Home > Racjonalo > Doktor Jaśkowski, autorytet (1)

Doktor Jaśkowski, autorytet (1)

October 8th, 2009 Leave a comment Go to comments

Dziękuję kol. Januaremu za konsultację i kol. rustygcr za pomoc w riserczu :)

W wyniku zabawnego pomieszania, ruchy społeczne zaciekle walczące ze stanem współczesnej wiedzy jednocześnie bardzo łakną posiadania w swoich szeregach osób z dyplomami naukowymi. Naukowiec uwiarygodnia tezy głoszone przez taki ruch, czasem staje się jego twarzą — zwłaszcza jeśli jest wygadany i nie boi się kamer. Zwykle służy jako jednoosobowy think tank dostarczający idee, informacje, wyniki badań. Świat nauki czuje się często w obowiązku podjąć dyskusję z taką osobą, zwłaszcza kiedy prowadzi ona własne badania i publikuje ich wyniki.

Kreacjoniści hołubią profesora biochemii Michaela Behe, który dla ruchu Inteligentnego Projetu odświeżył hipotezę nieredukowalnej złożoności (na swojej uniwersyteckiej stronie WWW Behe zamieszcza oficjalne oświadczenie: „Moje poglądy nie są poglądami ani Uniwersytetu Lehigh, ani w szczególności Wydziału Biologii. Szczerze mówiąc, nie podziela ich większość moich współpracowników”). Dużym poważaniem cieszy się też William Dembski, autor mistrzowskiego gambitu wiążącego kreacjonizm z teorią informacji, której poziom skomplikowania jest tak wysoki, że mało kto ze światka biologicznego czuje się na siłach podjąć polemikę (srsly, np. autor rewelacyjnego podcastu „Evolution 101” zaprosił do pomocy w wyjaśnieniu sprawy kolegę z wydziału matematyki, ale ten też według mnie nie dał rady jasno wytłumaczyć, o co chodzi).

Dla polskich antyszczepionkowców autorytetem jest prof. Maria Dorota Czajkowska-Majewska z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, osoba z niepodważalnym dorobkiem naukowym. Prof. Majewska za pieniądze z grantu Unii Europejskiej bada związek thimerosalu, występującego w szczepionkach konserwantu opartego na etylku rtęci, z zachorowaniami na autyzm. W porównaniu z alarmistycznymi wypowiedziami pani profesor dla mediów, wyniki jej badań są co najmniej marne: szczurze niemowlęta, którym podawano thimerosal, wykazywały mniejszą odporność na ból, a rtęć w ich mózgach, nerkach i wątrobach zazwyczaj znikała po miesiącu (za wyjątkiem nerek, w których utrzymywała się dłużej). Oczywiście, sam fakt odkładania się rtęci w witalnych organach powinien budzić niepokój, trzeba jednak pamiętać, że dawka rtęci, jaką podano szczurkom, wynosiła 2,9-5,8 miligramów na kilogram masy ciała. Dla porównania, ilość rtęci w szczepionkach dla nowonarodzonych dzieci wynosi 7,6 mikrogramów na kilogram masy ciała, w szczepionkach dla dwulatków — 16,6 mikrogramów. Biedne szczurki dostawały więc dawki rtęci kilkaset razy wyższe niż te obecne w szczepionkach. Dodatkowo prof. Majewska potrafi wziąć w obronę nawet całkowicie skompromitowanego Andrew Wakefielda, a w szeroko cytowanym przez antyszczepionkowe media gniewnym liście do Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego cytuje ulubione bzdury antyszczepionkowców, np. porównując dzienne normy spożycia metylku rtęci z obecną w szczepionkach ilością etylku rtęci (który jest wypłukiwany z organizmu dużo szybciej niż metylek, w związku z czym nie można porównywać obu wartości) czy snując teorie spiskowe o supertajnej konferencji medyczno-rządowej na najwyższym szczeblu w „odizolowanym leśnym ośrodku”, na której przedstawiciele amerykańskich agencji rządowych i Światowej Organizacji Zdrowia postanowili ukryć przed opinią publiczną PRAWDĘ o straszliwych efektach thimerosalu. Mocno nadwerężonej wiarygodności prof. Majewskiej bardzo szkodzi również występowanie w objazdowym cyrku dr. Ratha, czyli cyklu sympozjów poświęconych „przejęciu kontroli nad naszym zdrowiem i żywnością przez korporacje, rządy i organizacje międzynarodowe”, w którym to przejęciu złowrogą rolę odgrywa słynny Codex Alimentarius. Coraz bliżej Davida Icke, pani profesor…

