Home > Racjonalo, Szef kuchni poleca... > Choroby urojone: Candida

Choroby urojone: Candida

Tekst lekko wyedytowany: zacni komentatorzy zwrócili mi uwagę, że istnieje taka choroba jak występująca w pierwotnej wersji systemowa kandydoza. Jest to jednak schorzenie zupełnie inne niż „systemowa kandydoza” będąca postrachem forumowiczów z wegedzieciak.pl (nazywana również kandydozą przewlekłą). Kandydoza prawdziwa (systemowa) różni się od urojonej (przewlekłej) wszystkim: od występowania (głównie u osób o obniżonej odporności, np. AIDS, przebyta chemioterapia), poprzez objawy (chorzy w stanie ciężkim) do przebiegu (powikłania występujące w tej prawdziwej kandydozie systemowej: śmierć).

Zacznę od krótkiego P.S. do tekstu „Chrześcijanin a szczepienia”. Komentator Amatil zwrócił moją uwagę na forum wegedzieciak.pl — okazuje się, że wśród wegerodziców (a właściwie wegemam, bo gros użytkowników owego forum to kobiety) jest wielu przeciwników szczepień. Tak się składa, że znam jednego aktywnego członka forum wegedzieciak.pl, zapytałem go więc o szczepienia. Nie szczepi, jest z tego dumny. Z uśmiechem wyłuszczył mi, że dokonał najrozsądniejszego wyboru, bo pozostali, zaszczepieni członkowie społeczeństwa zapewniają jego dzieciom bezpieczeństwo, tworząc wokół nich odpornościowy kordon sanitarny. Oni ponoszą ryzyko straszliwych urazów i chorób wywoływanych przez szczepionki, on dzięki temu tego ryzyka ponosić nie musi. Możemy zatem przyjąć, że nieszczepiący forumowicze z wegedzieciak.pl (posiadający również własne forum Nie Szczepimy) to nie tylko głuptaki — to również cyniczne cwaniaczki.

Amerykanie mawiają „Kiedy życie rzuca w ciebie cytrynami, rób z nich lemoniadę”. Dzięki bolesnej i trudnej lekturze tekstów Cezarego Michalskiego o aferze Kataryny odkryłem znakomite forum wielodzietni.org, na którym można przeczytać, że kobiety nie przepuszczające ciężarnych w kolejce to „panie, których dzieci nie miały pogrzebu”. Z kolei dzięki wizycie na wegedzieciak.pl znalazłem świetny temat na kolejnego posta. A było tak: nowa forumowiczka zachwalała magiczne wahadełko…

Rodzicom i ich dzieciom zmagającym się z candidą gorąco i z pełna odpowiedzialnością polecam metodę w 100 % skuteczną i w 100 % bezpieczną. Jest to wahadło lecznicze biały ozyrys, które w środku ma substancję leczniczą grzybobujczą. Wahadło takie może służyć dla wszystkich członków rodziny, kosztuje 90 zł. Kupuje się je raz i ma się do końca życia. Leczenie nie polega na wprowadzaniu do organizmu żadnej chemii ale energii. Ja stosuję już od roku. Wyleczyłam candidę w rodzinie a nawet grzybice kopyta u mojego konia i klaczy koleżanki. Używam go również profilaktycznie, bo trudno mi i mojemu brzdącowi o dietę zabezpieczającą przed nawrotem grzyba, który pojawia się i tak przy każdym spadku odporności. To nie jest reklama ale szansa dla ludzi z otwartymi umysłami. Pozdrawiam.

Co to takiego candida, ta straszliwa choroba, z którą zmagają się rodzice z wegedzieciak.pl?

Jak wiadomo, czary-mary, czyli „terapie medycyny alternatywnej” działają na zasadzie placebo, a więc ich wpływ na zdrowie człowieka jest ograniczony do „ogólnej poprawy nastroju” czy „nieco szybszego wychodzenia z grypy”. Ponieważ lista schorzeń, na które czary-mary pomagają, jest ograniczona, jakiś anonimowy szaman wpadł na genialny pomysł: trzeba wymyślić nowe, bardzo niebezpieczne choroby, z którymi nasze praktyki będą sobie doskonale radzić. Dziś z tych chorób zamierzam omówić chroniczne zakażenie Candida albicans — mam nadzieję, że niniejszy post będzie początkiem ślicznego cyklu artykulików.

Candida albicans to drożdżak żyjący w naszym przewodzie pokarmowym. W pewnych sytuacjach wywołuje on prawdziwą chorobę zwaną drożdżycą lub kandydozą. My mówimy jednak o kandydozie przewlekłej, czyli o sytuacji, w której drożdżak wskutek nadmiernego rozwoju zapuszcza swoje drapieżne korzonki w ścianki kiszek i powoduje tzw. zespół nieszczelnego jelita a w konsekwencji powolne, niewykrywalne zakażenie całego organizmu. Zespół nieszczelnego jelita jest też podejrzewany o wywoływanie autyzmu u tych dzieci, u których nie wywołała go szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce.

Współczesna medycyna konwencjonalna nie zna co prawda takiej jednostki chorobowej jak przewlekła kandydoza czy zespół nieszczelnego jelita („Ten artykuł lub sekcja opisuje teorie, metody lub czynności niezgodne z aktualną wiedzą medyczną”), ale przecież współczesna medycyna konwencjonalna nie pierwszy raz nas zawodzi, prawda? Przewlekła kandydoza to jak najbardziej realne schorzenie, z którym zmagają się ogromne ilości ludzi na całym świecie. Jakie są jego objawy? Uczynny wysportowany młodzieniec Sayheello ze Sportowego Forum Dyskusyjnego publikuje długaśną listę, na której znajdziemy takie symptomy, jak stronienie od towarzystwa, alkoholizm (jeśli połączony ze stronieniem, to najpewniej chodzi o picie w samotności), krytykanctwo, sucha cera, swędzenie odbytu i skóry, ataki paniki i płaczu, łaknienie pewnych pokarmów, bezsenność, bóle brzucha, nadwaga lub niedowaga, bóle głowy, brak koncentracji, niepewność, zagrożenie, niecierpliwość, niestrawność, objawy psychiatryczne, gazy, wzdęcia, odbijanie się, ospałość, leniwość, pesymizm, gderliwość, zapalenia zatok (przeziębienia), kłopoty w nauce i wychowaniu, kłopoty decyzyjne, zły zapach ciała i z ust oraz — last but not least — złe mniemanie o sobie. Jeśli dodam, że wystarczy rozpoznać u siebie tylko niektóre z objawów, konkluzja może być tylko jedna: wszyscy chorujemy na kandydozę!

Ale nie traćcie nadziei, moi chorzy bracia i siostry, to się leczy.

Google na zapytanie „candida homeopatia” zwraca 30 000 wyników. Słynny koncern homeopatyczny Boiron produkuje środek przeciw kandydozie zawierający, rzecz jasna, bardzo rozcieńczonego drożdżaka.

Za niewiele ponad dwa tysiące złotych możecie kupić Digital Clark’s Zapper i Digital Silver Pulser, czyli urządzenia, które oprócz kandydozy wyleczą wszystkie inne choroby powodowane przez drobnoustroje: wywoływane przez przywry jelitowe AIDS („Po zlikwidowaniu wszystkich stadiów rozwoju pasożytów wirus HIV znika w ciągu 2 godzin”), depresję („przyczyna depresji tkwi w infekcji mózgu małymi robakami obłymi”), alergię („u wszystkich alergików wykryto poważną inwazję owczej motylicy wątrobowej żyjącej w drogach żółciowych”), Alzheimera („chorobę Alzheimera wywołują pospolite przywry pochodzące z niedogotowanego mięsa i od naszych ukochanych zwierząt”), astmę („w 100% przypadków astmy obserwowana jest infekcja larwami glisty ludzkiej usytuowanej w płucach”) i wiele innych chorób, wobec których konwencjonalna medycyna pozostaje bezradna.

Można też sięgnąć po oczyszczający jelita preparat o nazwie Colonix. Strona reklamująca ten środek straszy: „jak wiemy ze starego powiedzenia, śmierć zaczyna się w jelitach”. Nie znałem wcześniej tego przysłowia, ale w końcu wzrastamy w różnych środowiskach, nie wszystkie mądrości ludowe występują w każdym regionie.

