Home > Racjonalo, Szef kuchni poleca... > Na mnie działa. O dowodzie anegdotycznym

Na mnie działa. O dowodzie anegdotycznym

April 17th, 2009 Leave a comment Go to comments

Pozderzałem się ostatnio ze zwolennikami homeopatii na forach wiodących dzienników. Na hasło „homeopatię biją Niemcy” natychmiast zbiegało się dużo zwolenników tej alternatywnej metody topienia pieniędzy w wodzie (alternatywnej do inwestowania w jachty i łodzie wiosłowe, rzecz jasna). Wielu z nich przyniosło własne dowody na działanie homeopatii, zwane również dowodami anegdotycznymi, świadectwami, czy, z angielska, testimonialami. Kilka dni temu na mój blog zawitała kobieta gotowa głosić chwałę homeopatii na podstawie własnych pozytywnych doświadczeń. Kiedy próbowałem jej wyjaśnić, dlaczego dowody anegdotyczne mają małą wartość, ogarnęło mnie silne poczucie deja vu: „chyba dziesiąty raz o tym piszę”. Zmotywowało mnie to do napisania o dowodach anegdotycznych raz a dobrze, w formie posta na blogasku, do którego będę potem linkować zamiast strzępić przysłowiowy język po przysłowiowej próżnicy.

Dowód anegdotyczny wygląda tak:

A ja ci powiem, że po roku walki o zdrowie mojego synka gdzie zaliczył całe spektrum antybiotykowe, ten „cukier” zadziałał. I nie mamy od 2 lat problemów. I od tamtej pory nie dostał ANI JEDNEGO CHEMICZNEGO LEKU i jest zdrowym silnym chłopaczkiem.

Albo tak:

W medycynie konwencjonalnej wykorzystaliśmy WSZYSTKIE możliwości aby ratować syna, i  co? Inic! Został tylko homeopata. Podeszłam do tego sceptycznie, ale nie byłabym dobrą matką, gdybym nie spróbowała ostatniej deski ratunku. Nagle szok! Kilka „kulek” za 8,7zł i w ostatniej chwili syn został dosłownie wyciągnięty grabażowi spod łopaty. Do tej pory nie mogę odżałować, że mojej Pani doktor nie spotkałam wcześniej. Moje dziecko nie cierpiałoby tak strasznie.

Może też wyglądać tak:

Na Mszy św. o uzdrowienie byłam po raz pierwszy w pierwszą środę września 2005 r. i od tego dnia nie doświadczyłam już bólu kolana.

Co zrobić z dowodem anegdotycznym? Można oczywiście zarzucić rozmówcy kłamstwo — i zapewne w kilku przypadkach będziecie mieć rację. Rzadziej jednak, niż się spodziewacie. Częściej ludzie przedstawiający taki dowód będą głęboko przekonani, że homeopatia wyleczyła ich z ciężkiego przeziębienia lub pomogła ich dziecku wyjść z jakiegoś chronicznego schorzenia. Co skłania ich do zajęcia takiego stanowiska?

Autora pierwszego cytatu spytałem o diagnozę, jaką postawiono jego synkowi. Okazało się, że cierpiał na przewlekłe zapalenia ucha, czyli dość uciążliwe schorzenie, które jednak zazwyczaj mija z wiekiem — rzadko dotyka dzieci starsze niż siedmioletnie. Przeziębienie, nawet to ciężkie, również w końcu przechodzi. Pani, której od mszy minął ból kolana, kilka dni wcześniej wróciła z turnusu rehabilitacyjnego. Kto wie, czy to rehabilitacja nie wpłynęła na poprawę?