Myszkując po różnych nieco dziwacznych, pomylonych, ostro paranoicznych, wystrzelonych w kosmoskompletnie obłąkanych stronach, zacząłem natrafiać na wzmianki o nieznanym mi wcześniej Jerzym Jaśkowskim. To lekarz z Gdańska, zaangażowany przeciwnik szczepień. Postanowiłem więc wpisać jego nazwisko w Google, żeby dowiedzieć się, kto zacz. I w im więcej linków klikałem, tym większe robiły się me oczęta i tym niżej opadała szczęka. Postanowiłem więc podzielić tekst o doktorze Jaśkowskim na dwie części: pierwszą, w której postaram się odpowiedzieć na niektóre jego zarzuty wobec szczepionek, i drugą, w której zajmę się osobą doktora Jaśkowskiego sensu largo — jest to bowiem postać niezwykle barwna. Nie chcę, by powtórzyła się sytuacja z postu o Codex Alimentarius, w którym według wielu komentatorów szydercze naśmiewanie się z wiary Davida Icke w Ludzi-Jaszczury kompletnie przyćmiło istotne informacje o sednie i faktycznym spiritus movens całej antykodeksowej kampanii. Tym razem nie popełnię tego błędu. Oddzielnie merytoryka, oddzielnie okrutne i bezpodstawne ataki ad hominem.

Po bliższym przyjrzeniu doktor Jaśkowski okazuje się nie nowym autorytetem, ale wręcz prekursorem antyszczepieniowej histerii w Polsce. Już w 1998 r. przetłumaczył na język polski i rozpowszechnił w mediach tzw. raport Alana Philipsa, czyli zbiór kłamstw i półprawd o szczepieniach. Znalazły się wśród nich np. znane stałym czytelnikom BdB brednie o polio czy informacja, że Zespół Nagłego Zgonu Niemowląt (ang. SIDS) występuje najczęściej między 2 a 4 miesiącem życia, dokładnie wtedy, gdy dzieciom podaje się szczepionkę DTP (błonica, tężec, krztusiec):

Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.

To prawie prawda. Here, let me fix it for you.

Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS i zgłaszanych jako możliwy efekt szczepienia DTP.

Ponieważ SIDS dotyka niemowląt, a nie dwulatków, nie można już było zgłaszać szczepionki jako potencjalnej przyczyny zgonu! Dodatkowo, liczba zgonów z powodu SIDS w Japonii nie zmalała, a wręcz wzrosła!

Sam Alan Philips, autor raportu, to nie naukowiec, tylko — wedle złośliwych słów Ireny Głowaczewskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego w rządzie Buzka — „śpiewak, kompozytor i twórca literatury dla dzieci. Jak sam pisze, wydał wiele albumów z oryginalnymi piosenkami i kompozycjami oraz występuje na festiwalach posługując się 12-strunową gitarą elektryczną”. Doktor Jaśkowski lubi bronić się przed zarzutami mówiąc, że on tylko tłumaczy i rozpowszechnia, a pretensje o pomyłki prosi zgłaszać do autora raportu, zostawmy więc Philipsa i zajmijmy się oryginalnymi wytworami umysłu doktora Jaśkowskiego.

Dr Jaśkowski często przekręca słowa i fakty. Czasem jest to zabawne — np. kiedy nazwę leku Tamiflu zapisuje na trzy różne sposoby. Czasem utrudnia polemikę, np. kiedy w artykule „Problemy przemysłu szczepionkowego” opowiada o istotnym wzroście zachorowań na płonnicę w Polsce w latach 90., mimo szczepień. Nie ma takiej choroby płonnica. Jest płonica, czyli szkarlatyna, ale na tę chorobę nie ma szczepionki. Być może panu doktorowi chodzi o błonicę. Istotnie, w latach 90. zanotowano istotny wzrost zachorowań. Dokładniej: dwadzieścia pięć przypadków.