Colonix to niezwykły środek — po jego zażyciu czeka nas przerażająca niespodzianka w ubikacji: z naszego ciała via odbyt wydobywa się długi na metr, pusty w środku obiekt, wyglądający jak brązowa, gumowata skóra węża (zapraszam do ostrożnego obejrzenia galerii foto). To oblepiające nasze jelita toksyczne złogi, pełne pasożytów, zakłócające pracę organizmu i powodujące wiele groźnych chorób.

Najwyraźniej efektem ubocznym stosowania Coloniksu jest potrzeba dzielenia się ze światem informacjami o swoich kupach. Świadczy o tym ilość zdjęć nadesłanych przez wdzięcznych pacjentów do opiekuna strony colonix.pl oraz listy sławiące moc Programu Oczyszczającego:

No cóż, mam teraz 5 wypróżnień dziennie i nie mam żadnych bólów. Mój stolec wygląda teraz normalnie, ale będę kontynuować oczyszczanie na wszelki wypadek. Powiedziałam już wielu osobom, jaki to wspaniały środek. Na mojej mamie sprawiło wielkie wrażenie, gdy powiedziałam jej, co ze mnie wyszło i że jej prezent był najlepszy w moim życiu.

O co chodzi? Preparaty wywołujące Efekt Brązowego Węża zawierają takie składniki jak bentonit (występujący również w zbrylających żwirkach dla kotów), wyciąg z babki płesznik, pektyna czy guma guar. Te chłonące wilgoć substancje, w połączeniu z… hm… zastanym w kiszkach budulcem, tworzą coś w rodzaju plastycznego odlewu jelita, który jest następnie wydalany. Brązowy Wąż to żaden chorobotwórczy złóg, efekt niewłaściwego odżywiania ani dusząca ścianki jelit powłoka z toksyn, to po prostu właściwy efekt działania preparatu.

Candidę można leczyć również sokiem Noni, który ponoć jest obrzydliwy w smaku, ale za to jaki drogi! Znakomite kompendium wiedzy na temat candidy można znaleźć na stronie poświęconej Reiki („Sponsorem strony jest biuro rachunkowe AFRO-TAX”), choć lekturę utrudnia nierówny poziom tłumaczenia („Jeden z zolnierzy z bazy amrykanskiej byl ciagle aresztowany za DUI stwierdzone przyrzadami nadmuchiwanymi”). Z owego poradnika dowiemy się, że drożdżaka można pozbyć się z organizmu za pomocą diety (jedzmy organiczne serdelki, „chleb ze spelt i kamut”, unikajmy keczupu), ziołowych i farmakologicznych środków antygrzybicznych (uwaga, wątroba może nie wytrzymać), wspomnianego wyżej czyszczenia jelit mieszanką bentonitu i babki płesznik oraz „zmiany trybu i poglądu na życie”. Jak ta zmiana ma wyglądać? Ot, chociażby lepszym wykorzystaniem swojego czasu wolnego. Propozycje wypełnienia tego czasu pozwalam sobie na koniec przedrukować z owego kompendium w całości:

UPRAWIAC AEROBIK & ZBIERAC JABLKA & STRZELAC Z LUKU &GRAC W BADMINTONA & PIEC & GRAC W KOSZYKOWKE & ZBIERACJAGODY & ZBIERAC GRZYBY & JEZDZIC NA ROWERZE & RZUCAC LOTKAMI & PLYWAC NA LODCE & GRAC W KREGLE & PODNOSIC CIEZARY &KALIGRAFOWAC & JECHAC NA CAMPING & GRAC W WARCABY & SZACHY&WRESZCIE POSPRZATAC & COS ZBIERAC OPRÓCZ PIENIEDZY & MALOWAC (OBRAZY) & TANCZYC & DEBATOWAC & DEKOROWAC & MARZYC &GIMNASTYKOWAC SIĘ & JECHAC NA RYBY (TYLKO NIE W GRZYBACH) &GRAC W HOKEJA & JEZDZIC KONNO & KUPOWC KWIATY& ZADBAC OFRYZURE & JEZDZIC NA ROLKACH & LYZWY & BIEGAC & UPRAWIAC JUDO& KARATE & PUSZCZAC LATAWCE & ROBIC NA DRUTACH & WYSZYWAC& SMIAC SIĘ & UCZYC SIĘ & ISC DO KINA ALBO NA FILM & GRABIC LISCIE&GRAC W PING PONGA & TENIS & ROZWIAZOWAC KRZYRZOWKI & POJECHAC NAD LEJK & CZYTAC $ RELAXOWAC SIĘ & JECHAC NA ZAKUPY&RYSOWAC & SPIEWAC & JEZDZIC NA NARTACH $ SANKI & USMIECHNĄĆ SIĘ & GRAC W PILKE & OPOWIADAC HISTORIE & TEATR & MYSLEC &PODROZOWAC & NIE OGLADAC TELEWIZJI & KUPIC KOMPUTER &UCZYC SIĘ HISZPANSKIEGO & GRAC W GRY VIDEO & ODWIEDZIC ZNAJOMYCH BEZ BUTELKI & GRAC W SIATKOWKE & PISAC & ZAJAC SIĘ YOGA& JECHAC DO ZOO & OZENIC SIĘ & ISC NA LODY & ODSNIEZYC CHODNIK& ZMIENIC OLEJ W GLOWIE & WYRZUCIC VIAGRE & KUPIC LORNETKE& UCZYC SIĘ ANGIELSKIEGO & NAPISAC LIST & GRAC NA GITARZE && CZYTAC & CZYTAC & CZYTAC

W następnym odcinku mam nadzieję zająć się morgellonami, czyli o matko, od GMO łażą mi pod skórą robaki! Będzie się działo.

Update: znakomite, wyczerpujące kompendium wiedzy o kandydozie znajdziecie na blogu Sporothrix (w trzech częściach): Drużyna Grzyba, Dwa Grzyby, Powrót Grzyba.

  1. June 2nd, 2009 at 18:00 | #1

    Pierwszy!

    Ta lista cos mi przypomina, konkretnie milosierdzieboze.com. Charakterystyczny paranoiczny styl, jak Doktora Pajaka.

    BTW: Nie jestem lekarzem, ale mam wrazenie ze od Brazowego Weza moznaby sie przekrecic. Czy jest na sali internista albo gastrolog?

  2. June 2nd, 2009 at 18:03 | #2

    Alex :

    Ta lista cos mi przypomina, konkretnie milosierdzieboze.com.

    Mnie intryguje “wyrzucić Viagrę, kupić lornetkę”.

  3. AJ
    June 2nd, 2009 at 18:10 | #3

    BIEGAĆ & SKAKAĆ & LATAĆ & PŁYWAĆ & W TAŃCU W RUCHU WYPOCZYWAĆ

  4. June 2nd, 2009 at 18:37 | #4

    Oszfak… Szkoda, że nie można debilom lansującym te idiotyzmy odebrać prawa do leczenia za moje podatki…

  5. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 18:44 | #5

    bart :

    Mnie intryguje “wyrzucić Viagrę, kupić lornetkę”.

    Chodzi o podglądanie sąsiadek. Na blokowiskach to ma wiele sensu. Porządna lornetka mieści się w 1000 złotych – chyba, że ktoś musi koniecznie mieć Zeissa.

    A poza tym
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2008/09/Zlowroga-dioda.html
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/07/Oberon-swiadectwo-chorego-na-raka.html
    (uwaga! tu występuje ksiądz jako naganiacz!)

    http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/07/Oberon-oszusci-przed-sad.html
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/06/Rosja-makabryczne-eksperymenty-na-akademii.html
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/06/Rosja-makabryczne-eksperymenty-na-akademii-1.html
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/06/Rosja-makabryczne-eksperymenty-na-akademii-2.html
    (uwaga! pan But chyba wierzy w to, co robi)

    P.s.
    I jeszcze to, gdybyście przeoczyli link

    Ф. И. Тютчев. «Умом Россию не понять…»
    Умом Россию не понять,
    Аршином общим не измерить:
    У ней особенная стать –
    В Россию можно только верить.
    28 ноября 1866

    http://www.ruthenia.ru/tiutcheviana/stihi/bp/281.html

  6. June 2nd, 2009 at 18:47 | #6

    @ (zapraszam do ostrożnego obejrzenia galerii foto).

