakt, że to nie angielskie poty, a dżuma zdziesiątkowała mieszkańców Gdańska na początku XVIII wieku. Angielskie poty pojawiły się w Europie (i faktycznie same zniknęły z niewiadomego powodu) na przełomie XV i XVI w. Nie udało mi się znaleźć informacji, czy w Gdańsku wybuchła wtedy ich epidemia.
Pojawiającym się często na antyszczepionkowych stronach tekstem doktora Jaśkowskiego jest artykuł „Szczepienia — czyli jak zarabiać krocie nie ponosząc odpowiedzialności…”. Pan doktor już na samym początku uderza w wysokie C:
Przeprowadzone w różnych ośrodkach naukowych badania eksperymentalne, kliniczne i statystyczne udowodniły ponad wszelką wątpliwość nie tylko bezpodstawność stosowania masowych szczepień, ale także pokazały toksyczność tego co nazywa się enigmatycznie dobrodziejstwem ludzkości. Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.
Od tak bezczelnego kłamstwa opadają ręce i śpiew gaśnie w piersi. Przypomina to zaklinanie rzeczywistości przez kreacjonistów, uparcie twierdzących, że teoria ewolucji już dawno upadła i obecnie nikt nie traktuje jej poważnie.
Doktor Jaśkowski pisze dalej:
Przykładowo, dodawanie rtęci do szczepionek rozpoczęto w 1930 roku. Do tego czasu nie znano choroby zwanej autyzmem. Po raz pierwszy opisano takie chore dziecko w 1938 roku. Ale gwałtowny wzrost zachorowań na autyzm, zdrowych dzieci w 2-4 roku życia, nastąpił dopiero w latach 90 ubiegłego roku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych.
O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991 r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci.
To, że pojęcie autyzmu zdefiniowano w latach 40., nie oznacza, że ta choroba wcześniej nie istniała. W latach 90. nie wprowadzono szczepionek potrójnych, bo te (jak np. szczepionka DTP) istniały już od dawna. Wprowadzono natomiast szczepionkę MMR (odra, świnka, różyczka), ale nie nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań. Ilość diagnozowanych przypadków autyzmu faktycznie wzrasta i faktycznie nie wiemy dlaczego, trudno jednak mówić o gwałtownym wzroście czy wręcz epidemii (o czym można przeczytać w prasie popularnej i popularnonaukowej, o ile w ogóle ufa się mediom opanowanym przez Żydów i agentów KGB/GRU — ale psst, nie ma co uprzedzać smaczków z części drugiej tekstu o panu doktorze). Podejrzenie o związek szczepionki MMR z autyzmem nie znajduje potwierdzenia ani w statystykach, ani w testach klinicznych, wywodzi się bezpośrednio z zafałszowanych badań Andrew Wakefielda i, parafrazując pana doktora, już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może się na nie powoływać.
Pan doktor poświęca zresztą kilka ciepłych słów Wakefieldowi (i jego tezie, że szczepionka MMR powoduje problemy jelitowe, a w konsekwencji autyzm) w następującym akapicie:
Hipoteza , wiążąca wrzodziejące zapalenie jelita ze szczepieniem przeciwko odrze jest rzeczywiście ostro krytykowana przez koncerny produkujące szczepionki. Jest to zrozumiałe. Nie tylko utrata rynku zbytu ale jeszcze wypłata odszkodowań. Jest więc o co walczyć. I na pewno znajdą się ludzie gotowi za ……… podważać tego rodzaju doniesienia. Faktem natomiast bezspornym jest, że ludzie szczepieni chorują 3 razy częściej na wrzodziejące zapalenie jelita, aniżeli ludzie nie szczepieni. Faktem jest, że odra to tylko wysypka skórna u dzieci a wrzodziejące zapalenie jelita to ciężka, nierzadko śmiertelna choroba.
Pomińmy milczeniem skandaliczne oskarżenia, ugryźmy się w pięść i skupmy na faktach. Otóż nie jest faktem bezspornym, że szczepienie MMR zwiększa ryzyko zachorowania na wrzodziejące zapalenie jelita — wręcz przeciwnie, to w ogóle żaden fakt; wyniki konkretnych badań wskazują na brak jakiejkolwiek korelacji. Odra to nie „tylko wysypka skórna u dzieci” — do jej powikłań należą takie wesołe choróbki jak zapalenie płuc, zapalenie mózgu, poronienie, ewentualnie śmierć.
W dalszej części tekstu pan doktor daje podwójny popis ignorancji, najpierw w kwestii statystyki:
Tak samo było z „epidemią” błonnicy w 1993-1994 roku, kiedy to chorowały dzieci szczepione równie często jak i nie szczepione.
Przynajmniej dowiadujemy się, że wspomniana wcześniej tajemnicza „płonnica” to błonica (zwana też dyfterytem). A jak jest z zachorowaniami? Wyobraźmy sobie klasę, w której uczy się 30 dzieci — 27 zaszczepionych i trzy niezaszczepione. Jeśli zachoruje czwórka dzieci, w tym dwoje niezaszczepionych, czy można wnioskować, że szczepione i nieszczepione chorują równie często?
Policzmy z grubsza: przeciwko błonicy zaszczepionych jest ponad 95% Polaków, podczas wspomnianej „epidemii” odnotowano 25 zachorowań. Skoro więc (dla uproszczenia zaokrąglając do najbliższej liczby parzystej) z 24 zachorowań 12 dotknęło osób zaszczepionych, a 12 — niezaszczepionych, co z tego wynika? Ano to, że osoby niezaszczepione zarażały się błonicą dziewiętnaście razy częściej!
Warto dodać, że dzięki szczepieniom notujemy kilka przypadków błonicy rocznie. Przed wprowadzeniem szczepień, w latach 50. na błonicę zapadało rocznie ok. 40 tysięcy osób. Śmiertelność wynosi od 5 do 10%.
Chwilę później pan doktor daje drugi popis:
Należy także zwalczać kolejny absurd przemysłu szczepionkowego o rzekomej konieczności szczepienia całej populacji bo inaczej może rozwinąć się epidemia. Jeżeli szczepienia są skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, to osoby zaszczepione nie powinny zachorować w żadnym przypadku, a te niezaszczepione będą sobie same winne. Niestety jak obserwujemy efekty szczepień przeciwko grypie to sytuacja jest odwrotna. Ciężki przebieg grypy obserwuje się dużo częściej u osób szczepionych aniżeli u nieszczepionych.
Ten akapit świadczy o tym, że doktor Jaśkowski nie zdaje sobie sprawy z faktu, że szczepionki nie dają stuprocentowej ochrony, co dla lekarza powinno być oczywiste. Doktor Jaśkowski najwyraźniej nie zna też — albo nie rozumie — pojęcia odporności grupowej.