W innym artykule, zatytułowanym „Idea szczepień w świetle wiedzy XXI wieku”, pan doktor znęca się nad masowymi szczepieniami przeciw ospie, które owszem, doprowadziły do eradykacji tej choroby, ale zajęło im to w opinii pana doktora za dużo czasu:

Ta akcja zwalczania ospy przy pomocy szczepionki trwała 176 lat, czyli prawie 7 pokoleń. Otóż historia medycyny zna znacznie krótsze okresy zniknięcia jakiejś choroby z „rynku”. I to tak dokładnego zniknięcia, że obecnie nie możemy nawet domniemywać co to było. Np. „angielskie poty”, prawdopodobnie choroba wirusowa, która spowodowała na początku XVIII wieku zgon prawie 70% mieszkańców Gdańska. W sumie choroba ta z nawrotami istniała ok. 100 lat, czyli 4 pokolenia i nikt już nie wie o co chodziło. Czyli chorowały 4 pokolenia a nie 7. Można by powiedzieć, że z powodu szczepień ospa trwała prawie o sto lat dlużej.

Logika pana doktora jest logiką pokrętną, mnie po oczyszczeniu z niepotrzebnych słów wyszło coś takiego: angielskie poty zniknęły same w sto lat, a ospę wypleniono szczepieniami w sto osiemdziesiąt, więc gdyby nie szczepiono przeciw ospie, zniknęłaby sama wcześniej, WTF?! Analizując taką akrobację umysłową, łatwo przeoczyć fakt, że to nie angielskie poty, a dżuma zdziesiątkowała mieszkańców Gdańska na początku XVIII wieku. Angielskie poty pojawiły się w Europie (i faktycznie same zniknęły z niewiadomego powodu) na przełomie XV i XVI w. Nie udało mi się znaleźć informacji, czy w Gdańsku wybuchła wtedy ich epidemia.

Pojawiającym się często na antyszczepionkowych stronach tekstem doktora Jaśkowskiego jest artykuł „Szczepienia — czyli jak zarabiać krocie nie ponosząc odpowiedzialności…”. Pan doktor już na samym początku uderza w wysokie C:

Przeprowadzone w różnych ośrodkach naukowych badania eksperymentalne, kliniczne i statystyczne udowodniły ponad wszelką wątpliwość nie tylko bezpodstawność stosowania masowych szczepień, ale także pokazały toksyczność tego co nazywa się enigmatycznie dobrodziejstwem ludzkości. Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.

Od tak bezczelnego kłamstwa opadają ręce i śpiew gaśnie w piersi. Przypomina to zaklinanie rzeczywistości przez kreacjonistów, uparcie twierdzących, że teoria ewolucji już dawno upadła i obecnie nikt nie traktuje jej poważnie.

Doktor Jaśkowski pisze dalej:

Przykładowo, dodawanie rtęci do szczepionek rozpoczęto w 1930 roku. Do tego czasu nie znano choroby zwanej autyzmem. Po raz pierwszy opisano takie chore dziecko w 1938 roku. Ale gwałtowny wzrost zachorowań na autyzm, zdrowych dzieci w 2-4 roku życia, nastąpił dopiero w latach 90 ubiegłego roku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych.

O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991 r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci.

To, że pojęcie autyzmu zdefiniowano w latach 40., nie oznacza, że ta choroba wcześniej nie istniała. W latach 90. nie wprowadzono szczepionek potrójnych, bo te (jak np. szczepionka DTP) istniały już od dawna. Wprowadzono natomiast szczepionkę MMR (odra, świnka, różyczka), ale nie nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań. Ilość diagnozowanych przypadków autyzmu faktycznie wzrasta i faktycznie nie wiemy dlaczego, trudno jednak mówić o gwałtownym wzroście czy wręcz epidemii (o czym można przeczytać w prasie popularnejpopularnonaukowej, o ile w ogóle ufa się mediom opanowanym przez Żydów i agentów KGB/GRU — ale psst, nie ma co uprzedzać smaczków z części drugiej tekstu o panu doktorze). Podejrzenie o związek szczepionki MMR z autyzmem nie znajduje potwierdzenia ani w statystykach, ani w testach klinicznych, wywodzi się bezpośrednio z zafałszowanych badań Andrew Wakefielda i, parafrazując pana doktora, już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może się na nie powoływać.