    Kurwa ała. Ała. JAK MOŻNA ROBIĆ ZDJĘCIA WŁASNEJ KUPIE W CELACH INNYCH NIŻ ZWIĄZANE Z JAKĄŚ SEKSUALNĄ DEWIAJCJĄ??

  7. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 18:51 | #7

    eli.wurman :

    Kurwa ała. Ała. JAK MOŻNA ROBIĆ ZDJĘCIA WŁASNEJ KUPIE W CELACH INNYCH NIŻ ZWIĄZANE Z JAKĄŚ SEKSUALNĄ DEWIAJCJĄ??

    “Przyglądał się swojej kupie, jaki ciężar nosił w dupie”.
    A potem ją sfotografował, jak rybole fotografują złapanego sandacza.

    CZY W TOBIE NIE MA ANI GRAMA ZROZUMIENIA/TOLERANCJI DLA NIEDEWIACYJNYCH ZACHOWAŃ ZWIĄZANYCH Z KUPĄ?!

  8. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 18:57 | #8

    Przepraszam, ale miałem frojdowskie prześlepienie podczas czytania artykułu. W pierwszej chwili wyszło mi “Digital Clark’s Zipper”. Zaczynam się bać…

  9. June 2nd, 2009 at 19:11 | #9

    Gammon No.82 :

    CZY W TOBIE NIE MA ANI GRAMA ZROZUMIENIA/TOLERANCJI DLA NIEDEWIACYJNYCH ZACHOWAŃ ZWIĄZANYCH Z KUPĄ?!

    Ani grama. Ludzie, którzy robią zdjęcia i mówią: hej, patrzcie co ze mnie wypadło zasługują na terapię.

  10. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 19:17 | #10

    eli.wurman :

    Ani grama. Ludzie, którzy robią zdjęcia i mówią: hej, patrzcie co ze mnie wypadło zasługują na terapię.

    Leczymy przyczynowo czy objawowo? (lobotomia vs. zaślepienie odbytu pianką montażową).

  11. AJ
    June 2nd, 2009 at 19:26 | #11

    Przypomina mi się historia o znachorze, który na rozwolnienie dawał gips.

  12. poolover
    June 2nd, 2009 at 19:31 | #12

    eli.wurman :

    @ (zapraszam do ostrożnego obejrzenia galerii foto).
    Kurwa ała. Ała. JAK MOŻNA ROBIĆ ZDJĘCIA WŁASNEJ KUPIE W CELACH INNYCH NIŻ ZWIĄZANE Z JAKĄŚ SEKSUALNĄ DEWIAJCJĄ??

    Znam wielu ludzi, którzy jako stronę startową mają ustawione ratemypoo.com i są całkowicie normalni. Byłoby miło, gdybyś się wstrzymał z takimi komentarzami…

  13. June 2nd, 2009 at 19:38 | #13

    @ poolover:
    Posrało Cię? :)

  14. June 2nd, 2009 at 19:44 | #14

    Gwoli wyjaśnienia: poolover to fan-terlika-ale-nie-torquemady aka pedaliszcze aka fan-terlika aka fan-terlika wychodzi z szafy aka pedryl aka czarli_klaun. Nie wiem, co on ma z tym zmienianiem nicków. Wiem, że pod niektórymi podkurwia Elego, a pod niektórymi nie.

  15. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:00 | #15

    bart :

    Nie wiem, co on ma z tym zmienianiem nicków.

    Zaburzenia pamięci?

  16. June 2nd, 2009 at 20:20 | #16

    Gammon No.82 :

    Leczymy przyczynowo czy objawowo?

    Leczymy poprzez informowanie, że:

    Preparaty wywołujące Efekt Brązowego Węża zawierają takie składniki jak bentonit (występujący również w zbrylających żwirkach dla kotów), wyciąg z babki płesznik, pektyna czy guma guar. Te chłonące wilgoć substancje, w połączeniu z… hm… zastanym w kiszkach budulcem, tworzą coś w rodzaju plastycznego odlewu jelita, który jest następnie wydalany.

    .

    bart :

    Wiem, że pod niektórymi podkurwia Elego, a pod niektórymi nie.

    No uprawia trochę trollizm, dla mnie bomba.

    poolover :

    Znam wielu ludzi, którzy jako stronę startową mają ustawione ratemypoo.com i są całkowicie normalni.

    – Hej, popatrzcie jaka fajna kupa.
    – No, łaał, fajna, 10/10, zobacz moją.

    Normalni, ta?

    poolover :

    Byłoby miło, gdybyś się wstrzymał z takimi komentarzami…

    Było by miło, gdybyś razem z kupą swoich znajomych spłukał w kiblu sugerowanie mi z jakimi komentarzami mam się wstrzymać.

  17. June 2nd, 2009 at 20:25 | #17

    Mit złogów jelitowych jest niesłychanie mocny, pewnie można by z tej mocy wyprowadzić parę doktoratów i kilkanaście magisterek z psychologii i socjologii.

    Chyba najbardziej znaną metodą radzenia sobie z owymi złogami (któych jako żywo żaden chirurg jelitowy ani patolog prujący cudze jelita pośmiertnie nie widział) jest tzw. płukanie okrężnicy (colon cleansing), czyli +/- gigantyczna lewatywa. Wrażenia zapewne niezapomniane, i dla przeprowadzającego i dla przeprowadzanego, skutki uboczne też bywają mocne. Do rozerwania jelita lub ciężkich zaburzeń elektrolitowych. Można się przekręcić. Brązowy Wąż pewnie w sumie bezpieczniejszy.

  18. June 2nd, 2009 at 20:26 | #18

    poolover :

    ratemypoo.com

    O rany. No kidding.

  19. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:26 | #19

    eli.wurman :

    Leczymy poprzez informowanie, że:
    Preparaty wywołujące Efekt Brązowego Węża zawierają takie składniki jak bentonit (występujący również w zbrylających żwirkach dla kotów), wyciąg z babki płesznik, pektyna czy guma guar. Te chłonące wilgoć substancje, w połączeniu z… hm… zastanym w kiszkach budulcem, tworzą coś w rodzaju plastycznego odlewu jelita, który jest następnie wydalany.

    No cudnie. Ale co robić z przypadkami, gdy ktoś fotografuje kupy ekologiczne, wykonane przy użyciu ultranaturalnej proktonaprotechnologii, a nie guar-gumy albo innego chemikalium? P.s. oczywiście jeśli to robi w celach innych, niż

    ZWIĄZANE Z JAKĄŚ SEKSUALNĄ DEWIAJCJĄ?

    Tutaj straszenie wężem z bentonitu nie pomoże.

  20. June 2nd, 2009 at 20:29 | #20

    Naproktotechnologii?

  21. June 2nd, 2009 at 20:30 | #21

    Gammon:
    Jakie chemikalium, człecze!
    http://en.wikipedia.org/wiki/Guar_gum
    Produkt całkowicie naturalny, a w tych, jak wiadomo, związki chemiczne (tfu!) nie występują.

  22. June 2nd, 2009 at 20:31 | #22

    Zdjęcia długaśnych koralików wypadających z dupy robiły furorę w polskich internetsach jak jeszcze nie było neostrady. Pamiętam z jakim WTF na twarzach oglądaliśmy w firmie wcale bogatą galerię, w której bracia Amerykanie chwalili się jakiego kreta wydusili w wucecie. Muszę przyznać, że to bardzo ciekawy pomysł na kampanię promocyjną nowego produktu (bo wtedy właśnie ów preparat wchodził na rynek) i jakby nie to, że wtedy już miałem dyplom, to z chęcią sieknąłbym magisterkę na ten temat.
    Ludzie to są pojebani, tak na marginesie. Miliard lat temu wymyśliliśmy poczciwą lewatywę a ci sobie jelito czyszczą szybko stygnącą masą plastyczną. Co za betonity.
    Aha, ja też mam kandydozę. Gdzie można kupić to cudowne, święcone wahadło?