Doktor kończy swój artykuł głupotką powtarzaną często przez antyszczepionkowców, polegającą na wskazywaniu nietrwałości odporności nabywanej w wyniku szczepień i bagatelizowaniu zagrożeń chorób wieku dziecięcego:
Nikt również nie wyjaśnia rodzicom, że szczepienie uodparnia na 3-7 lat, więc szczepiąc 6 letnie dziecko spowodujemy, że może ono zachorować w np. 20 roku życia, kiedy to przebieg choroby jest znacznie cięższy. Nikt nie wyjaśnia rodzicom, że naturalne przebycie choroby daje odporność dożywotnią.
Po pierwsze, przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, skąd doktor Jaśkowski wziął takie widełki. Po krótkim guglaniu znalazłem dane, z których wynika, że odporność na choroby po zaszczepieniu jest dużo bardziej zróżnicowana; istnieje również system szczepień przypominających. Po drugie, idea przechorowania jest niepoważna — po to wymyślono szczepionki, żeby uniknąć groźnych skutków ubocznych różnych chorób. Z jednej strony jest bardzo bezpieczna szczepionka, przy odpowiedniej masowości praktycznie eliminująca chorobę, z drugiej — narażanie na ryzyko powikłań siebie i najbliższych (w końcu są to choroby zakaźne). Po trzecie, w wyniku masowych szczepień dorosły ma małe szanse zetknięcia się z chorobą. Gdybyśmy przestali szczepić, dopiero by starsi chorowali!
Na tym kończę część merytoryczną. Nie przejmujcie się, jeśli was znudziła — już niedługo część druga, rozrywkowa, w której przyjrzymy się bliżej samemu doktorowi, bo mówię wam, bracia i siostry, niezły z niego herbatnik!










@ Gammon No.82:
Hitler, 1,2..
3. Hitler pamiętał, że gazy bojowe to broń mało skuteczna. Gdyby było inaczej, użyliby ich nie tylko naziści, ale także alianci. Ludzie, którzy zdecydowali o zbombardowaniu Hamburga i Drezna nie mieliby raczej skrupułów.
amatil :
Fosforoorganiczne? Różnica między tabunem, a chlorem czy fosgenem, to jak różnica między kuszą i Grubą Bertą. I BŚT z tej grupy nie są mało skuteczne w stosunku do żołnierzy wyposażonych najwyżej w maski przeciwgazowe (w większości zresztą wojsko wyrzucało je w pierwszą kępę krzaków).
Nie, ponieważ nie dysponowali środkami fosforoorganicznymi.
Brak skrupułów to mało, trzeba jeszcze mieć muchozol.
A w ogóle to przecież Adolf marzył wtedy o popełnieniu pięknego, zbiorowego samobójstwa wraz z resztą Niemców.
http://blogdebart.pl/2009/09/25/jak-pije-sie-nafte/comment-page-4/#comment-60249
Gammon No.82 :
Ja zawsze czytałem wyjaśnienie, że był (byli – w sensie wywiad) przekonany, że alianci mają tak samo skuteczne gazy, i jak puści swoje, to ich wszystkich zajebią.
Gammon No.82 :
W późniejszej fazie wojny, jak już się wszyscy przyzwyczaili, że raczej się nie gazuje.
czescjacek :
Przekonani nie byli. Brali pod uwagę, że być może.
Nawet w takim wypadku – w marcu czy kwietniu 1945 roku dla Adolfa to nie mogło mieć znaczenia. Przypominam: chodzi o faceta, który w tym samym czasie wydał rozkaz neroński.
http://germanhistorydocs.ghi-dc.org/pdf/eng/English100.pdf
Właśnie o tej fazie wojny mówimy.
A jeśli chodzi o front wschodni, to i we wcześniejszej fazie brakowało im nie tylko masek, ale i karabinów.
stek kłamstw i bzdur. Czy Pana ktoś opłata bo śmię twierdzić, że tak!!!!!!!!!!!!!!!!!
Śmiem.
Opłata? Może skarbowa?
“Nikt nie wyjaśnia rodzicom, że naturalne przebycie choroby daje odporność dożywotnią.”
A co z naturalnym przeżyciem czarnej ospy albo dżumy? – to to dopiero jest jazda i odporność gwarantowana. Ciekawe czy doktor by spróbował.
Prew :
Pff, Matthias Rath promuje witaminy jako najskuteczniejszy lek na AIDS, sądzisz że zawahałby się?
Lukasz :
Max von Pettenkoffer wychlał szklankę zawiesiny Vibrio cholerae tylko po to, żeby udowodnić swoje racje. Ale nie sądzę, żeby pan Rath był takim samym twardzielem.
anna :
Moim skromnym zdaniem pani pierdoli, jak potłuczona.
Oj lalka, powiedziane jest w piśmie: nie sądź bliźniego po sobie (albo coś w tym stylu).
Gammon No.82 :
A, pamiętam jak o tym czytałem – do tego ten eksperyment był zaliczony do najbardziej stukniętych – obok przeszczepiania psich głów :)
@ bart:
tak, to M wystarczyło za cały komentarz
Odpowiedz mi jeden z drugim frajerksi bracie, dlaczego szczepieć dzieci przeciw śwince, różyczce – chorobom o łagodnym przebiegu? Szczepienie to daje odporność tylko na około 7 lat, a sama różyczka, świnka jest chorobą tak samo “groźną” jak przysłowiowy katar.
p.s.W rzeczy samej, odra to strrrraszna choroba, czekać kiedy wymyślą szczepioneczki na wirusy wywołujący katar (ile to razy w wyniku powikłań wynikających z nieprzestrzegania zaleceń leżenia w wyrku, zlazło na płucka…)
antytrep :
To doskonałe pytanie, cubu. Owszem, szczepienie nie gwarantuje odporności na całe życie, ale gwarantuje odporność dzieciom, które są najlepszym wehikułem dla ustrojów chorobotwórczych – i jak się okazuje, tyle lat odporności wystarczy, żeby powstrzymać rozprzestrzenianie się danej choroby w społeczności. Co do porównania świnki i różyczki do kataru, to chyba nie można kichnąć tak, żeby ogłuchnąć albo poronić, hm? A to są skutki uboczne tych twoich “chorób o łagodnym przebiegu”. No to po co narażać ciężarne na takie ryzyko, skoro mamy bezpieczne i skuteczne szczepienia profilaktyczne?
Bartuś, dawno mnie tu nie było, stęskniłem się ;]
Widzisz co się stało z AH1N1, żadnych wniosków Bart? Teraz będzie “nieuleczalna’ gruźlica, już są wzmianki, “grypa rybia” – następna w kolejności, itd, itd. Znów Baxter bedzie mial szczepionkę na rok przed wybuchem epidemii, scenariusz się powtarza, znów i znów.