Pan doktor poświęca zresztą kilka ciepłych słów Wakefieldowi (i jego tezie, że szczepionka MMR powoduje problemy jelitowe, a w konsekwencji autyzm) w następującym akapicie:

Hipoteza , wiążąca wrzodziejące zapalenie jelita ze szczepieniem przeciwko odrze jest rzeczywiście ostro krytykowana przez koncerny produkujące szczepionki. Jest to zrozumiałe. Nie tylko utrata rynku zbytu ale jeszcze wypłata odszkodowań. Jest więc o co walczyć. I na pewno znajdą się ludzie gotowi za ……… podważać tego rodzaju doniesienia. Faktem natomiast bezspornym jest, że ludzie szczepieni chorują 3 razy częściej na wrzodziejące zapalenie jelita, aniżeli ludzie nie szczepieni. Faktem jest, że odra to tylko wysypka skórna u dzieci a wrzodziejące zapalenie jelita to ciężka, nierzadko śmiertelna choroba.

Pomińmy milczeniem skandaliczne oskarżenia, ugryźmy się w pięść i skupmy na faktach. Otóż nie jest faktem bezspornym, że szczepienie MMR zwiększa ryzyko zachorowania na wrzodziejące zapalenie jelita — wręcz przeciwnie, to w ogóle żaden fakt; wyniki konkretnych badań wskazują na brak jakiejkolwiek korelacji. Odra to nie „tylko wysypka skórna u dzieci” — do jej powikłań należą takie wesołe choróbki jak zapalenie płuc, zapalenie mózgu, poronienie, ewentualnie śmierć.

W dalszej części tekstu pan doktor daje podwójny popis ignorancji, najpierw w kwestii statystyki:

Tak samo było z „epidemią” błonnicy w 1993-1994 roku, kiedy to chorowały dzieci szczepione równie często jak i nie szczepione.

Przynajmniej dowiadujemy się, że wspomniana wcześniej tajemnicza „płonnica” to błonica (zwana też dyfterytem). A jak jest z zachorowaniami? Wyobraźmy sobie klasę, w której uczy się 30 dzieci — 27 zaszczepionych i trzy niezaszczepione. Jeśli zachoruje czwórka dzieci, w tym dwoje niezaszczepionych, czy można wnioskować, że szczepione i nieszczepione chorują równie często?

Policzmy z grubsza: przeciwko błonicy zaszczepionych jest ponad 95% Polaków, podczas wspomnianej „epidemii” odnotowano 25 zachorowań. Skoro więc (dla uproszczenia zaokrąglając do najbliższej liczby parzystej) z 24 zachorowań 12 dotknęło osób zaszczepionych, a 12 — niezaszczepionych, co z tego wynika? Ano to, że osoby niezaszczepione zarażały się błonicą dziewiętnaście razy częściej!

Warto dodać, że dzięki szczepieniom notujemy kilka przypadków błonicy rocznie. Przed wprowadzeniem szczepień, w latach 50. na błonicę zapadało rocznie ok. 40 tysięcy osób. Śmiertelność wynosi od 5 do 10%.

Chwilę później pan doktor daje drugi popis:

Należy także zwalczać kolejny absurd przemysłu szczepionkowego o rzekomej konieczności szczepienia całej populacji bo inaczej może rozwinąć się epidemia. Jeżeli szczepienia są skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, to osoby zaszczepione nie powinny zachorować w żadnym przypadku, a te niezaszczepione będą sobie same winne. Niestety jak obserwujemy efekty szczepień przeciwko grypie to sytuacja jest odwrotna. Ciężki przebieg grypy obserwuje się dużo częściej u osób szczepionych aniżeli u nieszczepionych.

Ten akapit świadczy o tym, że doktor Jaśkowski nie zdaje sobie sprawy z faktu, że szczepionki nie dają stuprocentowej ochrony, co dla lekarza powinno być oczywiste. Doktor Jaśkowski najwyraźniej nie zna też — albo nie rozumie — pojęcia odporności grupowej.

Doktor kończy swój artykuł głupotką powtarzaną często przez antyszczepionkowców, polegającą na wskazywaniu nietrwałości odporności nabywanej w wyniku szczepień i bagatelizowaniu zagrożeń chorób wieku dziecięcego:

Nikt również nie wyjaśnia rodzicom, że szczepienie uodparnia na 3-7 lat, więc szczepiąc 6 letnie dziecko spowodujemy, że może ono zachorować w np. 20 roku życia, kiedy to przebieg choroby jest znacznie cięższy. Nikt nie wyjaśnia rodzicom, że naturalne przebycie choroby daje odporność dożywotnią.