Człowiek jest tak skonstruowany, by wszędzie doszukiwać się związków skutkowo-przyczynowych. Psycholog ewolucyjny powiedziałby, że na sawannie była to cecha preferowana przez dobór naturalny: Gumbo zjadł czarny grzybek, Gumbo nie rusza się i brzydko pachnie, więc my nie będziemy jeść czarnych grzybków. Kiedy słyszymy zdanie „Zjadłam Oscillo, grypa minęła”, niezależnie od intencji wypowiadającego sami je przekształcamy na podrzędnie złożone „Ponieważ zjadłam Oscillo, to grypa minęła”. Błąd w rozumowaniu, który przypisuje związek przyczynowo-skutkowy dwóm zdarzeniom tylko dlatego, że wystąpiły jedno po drugim, nazywa się po łacinie post hoc ergo propter hoc i jest chyba najczęstszą pomyłką spotykaną w dowodach anegdotycznych.

Najczęstszą, ale nie jedyną. Istnieje cały szereg błędów w rozumowaniu, które mogła popełnić nasza bohaterka. Na przykład efekt potwierdzania (ang. confirmation bias), bardzo częsty błąd logiczny polegający na zwracaniu uwagi jedynie na zdarzenia, które pasują do naszych poglądów. Jeśli nasza bohaterka jest fanką homeopatii, będzie lepiej pamiętać te sytuacje, w których po zażyciu Oscillo objawy przeziębienia niż te, kiedy efektu nie było. Może też skłaniać się ku twierdzeniu, że po zażyciu Oscillo objawy ustępowały szybciej, choć w rzeczywistości taki związek nie zachodził. Typowy przykład efektu potwierdzania to pielęgniarka z ostrego dyżuru, która jest przekonana, że w czasie pełni na oddziale jest większy ruch. Statystycznie związek nie istnieje: jeśli karetki kursują częściej, a jest akurat pełnia, pielęgniarka myśli sobie “Oho, pełnia, duży ruch”; jeśli większy ruch występuje w czasie nowiu, pielęgniarka nie zwraca uwagi na ten zbieg okoliczności.

obecalp1Co jeszcze mogło spotkać naszą fankę homeopatii? Mogła doświadczyć fascynującego zjawiska powrotu do średniej (ang. regression to the mean): jednostki, które uzyskały skrajne wyniki w pierwszym pomiarze, w drugim pomiarze uzyskują wyniki bliżej średniej. Fenomen ów bardzo ładnie obrazuje prawda życiowa sierżanta Marines: kiedy pochwali żołnierzy za wykonanie jakiegoś zadania, za drugim razem wykonują je gorzej; kiedy ich opieprzy za zły wynik, za drugim razem idzie im lepiej (wniosek: nie chwalić). Pewna odmiana powrotu do średniej może wystąpić także podczas leczenia homeopatią przeziębienia; wystarczy, że zdecydujemy się na podjęcie leczenia w momencie przesilenia choroby, kiedy jej objawy najbardziej nam dolegają. Im gorzej czujemy się dziś, tym większa szansa, że jutro poczujemy się lepiej.

Na marginesie: co, jeśli jesteśmy wciąż przed przesileniem i czujemy się coraz gorzej, mimo zażycia Oscillo — czyli jeśli wciąż jesteśmy na krzywej opadającej? Homeopaci wymyślili na to genialny patent: występujące czasami w pierwszej fazie leczenia tzw. pogorszenie homeopatyczne, po którym nadchodzi poprawa! Kiedy nadchodzi? No cóż, kiedy minie przesilenie.

Jeśli zwolenniczka homeopatii nie chce w dyskusji przyjąć racjonalnych argumentów i upiera się przy swoim stanowisku (w końcu nie po to angażujemy się we flejmy w necie, żeby dać się przekonać), prędzej czy później zacznie używać hipotez ad hoc, czyli tworzonych w czasie rzeczywistym rozwiązań wyjaśniających luki w swojej teorii. Aby zilustrować hipotezę ad hoc, najlepiej sięgnąć po prawdziwy przykład. Oto więc opowieści grasującej na moim blogu homeofanki o zbawiennym wpływie homeopatii zostają skonfrontowane z wpisami na jej mikroblogu, z których wynika, że jej ostatnia grypa trwała długo i była bardzo uciążliwa. Co ona na to?