Co do dzieci – naprawdę nie znasz /nie masz znajomych którzy nie szczepili dzieci na te choroby a mimo to one na nie nie zapadały ? Dwa, organizm dziecka w wieku 1-4 lat jest w trakcie budowy immunologii, w moim przekonaniu – liczy się a) prawidłowe żywienie b) hartowanie i uodpornianie naturalne c) prawidłowa reakcja na wystąpienie choroby.
Nikomu nie bede doradzał nieszczepienie się, to sprawa rodziców, ale i nie bede kłamał ze
“szczepionki to jest to!”. Nie, to nie jest to.
Kiedy nastepny wpis?
Pozdrawiam serdecznie.
Aya :
Ale nie rozumiem. Po pierwsze, jesteśmy dopiero w połowie sezonu. Po drugie, oczekujesz, że będzie mi przykro, że grypa w miarę przechodzi bokiem?
Jasio przeszedł przez ulicę i nie przejechał go samochód. W związku z tym można wnioskować, że na ulicy nie grozi ci bycie przejechanym.
Również: kiedy wreszcie dokształcisz się w temacie odporności grupowej?
Nie no, nikt nie wymaga, żebyś kłamał. Wystarczy, że bredzisz.
No no, a świstak nadal zawija te gówno w sreberka :
“Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization – WHO) w wydanym 18 lutego br. oświadczeniu oznajmiła, że zdecydowała się na wydanie rekomendacji dla producentów szczepionek, dodania do szczepionek przeciwko tzw. sezonowej grypie, antygenu szczepu wirusa A/H1N1, znanego jako świńska grypa”
http://www.bibula.com/?p=18536
Nic się nie dzieje. Ja się owszem, dokształcę w sferze odporności grupowej, ale Ty dokształć się w sferze świadomości zbiorowej, krzywej Gaussa, i ef Placebo. W Twoje brednie o szczepionkach wierzy (!) coraz mniej ludzi, dlatego spada systematycznie liczna szczepionych, tyle że epidemii nie widać. Cieszymy się Vincent. Czytałeś o “wewnętrznym śledztwie WHO” i nadal nic? :)
Nic się nie martw, następna “pandemia” już wkrótce, przyjdzie więc Twój czas by znów zabłysnąć, zawsze wybierasz odpowiednie terminy.
Aya :
W sensie “jesteśmy jedną wielką jaźnią z indywidualnymi przeżyciami”? :) Dzięki za wskazówkę. Jak mi urwie od kontaktu z rzeczywistością, na pewno się dokształcę!
Aya :
W USA połowa społeczeństwa nie wierzy w ewolucję. Nie ma to specjalnego wpływu na prawdziwość teorii ewolucji. Ale “brednie o szczepionkach” mają się chyba dość dobrze. Antyszczepionkowcy to hałaśliwy margines – bodajże przy okazji tekstu w Wysokich Obcasach wyszło, że w woj. śląskim nie szczepi swoich dzieci kilkaset osób. Tobie się wydaje, że jak pięć osób dziennie więcej zajrzy na forum davidicke.pl, to już się rewolucja zaczyna? :)
bart :
“Ja – jaźń, ty – tyźń, my – myźń” [Lem].
Poczekaj, kolega zaraz nam opowie o setnej małpie.
bart :
Albo o setce małpek.
Tych Palikotowych chyba…
Świetnie, wspomniałeś o Wysokich Obcasach. Bardzo wiarygodne źródło. Sami uznani felietonerzy. Jakieś to lewackie i feministyczne się ostatnio zróbiło, zauwazyłeś ? ;) Wyraźnie skręca w lewo cała Wybiórcza ;]
Oczywiście “setna małpka” nie istnieje a Ty modlisz się do Ewolucji. (ja się nie modle) Ateistom jest to zdecydowanie na rękę, za to sceptykom, nie bardzo ;) Przypominam że to wciąż teoria. Coś jak Wielki Wybuch w płaskim Wszechświecie. Zaś, dla Ciebie ta “teoria jest prawdziwa”, mimo definicyjnej sprzeczności.
Co my tam dziś mamy? Więzienia CIA których nie było – Kwaśniewski, Miller, Tusk – cała kłamliwa hołota. Wybaczmy im to jednak – to był stan podwyższonej koniecznosci – toczymy przeciez wojnę z pastuchami z jaskiń. Czy były czy nie były, brak danych, ale znalazły się dane o lotach (z rządowej instytucji), zapewne przywieźli niewykorzystane szczepionki (bez badań bo po co?) Baxtera z Ukrainy, Francji, Niemiec, i setki innych miejsc ;] Kasa już dawno wzięta. Śledztwo WHO trwa, zapewne oskarżenia pojdą na media, ze podgrzewały atmosferkę ;) Nic się nie dzieje Bart. Wszystko jest OK! ;)
BTW : Aż dziw, że nie wieszasz psów na Kopacz :)
bart :
Czyli można tylko liczyć na małpowanie po Astrowariatce. Aya podobnie jak Soband1 potrafią pokrzyczeć, potrząść tym chochołem ale nic nowego nie wniosą. Bart – musisz poszukać gdzie indziej. Serio proponowałbym Goldenline i tę ekspertkę od numerologii, co wkleja teksty Mistrza od sraczki po bigosie na ichnie forum:
http://www.goldenline.pl/forum/zdrowie-i-mity/794734/s/1#24495372
http://www.goldenline.pl/forum/zdrowie-i-mity/1491010
Aya :
Podejrzewam, że po prostu czegoś nie zrozumiałeś, ew. niektórym terminom przypisujesz zupełnie inne znaczenie niż rozumna część populacji.
Zaraz… to ty stałeś na Starym Mieście w DC z megafonem i zniechęcałeś ludzi do oglądania telewizji? :D
Ja nie krzyczę, staram sie zwrócic uwagę na wg mnie interesujące informacje. To nie tak że jestem antyszczepionkowcem, nie jestem – uważam zaś że co za duzo to nie zdrowo, i NALEŻY zwrócić uwagę na osobistą odpowiedzialnosc jesli chodzi o zdrowie – o wiedzę, która pozwala szybko zwalczać choroby, rzekomo – nawet nie uleczalne.
Uważam ze szczpionki nalezało by stosować (oczywiscie w WYPADKU udowodnionej ich pozytecznosci), w społecznosciach bezposrednio narazonych na specyficzne choroby. Z duzą ostroznoscią przyglądam sie wpychaniu szczepionek na siłe, dla mnie to jest podejzane.
Zastanawiające Bart. Nie opisałeś jeszcze magicznej transformacji lacebo w antybiotyki – podawane chorej osobie – przeciez to niemozliwe by placebo leczyło, prawda?