  23. June 2nd, 2009 at 20:31 | #23

    miskidomleka :

    jest tzw. płukanie okrężnicy

    Tzw. hydrokolonoterapia, patrzcie na bannerki na dole tej strony: http://hydrokolonoterapia.biorezonans.net.pl/

    Gammon No.82 :

    Ale co robić z przypadkami, gdy ktoś fotografuje kupy ekologiczne,

    As in patrzcie, tak wygląda zdrowa kupa w jakimś serwisie, który jest o żywieniu&Co.? Dla mnie luz. As in: hej, moja kupa jest zdrowsza od twojej, bo ma lepszy kolor – no to lekko pierdolnięte jest, nie sądzisz?

  24. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:33 | #24

    bart :

    Naproktotechnologii?

    Prokto-napro-technologia. Naturalna technologia poczynania kup, zaakceptowana przez kongregację De Propaganda Fide i inne stosowne gremia.

  25. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:36 | #25

    eli.wurman :

    As in patrzcie, tak wygląda zdrowa kupa w jakimś serwisie, który jest o żywieniu&Co.? Dla mnie luz. As in: hej, moja kupa jest zdrowsza od twojej, bo ma lepszy kolor – no to lekko pierdolnięte jest, nie sądzisz?

    Jest lekko pierdolnięte, ale większość życia składa się z praktyk lekko pierdolniętych. W czym jest gorsze prezentowanie własnych kup od japońskiej ceremonii herbaty, grania w Warhammera albo uprawiania magii Voodoo?

  26. June 2nd, 2009 at 20:38 | #26

    Gammon No.82 :

    W czym jest gorsze prezentowanie własnych kup od japońskiej ceremonii herbaty, grania w Warhammera albo uprawiania magii Voodoo?

    Bo ja wiem, może wyjaśnia to biologia ewolucyjna i wdrukowane “kupa jest be”.

  27. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:40 | #27

    miskidomleka :

    Jakie chemikalium, człecze!
    http://en.wikipedia.org/wiki/Guar_gum
    Produkt całkowicie naturalny, a w tych, jak wiadomo, związki chemiczne (tfu!) nie występują.

    Pamiętam, jak parokrotnie wypuszczałem na Onecie pod artykułami o GMO prowokację pt. “LUDZIE! Czy wy wiecie, że 90% żywności w polskich sklepach ZAWIERA GENY? Oczywiście na opakowaniach nie ma żadnego ostrzeżenia” i tak dalej.
    Z przyjemnością stwierdzam, że najdalej po 10 minutach byłem skutecznie gnojony, ale ze 30% narodu reagowało autentycznym (albo dobrze zagranym) przerażeniem.

  28. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:42 | #28

    eli.wurman :

    Bo ja wiem, może wyjaśnia to biologia ewolucyjna i wdrukowane “kupa jest be”.

    “Inter faeces et urinam nascimur.” Okropne.

  29. June 2nd, 2009 at 20:50 | #29

    Gammon No.82 :

    Okropne.

    A tam zaraz okropne: taka technologia.

  30. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 20:56 | #30

    eli.wurman :

    A tam zaraz okropne: taka technologia.

    To po grzyb nam ta ewobiologia wdrukowuje różne zastrzeżenia pod adresem fajnych technologii?

    @ bart
    Tak przy okazji: w ilu trakcjach rodzi się takiego węża? I czy chodzi się z wężem z tyłu póki się nie skończy, czy się go jakoś kurtyzuje?

  31. June 2nd, 2009 at 20:59 | #31

    Gammon No.82 :

    To po grzyb nam ta ewobiologia wdrukowuje różne zastrzeżenia

    W sensie jaki jest zysk z higieny?

    Gammon No.82 :

    fajnych technologii

    Nie “fajnych” a “takich” – czyli jak są.

  32. poolover
    June 2nd, 2009 at 21:08 | #32

    bart :

    Gwoli wyjaśnienia: poolover to fan-terlika-ale-nie-torquemady aka pedaliszcze aka fan-terlika aka fan-terlika wychodzi z szafy aka pedryl aka czarli_klaun. Nie wiem, co on ma z tym zmienianiem nicków.

    Żeby nie było, ja się nie ukrywam – ciągle specjalnie mam wpisanego tego samego mejla. Po prostu wymyślam nicki tak, żeby się odnosiły do komcia. I tak nie mają one różnicy, a są formą tytułu.
    bart :

    Wiem, że pod niektórymi podkurwia Elego, a pod niektórymi nie.

    A to już przypadek. W ogóle Eli ma dużo w moim kajeciku plusów przypisanych, tylko po prostu on zawsze odpisuje na każdy lichy troling i tak wychodzi.

  33. June 2nd, 2009 at 21:11 | #33

    Gammon No.82 :

    Tak przy okazji: w ilu trakcjach rodzi się takiego węża? I czy chodzi się z wężem z tyłu póki się nie skończy, czy się go jakoś kurtyzuje?

    Przejrzałem dział “Pytania i odpowiedzi” (Jak się czuje obecność pasożytów i jak sprawdzić, czy się je ma? Dlaczego program Colonix jest takim ważnym wydarzeniem w życiu?), ale nie znalazłem tam nic na temat ilości i długości posiedzeń. Zacząłem przeglądać dokładniej dział “Opinie”, ale najpierw zaatakowało mnie zdanie:

    ażdego dnia chodziłam jakieś 4 do 5 razy do toalety, wychodziły różnego typu potwory, patologiczny śluz, rożnego typu kamienie, kupiwszy wcześniej sitko byłam całkowicie świadoma wszystkiego co ze mnie wychodzi.

    a potem dobiło wyznanie:

    o kilku godzinach miałam trzeci stolec (lekki i puszysty).

    Idź se sam poszukaj.

  34. June 2nd, 2009 at 21:12 | #34

    poolover :

    Żeby nie było, ja się nie ukrywam – ciągle specjalnie mam wpisanego tego samego mejla. Po prostu wymyślam nicki tak, żeby się odnosiły do komcia. I tak nie mają one różnicy, a są formą tytułu.

    No ale Eli o tym nie wie i pod jednym nickiem cię lubi, a pod drugim ledwie toleruje. To nie fair.

  35. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 21:13 | #35

    eli.wurman :

    W sensie jaki jest zysk z higieny?

    W sensie jaki jest zysk z (higienicznej lub nie) terapii wobec kolesiów aseksualnie fotografujących własne kupy. Którą proponowałeś dzisiaj o 19:11.

  36. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 21:17 | #36

    bart :

    wychodziły różnego typu potwory, patologiczny śluz, rożnego typu kamienie,

    Brzmi jak opis egzorcyzmów.

    po kilku godzinach miałam trzeci stolec (lekki i puszysty).

    …jak bita śmietana Doktora Oetkera…
    Ciekawe, jak ją potem usuwała z tego sitka, może po prostu w zmywarce?

    P.s. bardzo mi się też podoba tekst pani Ildikó. Ona chyba to pisze z cynizmem.

    Ta witryna internetowa różni się od wszystkich innych, jakie odwiedzaliście. Jest to “reality show”, gdzie wstydliwe przeżycia z łazienki prezentowane są z wielkim entuzjazmem i dumą.

    P.s. II
    Bart! Koniecznie zrób odcinek o chelatacji doustnej i dożylnej (może istnieje nawet douszna, nie wiem).

  37. June 2nd, 2009 at 21:19 | #37

    Gammon No.82 :

    W sensie jaki jest zysk z (higienicznej lub nie) terapii wobec kolesiów aseksualnie fotografujących własne kupy

    No taki, że żarcie różnych zbrylających rzeczy może być niebezpieczne.

    Co do kolesi na ratemypoo.com – nie wiem, czy jest jakikolwiek. Oczywiście, stosuję zasadę KJP, ale w dalszym ciągu uważam że jedynym sensownym wytłumaczeniem namiętności do kupy jest jakiś seksualny odlot.

  38. June 2nd, 2009 at 21:20 | #38

    eli.wurman :

    jest jakiś seksualny odlot.