Nie zastosowałam homeopatii na początku, jak powinnam była. Przyjęłam lek homeopatyczny dopiero na koniec.

Wytknięta nieskuteczność homeopatii zostaje natychmiast wytłumaczona dodatkowym, wymyślonym na kolanie powodem, w tym przypadku niewłaściwym reżimem przyjmowania leków.

Nasza homeofanka to przypadek jednostkowy, opierający się na własnych doświadczeniach. Co jednak, jeśli dowodami anegdotycznymi zaczyna sypać praktyk? Na przykład lek. med. Tomasz Kokoszczyński, specjalista medycyny rodzinnej, sekretarz Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego (PTH), Krajowy Wiceprezydent na Polskę Międzynarodowej Medycznej Ligi Homeopatycznej (LMHI)? W dyskusji pod artykułem jego autorstwa on sam (albo jakiś podszywający się pod niego złośnik) przywołuje wdzięczność uleczonych pacjentów:

A ja widziałem setki reakcji na leki. Wiele też odczułem na sobie. (…)
Żebyś odczuł na sobie prawdziwą próbę lekową to byś tak nie mówił…
Żebyś doznał radości pacjenta lub jego rodziców to byś tak nie mówił…

Żeby nie było, że znęcam się nad jakimś Bogu ducha winnym poczciwiną: internauci reklamują doktora Kokoszczyńskiego jako homeopatę leczącego dzieci z autyzmu„uszkodzeń poszczepiennych”. On sam zapytany o te schorzenia odpowiada niejednoznacznie: „W leczeniu homeopatycznym można zdziałać tyle ile mieści się w ramach możliwości organizmu. Niejednokrotnie byłbyś nie tylko zaskoczony, ale zszokowany jak duże są to możliwości. Nie tylko Ty zresztą — ‘magię’ zmian wywoływanych przez cukrowe kulki odczuwa również otoczenie, fachowy personel, który nieraz nic nie wie o leczeniu itp. itd. Dużo by opowiadać :-)”.

Wyobraźmy sobie, że nasz doktor opracowuje homeopatyczną szczepionkę przeciw grypie. Ci z was, którzy czytają komentarze w moim blogu, wyobrażają już sobie pewnie, co taka szczepionka może zawierać; pozostałą większość zapraszam do przeczytania krótkiej historii o mojej przygodzie z kroplami do nosa Euphorbium. Doktor-homeopata prosi jesienią swoich stałych pacjentów o przetestowanie szczepionki; zgadza się dwudziestu z nich, dziesięć osób odmawia. Na wiosnę doktor przeprowadza wywiady i okazuje się, że z dwudziestu osób poddanych działaniu szczepionki zachorowały tylko cztery. Hosanna, radość pacjentów, łzy szczęścia w oczach doktora, nowa szczepionka działa w 80% przypadków (16/20). My jednak — jako sceptyczne fiutki, trzymające się „obecnego, jakże racjonalnego paradygmatu nauki” — popatrzmy na tę dziesiątkę, która odmówiła. Okazuje się, że wśród tych osób, które nie przyjęły homeoszczepionki, na grypę zachorowały tylko dwie — a więc zachorowalność wśród nich była dokładnie taka sama, co wśród tych, które szczepionkę przyjęły: 80% nie zachorowało!. Na pierwszy rzut oka efektywność homeoszczepionki jest piorunująca, przy dokładniejszym zbadaniu okazuje się, że jej działanie nie różni się od działania szklanki wody z cukrem.

Nasz doktor zrobił jednak krok w dobrym kierunku, choć nieświadomie — gdyby ta historia wydarzyła się naprawdę, pewnie na różnych forach czytalibyśmy dziś peany pochwalne na cześć superhomeoszczepionki, która piorunująco zapobiegła grypie u Goździkowej i innych pacjentów pana doktora. Ów krok to przejście od dowodów anegdotycznych w stronę badań klinicznych, które — porządnie przeprowadzone, rzetelnie opracowane i powtórzone przez niezależne ośrodki — dają precyzyjną odpowiedź, z jaką skutecznością dany lek działa na dane schorzenie (i czy w ogóle działa). Środki, które takie badania przeszły, nie potrzebują dowodów anegdotycznych na potwierdzenie swojej skuteczności.