Mimo to _wygląda na to_ ze nastawienie pacjenta ma sporo do powiedzenia. Dedukuj.
Ja raczej stoje w szerokim rozkroku miedzy bzdurami farmaceutów, naukofców i niestety Barta, a fantazjami nawiedzonych gury, oswieconych po obejzeniu kilku filmow/art prasowych itd. Tyle.
Aya :
Co jest stwierdzeniem o nieokreślonej wartości logicznej, zupełnie jak “prawda leży pośrodku”.
Widzisz, my doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że styl życia, nawyki żywieniowe, czynniki środowiskowe, etc. mają znaczenie w powstawaniu wielu chorób. Tej wiedzy dostarcza nam współczesna medycyna. Zatem, kiedy od twierdzeń altmedowców odejmiemy to, co (1) jest prawdziwe, (2) wiemy skądinąd, zostaje ogromna ilość twierdzeń nieprawdziwych, nieudowodnionych, a czasem nikczemnych (że wspomnę Germańską Nową Medycynę i jej bredzenia na temat stresu i poczucia winy jako Jedynej Przyczyny Raka).
Podasz jakiś przykład? Bo ja mogę rzucić przykładami społeczności migających się od szczepień, w których odradzają się choroby zakaźne, o których zaczynamy zapominać i na które – jeśli brać pod uwagę kryterium bycia bezpośrednio narażonym – nie powinniśmy się szczepić.
Prawda na ogół nie leży pośrodku.
Oczywiście, prawda leży tam gdzie leży.
Zastanówmy się przed chwilę nad jednym – weźmy za przykład tę Germańską Nową Medycynę – gdzieś mi to niestety mignęło – wiec nie oceniam merytorycznie zawartości – ale podejmuje problem z innej strony. PO CO?
Po co, w jakim celu, dlaczego i kto – podejmuje sie głoszenia “nikczemnych” bredni ? Jaki ma w tym cel ? Śmierć niewinnych ludzi chwytających sie każdej możliwej szansy na wyzdrowienie? Powiem, ze to dość krótkowzroczne myślenie z punktu widzenia rentowności całego przedsięwzięcia. Szybki szmal i zaszywasz się gdzieś w boliwijskiej dżungli ;)
Przecież nie muszę Ci tłumaczyć że stres ma wpływ na stan magazynowy witaminy C w organizmie. Nie rozumiem, jak mozesz nie łączyc pewnych faktów – ludzie zestresowani częściej chorują, gdyż niedobory witaminy C (wiem po matce która pali) to świetne środowisko do inkubacji. Normalna sprawa – stan psychiczny wpływa na stan fizyczny.
Być może dlatego placebo działa. Ale jeszcze coś :
“HIV/AIDS can be cured with nutrition”
Nie powiedział tego nawiedzony , ale facet który za współodkrycie dostał Nobla. (Obama tez dostał, ale za “pokój wymaga ofiar”). Nagle okazuje się że najgorszy wróg rodzaju ludzkiego jest uleczalny, a zdecydowana większość populacji Europy jest na HIV wysoko odporna. O tym uczą dziś na genetyce. Dr. Luc Montagnier, mówi to w wywiadzie. Przy okazji efekty pracy drugiego z nich – Dr. Roberta Gallo, są mocno podważane. To są informacje które karzą mi poddać w w wątpliwość wiele kwestii, w tym zasadność szczepionek.
IsLurking = false
antytrep :
Ponieważ jako dziecko zachorowałem na zapalenie opon mózgowych o podłożu świnkowym , pragnę się dowiedzieć, jak można podobnych rzeczy nabawić się z kataru i w którym przysłowiu ten katar występuje.
IsLurking = true
Aya :
Cytuję:
Jeśli nie wierzysz Wysokim Obcasom, możesz zweryfikować tę informację, pisząc maila pod adresem wsse.katowice@pis.gov.pl albo dzwoniąc pod numer 32 3512300.
Aya :
Prawda, nieprawda.
Przypomnij mi, jaki związek mają więzienia CIA ze szczepieniami?
Aya :
Pożyteczność znakomitej większości szczepień została już dawno udowodniona, i to po wielokroć. Cieszę się więc, że popierasz szczepienia.
Aya :
Oczywiście, że możliwe. Natomiast chętnie zobaczę badania kliniczne, w których placebo wygrywa z Augmentinem. Ja tak ciągle ostatnio o Augmentinie, bo miałem okazję obserwować jego piorunujące działanie na dwójce własnych dzieci. I jeśli istnieje jakiś naturalny specyfik (albo placebo), które działa równie potężnie, to chętnie się na niego przerzucę w następnym sezonie anginowym.
Aya :
A jednak działa. Świeży tekst na ten temat pt. “The Economics of Snake Oil”:
http://www.theness.com/neurologicablog/?p=1639
Aya :
Po pierwsze, to argument z autorytetu. Po drugie, autor cytatu nie poparł go żadnymi dowodami czy badaniami, a jego reputacja topi się jak zaspy u mnie za oknem, m.in. dzięki badaniom nad dziwacznymi klimatami z pogranicza homeopatii i science-fiction. Po trzecie, kłamiesz, wcale tak nie powiedział. Powiedział tak:
Czyli w wywiadzie do filmu postawił niepopartą dowodami tezę, że mocny układ odpornościowy jest w stanie zwalczyć nowe zakażenie wirusem HIV. Nie że nosiciel HIV może się go pozbyć dzięki dobremu odżywianiu. A tym bardziej, że zdrowa żywność może kogokolwiek wyleczyć z AIDS.
Aya :
Nie przyszło ci nigdy do głowy, że oprócz stresu na kiepski stan zdrowia może mieć wpływ też te 3,5 tysiąca substancji toksycznych unoszących się w dymie papierosowym? Czy fani altmedów zawsze muszą czepiać się absurdów ignorując słonia w salonie?
Po kolei. Skoro uważasz, że odporność na wirusa HIV jest wywołana żywieniem, to chyba miałeś kiepskiego nauczyciela genetyki. Nie opowiedział ci najwyraźniej o zjawisku dryfu genetycznego/efekcie szyjki butelki. I zdecydowana większość populacji Europy nie jest odporna na HIV – to jest odsetek rzędu kilku procent.
A co do Montagniera – może byś tak przestał korzystać ze źródeł typu House of Numbers? Wystarczająco mocno zaplułem się podczas obiadu, kiedy się dowiedziałem, że Astrowariatka bierze ten film na serio. To tak jak brać Expelled:No intelligence allowed jako rzetelny film naukowy. Tu masz dokładny opis sytuacji i edycji wywiadu z Montagnierem: http://denyingaids.blogspot.com/2009/12/does-luc-montagnier-make-case-for-aids.html
asmoeth :
No właśnie. A wszyscy wiedzą, że to przywra wątrobowa.
cdesign proponentist :
Wez idz sobie, ty jaszczurze na pasku Big Calki.
cdesign proponentist :
Na forum igya pisze się “przyrwa” OIDP.