    I ten seksualny odlot jest dla mnie bardziej zrozumiały niż: patrzcie jakiego wielkiego kloca nasadziłem.

  39. June 2nd, 2009 at 21:25 | #39

    tak tylko chciałbym stricte kapitalistycznie dopowiedzieć, że Moja Szlachetna Teściowa diliuje Noni w ilościach hurtowych i twierdzi, że to interes życia, bo nawet nikogo nie trzeba specjalnie nakręcać, same się zapisują w kolejki.

    Also – może karton pysznego soczku po kosztach? :)

  40. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 21:27 | #40

    @ eli.wurman:
    (1) Może źle zrozumiałem, ale twoja pierwsza wypowiedź anty-foto-kupowa odnosiła się do wszelkich kup, a nie tylko do sztucznie zbrylonych.
    (2) Stosujesz strasznie selektywną tolerancję na zabwy kupą. Jeśli kogoś to podnieca lub zaspokaja seksualnie to cacy, a jak aseksualnie to be.
    (3) Fotografowanie kup jest medycznie nieszkodliwe (być może z wyjątkiem robienia makr kupie chorego na cholerę). Może niech sobie robią te foty, a nawet niech założą Kościół Wyznawców Brązowego Węża. Będzie prawie jak w Conanie.

    P.s.
    (4) Ciekawe, czy jest jakiś związek między tzw. charakterem narodowym, a oglądactwem kup? Niemcy wynaleźli tzw. sedes z półeczką, który takie praktyki ułatwia, a potem – wiadomo – dwie wojny światowe, zbrodnie przeciw pokojowi, ludzkości oraz wojenne. ;-)

  41. June 2nd, 2009 at 21:28 | #41

    galerii foto

    błee, on to sobie kładzie na klopie :/ ale co tam, mama umyje.

    eli.wurman :

    Bo ja wiem, może wyjaśnia to biologia ewolucyjna i wdrukowane “kupa jest be”.

    wątpię, żeby to było wdrukowane.

  42. AJ
    June 2nd, 2009 at 21:37 | #42

    czescjacek :

    wątpię, żeby to było wdrukowane.

    Zapach i smak (I guess) też nie są?

  43. June 2nd, 2009 at 21:38 | #43

    Marceli Szpak :

    Also – może karton pysznego soczku po kosztach?

    Główna zasada dobrego dilera: pierwsza działka za darmo! :D

    Gammon No.82 :

    Może źle zrozumiałem, ale twoja pierwsza wypowiedź anty-foto-kupowa odnosiła się do wszelkich kup, a nie tylko do sztucznie zbrylonych.

    No to źle – wątek się ciągnął od mojego ała przy zdjęciach kup na desce klozetowej, poprzez terapię ludzi, którzy żrą jakieś dziwne rzeczy a potem chwalą się tym, co z nich wyleciało.

    Gammon No.82 :

    Stosujesz strasznie selektywną tolerancję na zabwy kupą. Jeśli kogoś to podnieca lub zaspokaja seksualnie to cacy, a jak aseksualnie to be.

    Nie, że cacy, ale że jest to wystarczająco silny motyw, by faktycznie tą kupą się pobawić – jest ciągle be.

    Gammon No.82 :

    Fotografowanie kup jest medycznie nieszkodliwe

    Nawet jeśli, to wydaje mi się, że raczej się ma pod deklem coś takiego że kupa=fe.

    Gammon No.82 :

    Może niech sobie robią te foty, a nawet niech założą Kościół Wyznawców Brązowego Węża.

    Oczywiście, KJP, przecież o tym pisałem.

    czescjacek :

    wątpię, żeby to było wdrukowane.

    Jak nie wdrukowane to jakie?

  44. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 21:40 | #44

    AJ :

    Zapach i smak (I guess) też nie są?

    Dlaczego Rzymianie uwielbiali garum (sosik ze zgniłej ryby), a Koreańczycy uwielbiają kimczi (ukiszoną aż do zgnicia kapustę), chociaż większość populacji homosapiensów reaguje BŁE?

  45. June 2nd, 2009 at 21:42 | #45

    AJ :

    Zapach i smak (I guess) też nie są?

    nie wiem, w jakimś stopniu pewnie tak. ale w mniejszym niż się to powszechnie przyjmuje.

  46. June 2nd, 2009 at 21:42 | #46

    eli.wurman :

    Jak nie wdrukowane to jakie?

    Jeśli wdrukowane, to na świeżo. Małpy (makaki, nie wiem jak człekokształtne), nie mają obrzydzenia do własnej kupy.

  47. June 2nd, 2009 at 21:44 | #47

    eli.wurman :

    Jak nie wdrukowane to jakie?

    a) zawieszone na sznureczku
    b) kulturowe

    teraz zgaduj :)

  48. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 21:46 | #48

    @ eli.wurman :

    No to się to i owo wyjaśniło.
    Acz…

    Nawet jeśli, to wydaje mi się, że raczej się ma pod deklem coś takiego że kupa=fe.

    Ja w kontaktach z kupą nie odczuwam ani wstrętu, ani satysfakcji. Chociaż przyznaję, że zapach mnie nie upaja.
    A co do ewo-bio, to sporo zwierząt tarza się w odchodach własno- i obcogatunkowych. Skoro dotąd jakoś nie wyginęły, to najwyraźniej bilans “kupa vs. higiena” nie jest tak oczywisty z ewolucyjnego punktu widzenia.

    P.s.

    czescjacek :

    błee, on to sobie kładzie na klopie :/ ale co tam, mama umyje.

    Albo świniuch robi to w hotelu.

  49. June 2nd, 2009 at 21:47 | #49

    eli.wurman :

    Nie, że cacy, ale że jest to wystarczająco silny motyw, by faktycznie tą kupą się pobawić – jest ciągle be.

    wydaje mi się, że uciecha z ratemypoo nie jest naiwna, tylko ironiczna – z łamania tabu. które jest dość silne, ale jego naruszenie – przynajmniej zdjęciem – jest nieszkodliwe.

  50. AJ
    June 2nd, 2009 at 21:49 | #50

    @Gammon

    A sosik z gówna uwielbiali?

    Jedzenie kupy może człowiekowi zaszkodzić, więc zakładałem, że stąd wdrukowane be.

  51. June 2nd, 2009 at 21:54 | #51

    AJ :

    Jedzenie kupy może człowiekowi zaszkodzić, więc zakładałem, że stąd wdrukowane be.

    a małpkom i pieskom jakoś nie szkodzi.

    dzieci też nic przeciwko kupkom nie mają.

    ach, no i mnie przynajmniej zapach własnego kupska nie brzydzi.

  52. Anonymous
    June 2nd, 2009 at 22:07 | #52

    AJ :

    @Gammon
    A sosik z gówna uwielbiali?
    Jedzenie kupy może człowiekowi zaszkodzić, więc zakładałem, że stąd wdrukowane be.

    Konsumentom z dzieł Boskiego Markiza jedzenie kup w dużych dozach nie szkodziło. No ale z drugiej strony to tylko literatura. No ale z trzeciej strony Boski Markiz pewne doświadczenia własne miał.

    Odpowiedź brzmi: A BO JA WIEM?

  53. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:09 | #53

    @ FSZYSCY
    Sorrento, chwilę temu wysłałem anonimowy komentarz. Myślałem, że będzie z podpisem.

    A przy okazji:
    Czy niechęć do kup może być tylko wdrukowana” ALBO “kulturowa”? Tertium non datur?
    A co z fobiami? Poszczególne rodzaje fobii są rozmieszczone równomiernie w populacji (pewnie z wyjątkiem tego, że np. wśród Eskimosów nie występuje fobia przed pająkami itp.), co sugeruje, że są akulturowe. Z drugiej strony jaki miałyby one sens według ewo-bio?

  54. June 2nd, 2009 at 22:11 | #54

    Marceli Szpak :

    Also – może karton pysznego soczku po kosztach? :)

    No właśnie? Pyszny faktycznie czy okropny? Musiałeś przecież próbować u Szanownej Mamusi :)

  55. RobertP
    June 2nd, 2009 at 22:12 | #55

    Gammon No.82 :

    po kilku godzinach miałam trzeci stolec (lekki i puszysty).