Po pierwsze, przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, skąd doktor Jaśkowski wziął takie widełki. Po krótkim guglaniu znalazłem dane, z których wynika, że odporność na choroby po zaszczepieniu jest dużo bardziej zróżnicowana; istnieje również system szczepień przypominających. Po drugie, idea przechorowania jest niepoważna — po to wymyślono szczepionki, żeby uniknąć groźnych skutków ubocznych różnych chorób. Z jednej strony jest bardzo bezpieczna szczepionka, przy odpowiedniej masowości praktycznie eliminująca chorobę, z drugiej — narażanie na ryzyko powikłań siebie i najbliższych (w końcu są to choroby zakaźne). Po trzecie, w wyniku masowych szczepień dorosły ma małe szanse zetknięcia się z chorobą. Gdybyśmy przestali szczepić, dopiero by starsi chorowali!

Na tym kończę część merytoryczną. Nie przejmujcie się, jeśli was znudziła — już niedługo część druga, rozrywkowa, w której przyjrzymy się bliżej samemu doktorowi, bo mówię wam, bracia i siostry, niezły z niego herbatnik!

  1. k5
    February 6th, 2015 at 16:12 | #1

    Dr Wakefield został oczyszczony z zarzutów, ale by Pańska “teoria” była bardziej podsycająca złe emocje, wygodniej było ominąć ten temat. Dr Jaśkowski dysponuje ogromną wiedzą i doświadczeniem i na pewno jest większym autorytetem niż… no właściwie, a kim Pan właściwie jest? Lekarzem, biologiem, chemikiem czy samoukiem? Jest Pan wolontariuszem jakiejś firmy czy ma Pan z tego korzyści materiale? W tych swoich “artykułach” robi Pan pranie mózgu, jakie od pierwszej szczepionki się robi. Trzeba być wielkim ignorantem by w kilku zdaniach pełnych drwin i upierdliwości dyskwalifikować ludzi, którzy poświęcili życie na szukaniu prawdy i jestem przekonana, że są bliżej niż Pan. Swoją drogą, jak Pan odniesie się do słów dr Grzesiowskiego, Pańskiego guru zapewne, że lakier do paznokci, w skład którego wchodzi formaldehyd, ma wpływ na autyzm? Zatem formaldehyd w szczepionkach jest już cacy? Kobietom w ciąży nie wolno palić i pić alkoholu (co osobiście popieram), mają się zdrowo odżywiać i chuchać i dmuchać ale konserwanty w szczepionkach w żaden sposób dziecku nie zagrożą? Powala mnie tak “logika”…

  2. k5
    February 6th, 2015 at 18:43 | #2

    @ bart:
    Typowe dla tych , którzy nie mogą odpowiedzieć na pytanie, bo odpowiedzi nie znają – wyśmiać i zadrwić. Bardzo wiarygodne, Panie blogdebart. Od dziś jestem fanką Pańską i wierzę we wszystko co tu zostanie napisane. Bo to, co już jest – stało się dla mnie niemal biblią.

  3. February 6th, 2015 at 19:43 | #3

    k5 :

    Dr Wakefield został oczyszczony z zarzutów

    Nonsens. Nie został.

    Dr Jaśkowski dysponuje ogromną wiedzą i doświadczeniem

    Mnie się wydaje, że nie. Dlatego napisałem o nim dwie notki. Bo myli się nie tylko w kwestii szczepień, ale i też w wielu innych. Serio, na waszym miejscu poszukałbym sobie innego autorytetu.

    Jest Pan wolontariuszem jakiejś firmy czy ma Pan z tego korzyści materiale?

    I brzdęk, wpada grosik od Big Pharmy do mojej skarbonki, bo znowu jakiś anonimowy frustrat oskarżył mnie o branie kasy od Big Pharmy.

    Swoją drogą, jak Pan odniesie się do słów dr Grzesiowskiego, Pańskiego guru zapewne, że lakier do paznokci, w skład którego wchodzi formaldehyd, ma wpływ na autyzm?

    Mówisz o tym?

    http://panorama.tvp.pl/14202961/zatrute-na-autyzm

    Dr Grzesiowski nic takiego tam nie powiedział. Ani o autyzmie, ani o lakierze. Powiedział co najwyżej, że kobieta w ciąży malująca paznokcie wdycha różne substancje zawarte w lakierze. W jego wypowiedzi nie pada ani razu słowo “autyzm” ani “formaldehyd”. A amerykańskie badania wskazujące na wpływ czynników środowiskowych są dość słabe i na razie niezbyt poparte innymi.