Jeśli więc napotkacie na swojej drodze nieznaną wcześniej metodę leczniczą, rozglądajcie się za sygnałami alarmowymi. Tłumaczenie jej działania mechaniką kwantową, fraktalną strukturą czasoprzestrzeni czy nieodkrytymi jeszcze przez współczesną naukę prawami to poważne ostrzeżenie. Podpieranie się dowodami anegdotycznymi — listami od wdzięcznych pacjentów czy świadectwami łaski — daje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że mamy do czynienia z pseudonauką.

Przykład z homeoszczepionką zaczerpnąłem z książki Stuarta Sutherlanda „Irrationality”. Sutherland opowiadał o lekarzu szukającym związku między pewnym symptomem a pewną chorobą, liczby były nieco inne, więc może wywinąłbym się od zarzutu o zrzynanie — mimo to wolę od razu uczciwie się przyznać. Historię o pielęgniarce i pełni księżyca ściągnąłem z podcastu „The Skeptics’ Guide To The Universe”.

  1. April 24th, 2009 at 23:43 | #1

    Ogólnie to ja nie wiem, o co chodzi Moon. I chyba nasza rozmowa trwała tak długo – było to dla mnie doświadczenie poznawcze, a przynajmniej jego próba. Na poziomie wymiany argumentów jest to ktoś, kto wpisuje hasła w Google i potem przepisuje “bez rozumienia”; na poziomie wymiany epitetów Moon prezentuje się jako pretensjonalna gimnazjalistka w teflonowej zbroi.

    Ponieważ nie uczestniczę już w osobistych przepychankach w Internetach, nie kumam, o co chodzi. Jeśli chodzi o lepsze skojarzenie słowa Moon z tym jej blogaskiem, to właśnie paroma klikami pousuwałem linki z jej komciów. Swoją drogą, po co w takim przypadku podnosić pozycjonowanie w Google? Dla tych wierszyków i LOLkotków?

    BTW, poguglałem szybko i okazuje się, że niecały rok temu Moon stała się pierwszą osobą, którą zbanowałeś na swoim blogasku. I ktoś ci już wtedy pisał: “Gratulacje – poznales Moon! Twoj blog, to kolejny z wielu na ktorym wymieniona dostala bana”. Kim ona jest, hrabią de Saint-Germain polskiej sieci? Była tu zawsze, dziurki na pierwszych kartach perforowanych układły się w kontur jej twarzy?

  2. Zygzak
    April 25th, 2009 at 00:38 | #2

    @ bart:
    Troll-łańcuszek.

  3. April 25th, 2009 at 12:26 | #3

    Bart,
    Moon jest JEDYNĄ osobą jaka dostała u mnie bana. co ciekawe, nie jest szczególnie ‘techniczna’ a udawało się jej obejść flitry. Dopiero niewybrednym, ale skutecznym fortelem ją wypłoszyłem. Dawne i niesamowite przygody. Czułem się jakbym użył LSD (homeopatycznie, oczywiście) i obudził się w świecie ‘Bajek robotów’ Lema.

    Jak mawiał Szósty Patriarcha Zen: drzewo jest doskonałe, bo nie wie że jest drzewem, a jednak nikt nie zaprzeczy że nim jest. A Moon jest właśnie trollem doskonałym.

  4. April 25th, 2009 at 21:01 | #4

    W “Przekroju” jest artykuł o (anty)szczepieniach i znalazłem miodzo komentarz kończący się:

    “Niektórzy protestują przeciw szczepionkom, czyli terrorowi nauki. I też dobrze. Pytanko: czym się nauka ostatnio (czy w ogóle) wsławiła?”
    http://przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul_opinie,4536.html?cmc_id=24779&ph_main_02_start=listTree

    Aż mi się nasza Moon przypomniała.