    …jak bita śmietana Doktora Oetkera…

    Ciekawe ile to będzie według Bristolskiej skali uformowania stolca

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bristolska_skala_uformowania_stolca

  56. June 2nd, 2009 at 22:15 | #56

    Gammon No.82 :

    Ciekawe, czy jest jakiś związek między tzw. charakterem narodowym, a oglądactwem kup? Niemcy wynaleźli tzw. sedes z półeczką, który takie praktyki ułatwia, a potem – wiadomo – dwie wojny światowe, zbrodnie przeciw pokojowi, ludzkości oraz wojenne.

    Przypomniał mi się wywiad w GW/DF z jakimś wybitnym polskim gastrologiem, który między jedną a drugą arcyciekawą historią ze swojej dziedziny skarżył się, że od tygodnia biega po Katowicach i szuka sedesu z półką do nowego mieszkania – bo on takie rzeczy z kału potrafi wyczytać, że hej!

  57. June 2nd, 2009 at 22:18 | #57

    Gammon No.82 :

    A co z fobiami? Poszczególne rodzaje fobii są rozmieszczone równomiernie w populacji (pewnie z wyjątkiem tego, że np. wśród Eskimosów nie występuje fobia przed pająkami itp.), co sugeruje, że są akulturowe. Z drugiej strony jaki miałyby one sens według ewo-bio?

    Kiedyś tu się pobiliśmy o psychologię ewolucyjną i było m.in. o arachnofobii. OIDP, czescjacek wyciągnął jakichś Kambodżan, którzy jedzą pająki i to miało obalić teorię. Ale jaką? Któż to pamięta?

  58. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:23 | #58

    RobertP :

    Ciekawe ile to będzie według Bristolskiej skali uformowania stolca

    Na oko wyszło poza skalę.
    Ha ha ha! teraz już wiem, skąd ściągnąłeś ten obrazek ze sraczem i homełko :-)

  59. June 2nd, 2009 at 22:24 | #59

    bart :

    Kambodżan, którzy jedzą pająki i to miało obalić teorię. Ale jaką? Któż to pamięta?

    bo zapodałeś jakiegoś poppsychoewolucjonistę, który dowodził, że fobie są przystosowaniem ewolucyjnym, bo częstsze są arachnofobie niż samochodofobie, ale mylił mu się strach zwykły ze strachem fobiowym i nie wyjaśniał, dlaczego wobec tego niby nie wszyscy ludzie się irracjonalnie boją pająków i dlaczego irracjonalny strach wobec nich jest powszechniejszy np. w Polsce, gdzie niebezpiecznych pająków nie ma, niż w Kambodży, gdzie je wsuwają na śniadanie.

  60. June 2nd, 2009 at 22:24 | #60

    czescjacek :

    b) kulturowe

    Wygrałem choć 10 komci?

    Gammon No.82 :

    Skoro dotąd jakoś nie wyginęły, to najwyraźniej bilans “kupa vs. higiena” nie jest tak oczywisty z ewolucyjnego punktu widzenia.

    Nie będę się upierał, zaznaczę tylko, że się spodziewam różnic w systemie odpornościowym małpy, psa i człowieka

    czescjacek :

    amania tabu. które jest dość silne

    Mnie się podoba taka kultura, w której kupa jest fe.

    czescjacek :

    ach, no i mnie przynajmniej zapach własnego kupska nie brzydzi.

    Mnie też nie brzydzi. Ale mnie jakoś drażni i marzę o czymś takim.

  61. June 2nd, 2009 at 22:27 | #61

    RobertP :

    Ciekawe ile to będzie według Bristolskiej skali uformowania stolca

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bristolska_skala_uformowania_stolca

    Sądząc po historii, wpis padł co najmniej raz ofiarą wandali (“Kategoria: Gówno”).

  62. June 2nd, 2009 at 22:29 | #62

    bart :

    Marceli Szpak :
    Also – może karton pysznego soczku po kosztach?
    No właśnie? Pyszny faktycznie czy okropny? Musiałeś przecież próbować u Szanownej Mamusi

    Żona twierdzi, że smakuje jak tymbarki i nader dobrze wchodzi, jak człowiek jest z rana przesuszony np po połowie butelki shiraza poprzedniego wieczoru. Ja się nie tykam, bo to ma jakiegoś Dzikiego na etykiecie i całą książkę reklamująca zalety, but there’s no word about if it can get me high, so…

    Also – męczy mnie też od chwili jak MRW wrzucił na blipa, to powiedzenie z jelitami. Ktoś zidentyfikował adekwatną mądrość? Bo mnie się tylko kojarzy
    “Choć nieraz człek pięknością niezwykłą rozkwita, W środku zawsze smród tylko kryje i jelita,” ale nie sądzę, że to to.

  63. June 2nd, 2009 at 22:29 | #63

    eli.wurman :

    Mnie się podoba taka kultura, w której kupa jest fe.

    przeważnie własna kultura się bardziej podoba niż cudza.

  64. June 2nd, 2009 at 22:32 | #64

    czescjacek :

    przeważnie własna kultura się bardziej podoba niż cudza.

    Ale trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu!

  65. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:33 | #65

    bart :

    …i to miało obalić teorię. Ale jaką? Któż to pamięta?

    Każde dane empiryczne są spójne z nieskończenie wieloma teoriami i sprzeczne z nieskończenie wieloma innymi. A więc tak, czy inaczej, obaliliście nieskończenie wiele teorii.

    P.s. a na stronie o produkcji węży jest też pani Danuta lat 45, która kupologicznie wyleczyła mężowi chorą kręgosłup (była to cytuję: kręgosłup lęźwiowa).

  66. June 2nd, 2009 at 22:34 | #66

    Marceli Szpak :

    Also – męczy mnie też od chwili jak MRW wrzucił na blipa, to powiedzenie z jelitami. Ktoś zidentyfikował adekwatną mądrość?

    Dalszy fragment wypowiedzi brzmiał: “Nie wierzysz? Spytaj jakiegokolwiek lekarza wykonującego autopsje. Często pozwalają one ustalić, że jelita nawet w 80 procentach są wypełnione kałem”. Nie wiem, czy ci to pomoże w identyfikacji, ale stanowi cenną naukę: przeczuwając nadchodzący nieuchronny zgon, należy się porządnie wypróżnić, żeby później jakiś kretyn nie podpierał twoim przykładem kultu Brązowego Węża.

  67. June 2nd, 2009 at 22:34 | #67

    bart :

    Ale trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu!

    Kolejka w której nie stoisz posuwa się szybciej.

  68. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:37 | #68

    eli.wurman :

    Ale mnie jakoś drażni i marzę o czymś takim.

    A jest z muzyczką, podmyciem, podwiewem, podczerwienią i wirtualnym wodospadem dla zagłuszania odgłosów, jak w Japonii? Tam kultura i technologia srania podobno osiągnęła szczyty.

    @bart :

    I jeszcze “Barbara W., Milwaukie” donosi, że wąż świetnie robi na cholesterol i nadciśnienie.

  69. June 2nd, 2009 at 22:37 | #69

    eli.wurman :

    Kolejka w której nie stoisz posuwa się szybciej.

    A to akurat prawda, przy założeniu, że są więcej niż dwa ogonki. Ponieważ szybkość przesuwu jest losowa, np. przy trzech kolejkach szansa, że twoja kolejka będzie najszybsza, wynosi jeden do trzech :) Takoż pasy na drodze w korku.

  70. June 2nd, 2009 at 22:40 | #70

    Gammon No.82 :

    Tam kultura i technologia srania podobno osiągnęła szczyty.

    Do dziś marzę o japońskim kibelku z obłędnie prostym wynalazkiem: dolnopłuk miał na górze wgłębienie z dziurką, nad wgłębieniem kranik, z którego leciała woda napełniająca dolnopłuk, a w owej wodzie można było umyć ręce.

  71. June 2nd, 2009 at 22:43 | #71

    Gammon No.82 :

    (była to cytuję: kręgosłup lęźwiowa)

    może jej mąż to Lęźwiow.