    Zatem formaldehyd w szczepionkach jest już cacy?

    Albo w gruszkach? Albo ten wytwarzany w naszym organizmie?

  4. Gammon No.82
    February 6th, 2015 at 20:29 | #4

    k5 :

    Dr Wakefield został oczyszczony z zarzutów

    Chyba szczotką do kibli.

  5. February 6th, 2015 at 22:25 | #5

    Eugeniusz Eustachy :

    Zapaść po iniekcyjnym podaniu penicyliny w okresie dziecięcym.

    Jako człek po przejściach, powiem Ci, że jak dostałem odlotu po prokainowej, to zarówno ja jak i personel spodziewaliśmy się różnych rzeczy. Na drugi dzień, na “spokój” zostało to ocenione jako http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Hoign%C3%A9 Z uwagi na takie coś i inne ryzyko, reżim podawania penicyliny w zastrzykach jest dość surowy, dlatego przeżyłem i Ty zapewne też.

  6. karroryfer
  7. May 3rd, 2016 at 17:39 | #7

    Dlaczego akurat uznałeś za istotne podzielenie się newsem sprzed czterech lat o tym, że czasowo wstrzymano import jednej ze szczepionek przeciw grypie ze względu na wykrycie w jednej partii zmętnień? Może chodzi o taktykę “wrzuciłem wam losowy link o szczepionkach, szach mat sługusy Big Pharmy”…

  8. May 4th, 2016 at 00:09 | #8

    Widziałem ostatnio tekst gdzie ktoś powoływał się na tego typu wycofania niektórych partii z tezą “ta szczepionka została zakazana w sześciu krajach – musi być niebezpieczna”.

    ps. Zobaczymy w tym roku jakiś nowy wpis, plis?

  9. Marcin P.
  10. Gammon No.82
    May 4th, 2016 at 09:04 | #10

    zaciekawiony :

    ktoś powoływał się na tego typu wycofania niektórych partii z tezą “ta szczepionka została zakazana w sześciu krajach – musi być niebezpieczna”

    Cienka argumentacja. Ja bym poszedł na całość: ową partię szczepionki wycofano, bo zwietrzała, zrobiła się za mało toksyczna i ogólnie zbyt słabo już depopulowała. Wszak szczepionki z założenia mają pozostawiać po sobie tylko śmierdź, pożogę i autyzm, nieprawdaż.

  11. Razor Blady
    May 5th, 2016 at 12:02 | #11

    zaciekawiony :

    Zobaczymy w tym roku jakiś nowy wpis, plis?

    Dołączam się do jesplizów!!!

    Gammon No.82 :

    tylko śmierdź, pożogę i autyzm, nieprawdaż.

    Prawdaż, prawdaż. Jak ktoś taką felerną szczepionką jest zaszczepiony, to jaszczurom ciężej kontrolować jego umysł, a to nie o to przecież chodzi. #potwierdzoneinfo

  12. lol
    June 11th, 2016 at 10:52 | #12

    Cytuję:
    “Z jednej strony jest bardzo bezpieczna szczepionka, przy odpowiedniej masowości praktycznie eliminująca chorobę, z drugiej — narażanie na ryzyko powikłań siebie i najbliższych (w końcu są to choroby zakaźne).”

    Tu strzeliłeś sobie samobója. Rozumiem, że łatwo krytykować innych, ale takiego samobója to dawno nie widziałem :D Człowieku, takie uogólnianie to sobie możesz w buty włożyć. Przy każdej chorobie jest inaczej. I nie bronię tu Jaśkowskiego. Krytykuję tylko krytykanta, który też podobne błędy robi co osoba pierwotnie krytykowana. Zabawny jest ten świat.

  13. June 11th, 2016 at 11:14 | #13

    Przyznam, że nie bardzo rozumiem, gdzie tu samobój, ale widzę, że bardzo się nim ekscytujesz. Może ta ekscytacja spowodowała, że coś pokręciłeś?

  14. marcello_minestrone
    June 12th, 2016 at 20:49 | #14

    lol :

    Tu strzeliłeś sobie samobója. Rozumiem, że łatwo krytykować innych, ale takiego samobója to dawno nie widziałem :D Człowieku, takie uogólnianie to sobie możesz w buty włożyć

    A możesz jakoś rozwinąć tę myśl?

Comment pages
1 2 3 4 2565
  1. April 23rd, 2014 at 17:27 | #1

Optionally add an image (JPEG only)