Aya :
O rany. Tak z grubsza możemy wśród ludzi oferujących “alternatywne” terapie wyróżnić dwie grupy: tych, którzy wierzą w to, co robią i tych, którzy zdają sobie sprawę z tego, że to nie działa. W pierwszym przypadku nie ma o czym mówić i nie ma czego wyjaśniać. Pierwszy przykład z brzegu: Hulda Clark. Jeśli chodzi o tych, którzy mają pełną świadomość bezużyteczności proponowanych przez siebie terapii, to Twoje wątpliwości powinna rozwiać odpowiedź odwołująca się do ekonomii. Artykuł podlinkowany przez Barta to jedna strona medalu, ja ze swej strony dorzucę jeszcze asymetrię informacyjną i strukturę rynku.
Aya :
Uczeń Mosze Karwana?
Bart, za swoje dzieci odpowiadasz Ty sam.
Nie zrób im tylko krzywdy tymi farmaceutykami. Nie wszystko złoto co się świeci, i odwrotnie. Czy nie lepiej byłoby wspomagać ukł. immunologiczny by oparł się anginie i sukcesywnie go wzmacniać ? Oczywiście że lepiej, tylko naturalne specyfiki trafiają do kosza w Twoim mniemaniu, przegrywają bowiem z nowoczesną medycyną. Bo na mocny układ obronny trzeba pracować. Jak? Znajdziesz informacje. Być może gdzieś robisz błąd.
Pewnie tu :
“Our immune system will get rid of the virus within a few weeks, if you have a good immune system.”
Dokładnie to było tak (1:35):
http://www.youtube.com/watch?v=WQoNW7lOnT4&feature=related
Słowa o “magic name – vaccines” też się tam znajduje ;)
On (i nie tylko) mówi wyraźnie coś takiego : choroby nabyte nie mają szans, jeśli trafią na silny układ odpornościowy. Logiczne. Natura nas tak wyposażyła. Wiesz, to jest właśnie dobór naturalny ;) Ale całkiem poważnie, pamiętasz jak mówiliśmy o Paulingu, Tesli i innych “wariatach” ? Doszedł więc następny.
Dobre zdrowie Bart jest potrzebne, szlachetne etc, ale jest zupełnie nie dochodowe…
Osobiście zaś podejrzewam (intuicja mi to mówi:P) że w Naturze znajdują się wszystkie leki potrzebne człowiekowi. Chyba że niektóre z chorób wykreował sam człowiek w laboratorium. [A to przecież niemożliwe, TU wszyscy o siebie dbają(?)]. Szczególnie farmaceuci. Problem zaczyna się Bart wtedy, kiedy coraz więcej ludzi (także tych uznanych) mówi coś zupełnie innego od głównego nurtu. Postawisz wszystkich pod ścianą i przykleisz im łatki wariatów? Kto ma złoto, ten ustala prawo, stare porzekadło ;)
Dlaczego Baxter nie wziął odpowiedzialności za szczepionki w sporze z Kopacz? Ano dlatego że wiedzieli że odpowiednio podsycana histeria sprawi że Kopacz sie ugnie, i kupi to za gruby szmal. Nie musiał, w końcu ‘szanowana europejska agencja’ zezwoliła na sprzedaż na terenie UE. Zamiast czosnku, witaminy c, gorącego mleka z masełkiem, witaminy d, soku z malin jest wiec teraz 70 mln szczepionek zalegających w magazynach.
Tu przyznam, wariatów nie zabrakło ;) A czy liczyli sie z masowym ludobójstwem? ;) Ja tego nie powiedziałem.
Asmoeth: ajurweda i akupunktura są starsze niż ta cywilizacja. Na szczęście. Ale czaje, czaje, to wariaci, od przynajmniej 3500 lat ;) Ostateczny triumf zachodniej myśli medycznej nad ‘zacofanymi’ ludami Ameryki Połud. etc i ‘wieśniakami’ z chińskich i tybetańskich wiosek jest TUŻ TUŻ ! W końcu, to biały człowiek niesie światło naukowego oświecenia ;) Litości, to szowinizm naukowy.
“Ludzie proszą bogów o zdrowie w swych modlitwach, a nie widzą, że sami posiadają w swojej dyspozycji środki ku temu.” – Demokryt (tez pewnie wariat)
Lukasz: czytaj ze zrozumieniem treści. Ja nic nie twierdzę.
Aya :
Szczepionki wzmacniają układ odpornościowy, ucząc go reakcji na konkretne infekcje. Czyli są jak najbardziej tym, co polecasz. Next.
Wirusy i bakterie w szczepionkach są nienaturalne? Obce? Sztucznie wymyślone? Są tylko na tyle osłabione, by układ immunologiczny poradził sobie z nimi bez odchorowywania. Ale są jak najbardziej tym, co postulujesz.
[...]
Ach, więc wracamy do argumentu że Big Farma jest zła, bo jest Big i nie jest darmowa. Bo oczywiście wszyscy szamani od maszynek z prądem, od mieszanek gipsu z kocią kupą i ziołami prowansalskimi sprzedają swój magiczny proszek po kosztach albo wręcz dokładają do interesu. Zauważ, że zupełnie tak jak ty nie wnikam w porównanie skuteczności obu zjawisk.
Pewnie że się znajdują. Trzeba tylko je znaleźć: zbadać rośliny i minerały, zobaczyć, jakie substancje zawierają, z czym reagują, na jakie czynniki chorobotwórcze mają wpływ, wydestylować/wypreparować/uzyskać czynnik aktywny, poddać go badaniom, ustalić dawki lecznicze, szkodliwe, efekty uboczne, optymalny sposób podawania… Oh, wait…
[...]
Och, a więc to wiek pomysłu świadczy o jego sensowności? OK, czyli najlepiej zęby leczy się wyrywając je na żywca kowalskimi cęgami, bo to tradycyjna europejska stomatologia, a używanie nowoczesnych, sterylizowanych narzędzi, anestetyków, amalgamatów etc to szowinizm naukowy. Poproszę o relację z takiego leczenia w wykonaniu autora, a potem porozmawiamy, co lepsze.
No bo skoro nie chodzi o jakość, skuteczność i selektywność terapii, tylko o starożytność, to kaman, make my day.
Tu się wszyscy zgodzą, nie twierdzisz. Chrzanisz.
A cytowanie losowych mędrców wiele w tym nie pomoże.