  72. Barts
    June 2nd, 2009 at 22:43 | #72

    Gammon No.82 :

    A jest z muzyczką, podmyciem, podwiewem, podczerwienią i wirtualnym wodospadem dla zagłuszania odgłosów, jak w Japonii? Tam kultura i technologia srania podobno osiągnęła szczyty.

    U mnie w firmie była taka toaleta, ale było tam tyle przycisków o nieznanych mi funkcjach, że wszystkich nie przetestowałem, bo się trochę bałem.

    @topic
    Sam kiedyś uwierzyłem w candidię, no bo jak to, objawy pasowały. Zwalczałem głównie dietą, znaczy nie spożywałem cukru, kawy, takich tam, za to piłem tony zielonej herbaty i jadłem pieczywo ciemne (tak doradzała jakaś stronka czy też felczer). Na leki byłem za skąpy, za to piłem obleśny sok z aloesu. Szczegółów nie pamiętam, po trzech miesiącach mi się znudziło.

  73. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:44 | #73

    czescjacek :

    …i dlaczego irracjonalny strach wobec nich jest powszechniejszy np. w Polsce, gdzie niebezpiecznych pająków nie ma, niż w Kambodży, gdzie je wsuwają na śniadanie.

    Ale za to homosapiensofobia jest pewnie częstsza u pająków w Kambodży, niż w Polsce.

  74. June 2nd, 2009 at 22:46 | #74

    eli.wurman :”Nie będę się upierał, zaznaczę tylko, że się spodziewam różnic w systemie odpornościowym małpy, psa i człowieka”

    Między małpą a człowiekiem nie spodziewałbym się jakichś gigantycznych różnic.

  75. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:47 | #75

    czescjacek :

    może jej mąż to Lęźwiow.

    Sorrento, literówka.
    Kręgosłup miała być Lędźwiowa. Kręgosłup Lędźwiowa, jak nóż Kolesowa albo młotek Paramonowa.

  76. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:48 | #76

    @FSZYSCY

    Nie uważacie, że sama nazwa “Candida” brzmi podejrzanie? Coś jak imię bohaterki wenezuelskiego serialu. I wtedy Candida mówi do Salmonelli, że Maria Dolores nie chce pójść z Juanem Carlosem do dyskoteki.

  77. June 2nd, 2009 at 22:49 | #77

    miskidomleka :

    Między małpą a człowiekiem nie spodziewałbym się jakichś gigantycznych różnic.

    A ja bym się spodziewał różnic środowiskowych: znaczy małpa ma łatwiejszy dostęp do kupy i jej organizm może sobie radzić z bakteriami z kup zwierzątek dookoła bo się nauczył. Człowiek ma tu dostęp utrudniony.

    Also: tylko mnie oburzyła informacja, że hydrokolonoterapia i finansowanie ze środków UE?

  78. Slotna
    June 2nd, 2009 at 22:53 | #78

    Z tego co pamietam ta candidowa dieta sama w sobie jest nawet niezla, pomijajac jakies drobiazgi typu zakaz spozycia sosu sojowego :D W ogolnych zalozeniach nalezy odrzucic cukier, biala make, tego typu rzeczy, wiec raczej zdrowo. Moja matka probuje do tego przekonac swojego faceta (ma astme i jest gruby – candida na sto procent, prawda?), nie wtracam sie, bo jest szansa, ze dzieki temu rzeczywiscie schudnie. Zawsze cos, nie?

  79. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 22:54 | #79

    eli.wurman :

    …małpa ma łatwiejszy dostęp do kupy i jej organizm może sobie radzić z bakteriami z kup zwierzątek dookoła bo się nauczył.

    Jesteś LAMARCKISTĄ? A fuj! ;-)

  80. June 2nd, 2009 at 22:59 | #80

    Gammon No.82 :

    Jesteś LAMARCKISTĄ? A fuj!

    No ale co dziwnego w tym, co pisałem: układ odpornościowy przystosowuje się do otoczenia w którym funkcjonuje (patrz Zemsta Faraona na którą jesteśmy szczególnie wrażliwi, a która nie robi wrażenia na tambylcach). Nie jest to jednak przystosowanie genetyczne. Więc chuja tam, a nie lamarkista.

  81. babcia klozetowa z dworca Shinjuku
    June 2nd, 2009 at 23:05 | #81

    Gammon No.82 :

    jak w Japonii?

  82. Gammon No.82
    June 2nd, 2009 at 23:07 | #82

    eli.wurman :

    No ale co dziwnego w tym, co pisałem: układ odpornościowy przystosowuje się do otoczenia w którym funkcjonuje […] Nie jest to jednak przystosowanie genetyczne. Więc chuja tam, a nie lamarkista.

    A to przepraszam, rozumiem, że chodziło wyłącznie o fenotyp.
    A TO TAK MOŻE BYĆ? Ja bym raczej podejrzewał, że nieodporni na Zemstę w Egipcie już wymarli albo wyemigrowali, albo z powodu permanentnej sraczki nie pozostawili swoich genów.
    Ja się na biologii nie znam, może niech ktoś potwierdzi albo zaprzeczy.

    Z tym, że według twojej logiki problem z kupą polega na tym, że się w niej nie tarzałeś zawczasu, bo ci kultura wdrukowała takie tabu. A jak byś się tarzał, tobyś się uodpornił na niejedno.
    A jeśli inni się tarzają w kupie (choćby aseksualnie), to albo umierają, albo nabywają odporność na choroby odkupowe, za co powinieneś być im wdzięczny a nie krytykować. Przynajmniej od nich nic nie złapiesz. A jak się ludzie będą tarzali masowo, to powstanie “herd immunity”.

  83. June 2nd, 2009 at 23:10 | #83

    @ babcia klozetowa z dworca Shinjuku:

    O rany.

  84. June 2nd, 2009 at 23:16 | #84

    babcia klozetowa z dworca Shinjuku :

    Co my tu mamy: gadające zwierzątka, siusiu, kupka (radośnie pływająca w kiblu) i majty z czerwoną gwiazdą. Czaaad!

    Gammon No.82 :

    Z tym, że według twojej logiki problem z kupą polega na tym, że się w niej nie tarzałeś zawczasu, bo ci kultura wdrukowała takie tabu.

    Z moją logiką jest w’ogle problem, bo istnieje mocne podejrzenie, że mam daleko do łba. Również: nie tarzałem się, bo widocznie skutecznie mi wdrukowano że kupa=fe.

    Gammon No.82 :

    to albo umierają

    Nie umierają, tylko że to jednak jest (choćby tylko ze względów kulturowych) niezakonieczne. I o ile rozumiem, że seksualna dewiacja może być dostatecznie dobrym powodem do tego, by się kupą bawić, to robienie zdjęć, pokazywanie znajomym i nieznajomym (ratemypoo.com) jest po prostu durne, choć KJP.

  85. June 2nd, 2009 at 23:18 | #85

    eli.wurman :”A ja bym się spodziewał różnic środowiskowych: znaczy małpa ma łatwiejszy dostęp do kupy i jej organizm może sobie radzić z bakteriami z kup zwierzątek dookoła bo się nauczył. Człowiek ma tu dostęp utrudniony.”

    Pytanie, czy system odpornościowy człowieka w czasach, kiedy człowiek jeszcze ewoluował, stykał się z wystarczającą ilością kup i substancji kupopodobnych by działać podobnie jak małpi, czy też niekupowość i czystość ogólna (bo nie samą kupą…) wyprzedziła zatrzymanie ewolucji wystarczająco wcześnie by umożliwić ewolucyjną przebudowę systemu odpornościowego w stronę niekupową.

  86. mtwapa
    June 2nd, 2009 at 23:19 | #86

    @bart

    medycyna konwencjonalna nie zna co prawda takiej jednostki chorobowej jak systemowa kandydoza

    To nie do konca jest tak. W skrocie infekcje mozna podzielic na:
    * lokalne (pryszcz na dupie albo super-czesta kandidioza pochwy po antybiotykoterapi np)
    * uogolnione => bakterie/grzyby rozprzestrzenily sie po organizmi poprzez krwiobieg. Jesli z ognisk infekcji bakterie sieja do krwi to masz posocznice.

    IMHO candidowcom somthng pojebalos przy okazji przyswajania terminu “systemic infection”:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Systemic_infection

    Tak na marginesie jak komus Candida albicans plywa w krwiobiegu i zasiedla organy to na “grzybobujczym wahadelku” dlugo nie pociagnie.

  87. June 2nd, 2009 at 23:24 | #87

    miskidomleka :

    Pytanie, czy system odpornościowy człowieka

    Się obawiam, że na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi w tym stuleciu.

  88. June 2nd, 2009 at 23:27 | #88

    mtwapa :

    To nie do konca jest tak.

    No no, ale opisane przez ciebie jednostki chorobowe nijak nie pasują do ogólnoorganizmowego, przewlekłego zakażenia wywołującego takie objawy jak krytykanctwo lub impotencja. To, co oni opisują, to jakieś powolne zatruwanie organizmu przez nieszczelne jelito, które swoją szczelność straciło, bo nadmiernie rozmnożony grzybek-Kandydek zapuścił w jego ścianki swoje korzonki – i teraz przez dziurki wszelkie świństwa się powolutku rozłażą po ciele.

  89. RobertP
    June 3rd, 2009 at 00:00 | #89

    @ bart:
    Powiem Ci, że ta notka przebija hardcorowością film “Salo czyli 120 dni sodomy”
    (oglądąłem w czarno-białej kopii, a Ty dajesz kolorowe kaka).

  90. Tutensramon
    June 3rd, 2009 at 00:04 | #90

    Cóż za prześliczny temat i pole do popisu, ale… nieŃ! Muszę być silny i nie dać się ponieść wszystkim ciekawym pomysłom. eli. Sam rozumiesz, że moje nerwy są napięte jak zwieracz przed bombardowaniem ;), ale powiedziałem sobie NIE! Muszę być silniejszy od oczywistej pokusy.
    Slotna :

    Z tego co pamietam ta candidowa dieta sama w sobie jest nawet niezla, pomijajac jakies drobiazgi. Moja matka probuje do tego przekonac swojego faceta (ma astme i jest gruby – candida na sto procent, prawda?), nie wtracam sie, bo jest szansa, ze dzieki temu rzeczywiscie schudnie. Zawsze cos, nie?

    A co jest fajnego w byciu chudym?

  91. June 3rd, 2009 at 00:08 | #91

    RobertP :

    @ bart:
    Powiem Ci, że ta notka przebija hardcorowością film “Salo czyli 120 dni sodomy”
    (oglądąłem w czarno-białej kopii, a Ty dajesz kolorowe kaka).

    Nie daję, jest w linkach. A w ogóle to mnie na ten przykład bardziej kręcą te Digital Zappery, potwierdzone przez Uniwersytet Einsteina w NY, które leczą wszystkie choroby powodowane przez pasożyty (a WSZYSTKIE są powodowane przez pasożyty). A tu 90 komci o kupie :)

  92. Tutensramon
    June 3rd, 2009 at 00:10 | #92

    Jak widać kupa wszystkich tu interesuje. To dobrze.

  93. Anonymous
    June 3rd, 2009 at 00:12 | #93

    Tutensramon :

    A co jest fajnego w byciu chudym?

    Obojczyki fajnie wystaja.

  94. Tutensramon
    June 3rd, 2009 at 00:14 | #94

    @ :
    Łatwiej centralnie trafić siekierą ;) O to chodzi?

  95. Quasi
    June 3rd, 2009 at 00:15 | #95

    bart :

    po kilku godzinach miałam trzeci stolec (lekki i puszysty).

    Jej. Przydałby im się jakiś atlas, klucz do oznaczania stolców

    Swoją drogą, te wężorodne preparaty należałoby polecić Slotnej, która skarżyła się kiedyś na jakieś problemy z defekacją [do Barta – to nie metafora, więc nie “kalarepka”]…

    A mówiąc serio – to straszne. Jak może się udawać ludzi w ten sposób okantować? Zapewne część z nich jest z siebie zajebiście dumnych, bo są za cwani by dać sobą manipulować Gazecie Wyborczej, chciwym koncernom farmaceutycznym, wiadomym kręgom, które sfingowały lądowanie na Księżycu i zamachy 11.09.2001., a do tego jest nastawiona sceptycznie wobec teorii ewolucji i globalnego ocieplenia…

    Moja kuzynka (wyższe wykształcenie, po politechnice) też wierzyła w “oczyszczanie jelit”, tyle że za pomocą picia nasyconych roztworów soli czy czegoś takiego. Nawet książkę jakąś na ten temat kupiła. I chyba nie udało mnie się jej przekonać, że to szarlataneria, w dodatku potencjalnie niebezpieczna.

    Jak już wspominałem – duszę się w tej głupocie!

    pozdrawiam

  96. Slotna
    June 3rd, 2009 at 00:15 | #96

    (to ja bylam wyzej)
    Tutensramon :

    Łatwiej centralnie trafić siekierą O to chodzi?

    No ba, ojczyma nie lubimy.

  97. mtwapa
    June 3rd, 2009 at 00:18 | #97

    bart :

    mtwapa :
    To nie do konca jest tak.

    No no, ale opisane przez ciebie jednostki chorobowe nijak nie pasują do ogólnoorganizmowego, przewlekłego zakażenia wywołującego takie objawy jak krytykanctwo lub impotencja. […]

    Ja czepilem sie jedynie prawdziwosci doslownie rozumianego Twojego zdania w rzeczywistosci nie-alternatywnej. To ze swiry (candidowcy) przekrecaja pojecia to oczywiscie wiem.

  98. Tutensramon
    June 3rd, 2009 at 00:21 | #98

    Quasi :

    bart :
    po kilku godzinach miałam trzeci stolec (lekki i puszysty).

    Swoją drogą, te wężorodne preparaty należałoby polecić Slotnej, która skarżyła się kiedyś na jakieś problemy z defekacją
    Moja kuzynka (wyższe wykształcenie, po politechnice) też wierzyła w “oczyszczanie jelit”, tyle że za pomocą picia nasyconych roztworów soli czy czegoś takiego. Nawet książkę jakąś na ten temat kupiła. I chyba nie udało mnie się jej przekonać, że to szarlataneria, w dodatku potencjalnie niebezpieczna.

    Kobiety lepiej rozróżniają kolory i wierzą w większą ilość bzdur. Nie wypada mieć do nich o to pretensji. Taka konstrukcja.

  99. June 3rd, 2009 at 00:24 | #99

    Quasi :

    Zapewne część z nich jest z siebie zajebiście dumnych, bo są za cwani by dać sobą manipulować Gazecie Wyborczej, chciwym koncernom farmaceutycznym, wiadomym kręgom, które sfingowały lądowanie na Księżycu i zamachy 11.09.2001., a do tego jest nastawiona sceptycznie wobec teorii ewolucji i globalnego ocieplenia…

    Już mam ząbki umyte i soczewki wyjęte, ale kilka słów od siebie: wyznawcy takich jazd, których miałem okazję poznać, wykazywali pewną bezradność i strach wynikający z – moim zdaniem – lęku przed światem. Cechowało ich wyolbrzymianie zagrożeń świata zewnętrznego – trochę na melodię “tam na dworze straszne toksyny w powietrzu i trujące antybiotyki w mięsie, a my tu się chronimy i dajemy radę”. Duże poczucie zagubienia i trzymania się różnych wygrzebanych gdzieś teorii. Ale też nastawienie przeciw establishmentowi połączone z posiadaniem wiedzy tajemnej, znane mi z młodych lat, kiedy autorzy zine’ów czy muzycy hardcore’owych kapel sypali mądrościami i informacjami, o których nie słyszałem w mainstreamowych mediach.

  100. June 3rd, 2009 at 00:28 | #100

    O rany. Widzicie to, co ja? Mój niewinny tekścik o Gotlandii został wzorcem metra, przykładem na “teksty ukazujące liberalizm (i UPR-owców) w fałszywym świetle”.

Comment pages
1 2 3 19 2126
  1. No trackbacks yet.

Optionally add an image (JPEG only)