Żeby nie być gołosłowną, też tak potrafię: “Śmiali się z Kopernika, śmiali się z Kolumba… Ale śmiali się też z Klauna Bozo” C. Sagan. I co?
Aya :
Dowcip tygodnia. Szowinizm naukowy jak teoria grawitacji, kulistość ziemi, teoria tektoniki płyt, teoria ewolucji, prawa termodynamiki, twierdzenie Pitagorasa i teorie względności.
Aya: Czytaj ze zrozumieniem treści. Nigdzie nie napisałem, że cokolwiek twierdzisz. Nie zrozumiałeś wcześniej ani nie zajrzałeś do linkowanego tekstu, więc mogę tylko dodać, że bredzisz.
Aya :
Tak generalnie, to nie bardzo rozumiem, jak twoja odpowiedź ma się do tego, co wcześniej napisałem. Tym nie mniej, flejm trwa dalej.
Kazirodztwo też. Tylko, co z tego?
Kiedy zrozumiesz, że długowieczność jakiejś koncepcji nie ma praktycznie żadnego znaczenia? Wyguglaj sobie, proszę, coś takiego, jak argumentum ad antiquitatem.
Wcześniej pisałeś coś o pastuchach żyjących w jaskiniach. Czyżbyś był rasistą?
Co takiego?
w sumie to od dawna zadaję sobie pytanie przy okazji naturalnych metod leczenia kataru/grypy/anginy o so chodzi w tym “mleku z masłem”? oprócz oczywiście faktu ze gorące mleko przyjemnie rozgrzewa przed snem. ale to masło? jakaś tradycja nepalska?
Aya :
Jak dobrze popracujesz, to możesz się żywić powietrzem i energią kosmiczną. Jak? Znajdziesz informacje.
[@ttdkn: może on to weźmie serio, wypróbuje, umrze z głodu i przestanie pisać głupoty :-D]
Antybiotyki przepisuje się, kiedy już masz anginę, nie profilaktycznie. Nie wiedziałeś?
Modlitwą i kąpielami w przeręblu na przemian?
No napisz wreszcie i nie trzymaj nas w niepewności. Jak poszukać, to zapewne w czeluściach sieci znajdzie się “szkoła wzmacniania odporności poprzez picie nafty z wodą święconą”, “poprzez jedzenie kupy gotowanej w rosole z ropuch”, “poprzez świecowanie uszu towotem podczas nowiu księżyca” i tysiące innych. W które konkretnie z tych bzdur ty wierzysz?
Przeniesienie Tatr nad Bałtyk nie stanowi żadnego problemu, jeśli tylko jesteś dostatecznie silny i twardy. Logiczne.
Wiesz, gdzie możesz ją sobie wsadzić?
Rosnąca liczba pojebów stanowi dowód na?…
A dlaczego miałby?
Człowieku, ty masz elementarne trudności z formułowaniem własnych myśli. Chyba, że serio chciałeś napisać, że gdyby nie Kopaczowa mielibyśmy pełne magazyny witaminizowanego czosnku z masełkiem, chłe chłe chłe.
A kto się liczył albo miał liczyć i z jakiego powodu?
Twoje wywody znów zaczynają przypominać to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Schizofazja
Słusznie, istnieje mnóstwo pradawnych bredni, ale nie wiem dlaczego “na szczęście”.
Przy okazji: na czym polega przewaga dobrego trucia ludzi ajurwedyjskim ołowiem nad złym truciem ludzi BigFarmową rtęcią? (poza tym, że to pierwsze jest potwierdzone, a to drugie zmyślone przez Wakefielda)
Wytłumacz: jak to możliwe, że już genialny Demokryt znał jakieś tajemnicze panaceum, a przez następne ponad 2000 lat ludzie marli jak muchy?
I to jest jeden z głównych problemów z tobą.
Snujesz jakieś smętne, pokręcone opowieści podejrzanej treści nie wiadomo o czym, a wszyscy muszą się domyślać, o co ci chodzi, i czy o cokolwiek w ogóle.
blue.berry :
Moje podejrzenie jest takie: albo chodzi o to, żeby dopakować pacjenta kalorycznie (co tłuste to zdrowe), albo o “zmiękczenie” masłem smaku mleka z miodem. Tradycja jest polska i jeszcze przedwojenna. Gdyby była nepalska, to chyba dawaliby masło solone.
EDIT: oczywiście nie wykluczam, że to jakaś Prastara, Praindoeuropejska, Aryjska Tradycja że Masło Robi Dobrze.
Naima :
Rozumiem ze mama dzieci Barta – witam, miło mi ;)
A teraz odp : No gratulacje. Wstrzykiwanie wirusów jest lepsze niż wzmacnianie systemu odpornościowego. Aha, bo “uczy”. Fakt że czasowo nie ma tu żadnego znaczenia. Twój organizm jest bardziej inteligentny niż myślisz. Naprawdę go nie doceniasz. Nie uważam ze “Bóg Farma” (tylko ona ma pieniądze na badania nad prawdziwymi problemami) jest zła, ale tylko tyle, ze zanim sięgnie się po farmaceutyki należy sprawdzić metody naturalne, te istnieją, są o niebo tańsze i równie skuteczne. Jak już napisałem, ludzie nie doceniają swojego organizmu, a jemu tylko nie należy przeszkadzać. Jeszcze coś, jesli uważasz ze WSZYSTKIE bakterie i WIRUSY są dziełem Matki Ziemi, to…bredzisz ;) Taka dobroduszna naiwność jest jednak jak najbardziej wskazana ;)
Lukasz napisałeś :
“Skoro uważasz, że odporność na wirusa HIV jest wywołana żywieniem, to chyba miałeś kiepskiego nauczyciela genetyki.” ;)
Dalej, szowinizm naukowy – przypominam że nikt do tej pory nie stwierdził CZYM dokładnie jest grawitacja i czym jest grawiton ;) No ale jest to PEWNIK ;) Teoria ewolucji, również dziurawa jak ser szwajcarski, w kwestii nieredukowalności. Następny PEWNIK ;) Teoria względnosci nawet dla jej autora nie była pełna ;) Raptem się okazuje ze są dwie fizyki ;)
Mówimy wiec najbardziej prawdopodobnych prawach, choc nie do końca jeszcze poznanych. Jak mozna uznawać to za mocny grunt do dalszych rozważań ? Można tylko teoretyzować. Pamietajcie prosze, ze jesli ktos ma błedy w założeniach, to co dopiero pozniej?
Asmoeth: oczywiscie ze nie jestem rasistą. Śmieszy mnie za to propaganda że pastuchy z jaskiń atakują największe państwo świata etc etc ;) Śmieszy mnie, tu bardziej precyzyjnie, porównywanie znachorów, plemiennych wodzów i starszyzny do hochsztaplerów, a ich metod leczenia do oszustwa, trochę pokory do jasnej cholery;)
Gamoon88 : chciales szczepionke na te przerazającą chorobe – trzeba sobie było kupic. Ale nie kupiles, zgadłem ? :D
Aya :
Gówno rozumiesz.
Jak zawsze.
Aya :
Tak, intelektualisto.
System odpornościowy działa w sposób “celowany”. Słyszałeś coś o przeciwciałach wyspecjalizowanych? Skąd one mają się wziąć, jeśli nie poprzez kontakt z czynnikiem zakaźnym (albo z jego atrapą, jak martwe bakterie lub zdezaktywowane wirusy)?
No ale przecież sam sobie przeczysz w tych zdaniach.
Co jest pewnik, producencie sałaty słownej?
Z przyjemnoscią poczekam, aż przyjdą fachowcy i cię rozduszą kciukiem.
A konkretnie co masz na myśli? I co z tego wynika?
Może jednak odpowiadaj na pytania bełkotniku.
Nawet cztery: prawa, lewa, tylna i przednia.
Nie. Po pierwsze ty nie potrafisz teoretyzować. Bredzenie to nie teoretyzowanie.
Po drugie można coś więcej, niż teoretyzować. Można sprawdzać.
Ty niczego nie sprawdzasz.
Aya :
Co kupić, skoro twoja ukochana pani Kopacz uniemożliwiła dopuszczenie szczepionki do obrotu?
Chciałeś być cyniczny, a wyszedłeś na głupka. Nie po raz pierwszy.
Z jakiego powodu mamy wykazywać pokorę wobec znachorów, szamanów itp.?
Przepraszam, że odpadłem od dyskusji, ale mam kłopoty w realu jak zwykle.
Aya :
Poproszę o podanie naturalnych, tańszych i równie skutecznych zamienników dla następujących farmaceutyków:
standardowy niesterydowy lek przeciwzapalny
wspomniany wcześniej Augmentin
enoksaparyna
dowolna szczepionka
Oczywiście nie chodzi mi o odpowiedź typu “kasza jaglana lepsza od każdego antybiotyku, wszyscy to wiedzą”, tylko o poparcie jej argumentami w postaci badań.
Aya :
Proszę o wymienienie (poparte dowodami) powszechnie występujących bakterii i wirusów stworzonych przez człowieka. Dowodami; o domniemaniach nt. świńskiej grypy słyszałem.
Aya :
Jak już się dokształcisz w temacie odporności grupowej, jako następny krok ku PRAWDZIE proponuję lekturę na temat argumentu z osobistego niedowierzania. To taki argument, który zaczyna się od słów “We łbie mi się nie mieści, że…”. W mojej opinii używanie takich argumentów to przejaw ciasnego intelektu, który mało co pomieści.
Aya :
A o tym to mi się nawet nie chce.
bart :
Już nawet gnębiony kreacjonista Maciek bywa zabawniejszy, bo on chociaż potrafi sfabrykować insynuacje. Aya tylko miele językiem bezproduktywnie. BTW – dostałem banana u Maciusia za niemerytoryczną, ośmieszającą kampanię prowadzoną przeciwko temu kreatynowi (czy mogę prosić o szersze rozpropagowanie tego pojęcia? najlepiej w formie “Maciek ze stwarzanie to kreatyn”).
Aya :
czosnku na wirusy?
Aya :
czy wiesz co to jest teoria? I czym się ona różni od hipotezy? Zamiast słowa “teoria ewolucji” napisz sobie “teoria grawitacji” – czy z tego, że używany jest taki zwrot, wynika, że nie istnieje grawitacja, albo że istnienie grawitacji budzi wątpliwości? Że grawitacja to “wciąż tylko teoria”? Dla każdego jest oczywiste, że teoria grawitacji wyjaśnia czym jest grawitacja i jak ona działa.
Ewolucja biologiczna jest faktem – właściwie nie da się wyjaśnić zapisu kopalnego ani współczesnego rozmieszczenia organizmów ani rozlicznych “niedoskonałości” w ich formie i funkcji bez przyjęcia ewolucji. Natomiast zbiór twierdzeń wyjaśniających mechanizmy ewolucji (“jak przebiega ewolucja”) określa się mianem TEORII ewolucji.
Aya :
proszę o link do recenzowanej publikacji naukowej, w której odkrywcy opisali to odkrycie
Aya :
że co proszę? Jakiej k*** nieredukowalności? Z czystej złośliwości nie będę się wychylał i poproszę o jakieś szczegóły z Twojej strony ;-)
oczywiście, że pozostało jeszcze bardzo dużo do odkrycia w kwestii ewolucji życia na ziemi, co roku odkrywane są kolejne formy pośrednie z różnych okresów geologicznych i między różnymi taksonami, a jeszcze między iloma grupami wciąż takich ogniw nie posiadamy? Dla ilu mechanizmów ewolucyjnych jeszcze nie mamy dopracowanych i działających modeli? Kupa roboty przez następne setki lat. W jaki jednak sposób rzutuje to na to, co JUŻ WIEMY?
eptesicus :
No te emaile wyciekły, co w nich naukowcy piszą, że oszukiwali i wogóle… Oh wait…
Aya :
nie ma czegoś takiego jak “zachodnia” i “niezachodnia” medycyna. Jest medycyna oparta na dowodach (Evidence-Based-Medicine) i terapie nieprzetestowane, niesprawdzone, pozbawione dowodów, zwane mętnie “medycyną alternatywną”. Ta pierwsza jest identyczna dla ludzi na całym świecie i nie ma nic wspólnego z zachodem – prawa fizyki, chemii i biologii są takie same na całym świecie. O tym jakie terapie powinno się stosować, w EBM decyduje się w oparciu o badania – idealnie w oparciu najpierw o odkryty mechanizm działania choroby (i zaproponowanie terapii, która poradzi sobie z mechanizmem), a potem w oparciu o testy kliniczne – czyli o praktyczne sprawdzenie, czy opracowana w ten sposób terapia naprawdę leczy. Podwójnie ślepe próby, randomizacja, placebo, grupa kontrolna, te sprawy… Natomiast te alternatywne opierają się o “baśnie z czterech stron świata” zmieszane oczywiście z wielowiekowym doświadczeniem ludzkim, więc bywa czasami, że co któraś jakoś tam działa, ale chyba nie powinniśmy aplikować ludziom czegoś, czego skuteczności jeszcze nikt nie sprawdził? Jak się to sprawdzi, wtedy terapia przestaje być alternatywna, staje się częścią Evidence Based Medicine. Cechą charakterystyczną “medycyny alternatywnej” jest to, że każdy kraj i naród ma różne, odmienne od pozostałych, zwykle SPRZECZNE Z POZOSTAŁYMI systemy tego typu szarlatanerii. Europa wymyśliła homeopatię, Indie ayurwedę, Chiny akupunkturę. Homeopatię wymyślił jeden człowiek, tamte dwie pozostałe – nie wiadomo kto, najprawdopodobniej różni ludzie dokładali coraz to nowe koncepty, które WYMYŚLILI nie prowadząc żadnych badań, żadnych testów, co więcej ich podłoże teoretyczne też nie jest oparte o jakiekolwiek badania. EBM opiera się o wiedzę, że w organizmie ludzkim są komórki, w tych komórkach geny – nić DNA, z której informacja jest przepisywana na mRNA, że w błonach komórkowych są receptory białkowe i kanały białkowe, że serce tłoczy krew, która jest utlenowana w płucach, itp. itd. Każda z tych informacji wzięła się stąd, że konkretne osoby przeprowadziły konkretne eksperymenty, metodykę tych eksperymentów również dokładnie opisano, tak jak same wyniki, każdy może je powtórzyć i sprawdzić, czy naprawdę istnieje DNA, receptory białkowe itp. Dlatego nazywa się to “medycyną opartą na dowodach”. No i terapie działające na te geny, białka, receptory zostały przetestowane na losowych grupach chorych, eksperymenty te również opisano, opublikowano… Tymczasem np. akupunktura opiera się na przekonaniu, że w ciele ludzkim są jakieś tajemnicze kanały energetyczne, meridiany itp., mimo że starożytne chińskie księgi, skąd akupunkturzyści czerpią założenia swojego systemu NIE ZAWIERAJĄ OPISU ŻADNYCH BADAŃ, które dostarczałyby dowodów dla istnienia meridianów (ani cienia aluzji, że ktoś takie badania robił), żadnych dowodów w ogóle nie przytaczają, sugeruje to więc, że ktoś kiedyś sobie to wymyślił. System pojawia się w literaturze w pełni ukształtowany, oparty o z góry przyjęte założenia, nie oparte o dowody empiryczne. Dopiero teraz prowadzi się badania nad skutecznością akupunktury (z niezbyt rzucającym na kolana skutkiem, mimo dużego wysiłku badawczego), a jeśli sugerują, że pewien efekt – np. przeciwbólowy – występuje, szuka się wyjaśnienia, oczywiście w oparciu o znane zjawiska biologiczne. Rozumiesz różnicę?
Aya :
czemu miały by być? Gotowe? Z drugiej strony masz rację – WSZYSTKIE leki oferowane przez Big Pharmę pochodzą z “Natury” – albo wytwarza się je z substancji “pobranych z Natury” albo syntezuje sztucznie w laboratoryjnej kolbie, przy czym substratem do syntezy są substancje… “pobrane z Natury”. Tyle, że skąd mamy wiedzieć, czy dana substancja “z Natury” jest lekarstwem, jeśli nie przeprowadzimy badań klinicznych?
Aya :
a skąd pewność, że Demokryt miał rację? Przedstawił jakieś dowody?
Aya :
rozważania należy opierać o to, co WIEMY W TEJ CHWILI, a nie w oparciu o aprioryczne założenie, że wszystko co w tej chwili wiemy jest błędne
Aya :
Poprawnym skrótem słowa “południowy” jest “płd.” – tak, z kropką. http://www.sjp.pl/p%B3d.
Taki mały offtop gramatyczny. :)
naima :
Z klauna Pogo też. Do czasu.
… że Wam się chce tyle pisać w walce z głupotą – podziwiam.
Lukasz :
regularnie je stosuję. Kolega @seba z Archeowieści co prawda w pierwszej chwili myślał, że kreatyn to tłuk spędzający cały dzień na siłowni i zażywający tony suplementów ;-)
a @Aya już się nie pojawi? Tak chętnie podyskutowałbym z nią o “nieredukowalności” i teorii ewolucji dziurawej jak ser szwajcarskim ;-)
Yaca: dziekuje za poprawienie ;)
Ależ Aya pojawi się, ale ma teraz inne rzeczy na głowie. Tym czasem coś dla szczepionkowców, oczywiscie nie ma sie czym przejmować, toż to prometeusz wspolczesnej cywilizacji. Prosze Państwa :
Biiiiiilllllllllllll “The Vacccines” Gaaaaates.
http://www.youtube.com/watch?v=xqAGasF6Hfo&feature=player_embedded
Gdyby ktoś miał wątpliwości – nieopodal znajdzie niepokrojony kawałek wypowiedzi.
Save the planet, kill yourself ;)
Nie ma takiego spisku, dziekuje, dobranoc :d
Aya :
Heh, czekałem, aż się pojawisz z tym idiotyzmem.
POważnie? Dla mnie to DOŚĆ interesujące :|
“Taką politykę zaczęły prowadzić nie tylko władze USA, lecz także Bank Światowy za prezesury Roberta McNamary, który oświadczył nawet wprost, że jego instytucja udzieli kredytów tylko tym krajom, które zalegalizują aborcję. Za słowami szły konkretne czyny. Na przykład na Filipinach w 1995 r. w ramach kampanii immunologicznej 7,5 mln kobiet poddano szczepieniom przeciwtężcowym, a w rzeczywistości 3,5 mln z nich zostało wysterylizowanych bez ich wiedzy i zgody. Podobnych akcji w krajach Trzeciego Świata było znacznie więcej.”
http://www.rp.pl/artykul/413013_Dziecieca_antykrucjata.html
Tajest, a nad częścią Wielkiej Brytanii w latach 60. armia faktycznie prowadziła tajne badania nad rozpylaniem chemikaliów z samolotów. Co nie znaczy, że JASZCZURY.
BTW, widzę, że masz jednak trochę czasu – to może się jakoś ustosunkujesz do wcześniejszej dyskusji i różnych pytań do ciebie, hm?
Aya :
Jak można kogoś cichcem wysterylizować bez jego wiedzy pod pretekstem szczepienia?
A jeśli ktoś wierzy, że szczepienie wymaga położenia się na stole operacyjnym i uśpienia, to może naprawdę lepiej, żeby nie miał dzieci…
Aya :
Dla poparcia swoich tez idioci zacytują nawet Frondę. Niezbyt istotne, że akurat to wydanie udawało Rzepę.
Wracając do tematu – widzę, że na razie nikt cię nie zdepopulował, opowiedz więc nam o swoich przygodach z dziurawą teorią ewolucji. Ale tak ładniej trochę niż masz w zwyczaju, bo chciałbym widzieć jakieś wiarygodne linki (przypominam, że Youtube University nie ma akredytacji). Najlepiej publikacje jakieś dotyczące tego tematu.