  5. April 25th, 2009 at 22:20 | #5
  6. Tutensramon
    April 25th, 2009 at 22:26 | #6

    I znów nie chce mi się śledzić komentarzy, bo lubię być pijany i rodzi mi się dziecko. Matka jest współuzależniona, a ja jestem bezrobotnym narkomanem bez pomysłu na żydzie. To jak jest ? Prozac działa czy nie? Oscillococcinum działa czy nie?

  7. April 26th, 2009 at 07:47 | #7

    Uwaga, uwaga, Mirosław Dakowski i jego antyszczepionkowe emo, w’ogle ciekawy koleś, DJ miksujący fizykę z Bozią.

  8. April 26th, 2009 at 08:36 | #8

    bart :

    Kim ona jest, hrabią de Saint-Germain polskiej sieci?

    Buckaroo Banzai!

    A renaissance man, the character is a top neurosurgeon, particle physicist, race car driver, rock star and comic book hero, and probably the last hope of the human race.

    Proponuję zacząć od trailera i zerknąć na napisy końcowe.

  9. April 26th, 2009 at 10:54 | #9

    @brygada z tego bloga

    Jesteście gabinetem osobliwości dr Bartensteina.

  10. April 26th, 2009 at 11:23 | #10

    nameste :

    @brygada z tego bloga
    Jesteście gabinetem osobliwości dr Bartensteina.

    Padłem. Widzicie, zasialiście jej w głowie myśli, a ona nieprzyzwyczajona, że jej coś po głowie chodzi, i teraz biedactwo ma zakłóconą homeostazę. :(

  11. RobertP
    April 26th, 2009 at 11:56 | #11

    eli.wurman :

    Uwaga, uwaga, Mirosław Dakowski i jego antyszczepionkowe emo, w’ogle ciekawy koleś, DJ miksujący fizykę z Bozią.

    Rety, jaki debil – “koszt szczepionki w produkcji to ok. 5 centów USA, a koszt sprzedaży do 50 dolarów”
    Brzmi zupełnie jak nastoletni sieciowy rewolucjonista “koszt wypalenia CD w produkcji to ok. 5 centów USA, a koszt sprzedaży gry to 50 dolarów”.

  12. jabol
    April 26th, 2009 at 12:35 | #12

    Barts :

    Padłem. Widzicie, zasialiście jej w głowie myśli, a ona nieprzyzwyczajona, że jej coś po głowie chodzi, i teraz biedactwo ma zakłóconą homeostazę.

    Spokojnie, tylko do piątego maja, potem nie będzie już tu przyłazić. Grozi jej internet pakietowy.

  13. April 26th, 2009 at 14:40 | #13

    @ jabol:

    WTF??

  14. gantolandon
    April 26th, 2009 at 15:01 | #14

    czescjacek :

    @ jabol:
    WTF??

    Nikt nie wie. W poprzednim roku po prostu pojawił się na Youtube taki filmik. Grupka smutnych kolesi przy akompaniamencie rozdzierających serce dźwięków pianina ogłosiła koniec wolnego Internetu (spowodowany przez światowy spisek dostawców sieci). Screeny w blogonotce moon i część cytatów pochodzi właśnie z tego źródła. Dowodów nie ma dlatego, że i autorzy dramatycznego apelu nie wpadli na to, żeby je gdziekolwiek umieścić.

  15. April 26th, 2009 at 16:39 | #15

    @ gantolandon:

    no właśnie na szybko zguglałem że jest jakaś dyrektywa unijna regulująca to i owo, ale nie wiem nawet gdzie informacji miałbym szukać, bo zdaje się, że odpowiedni artykuł w wiki został przejęty przez teoretyków spiskowych :) a projektu ustawy przecież nei chce mi się czytać

  16. Slotna
    April 26th, 2009 at 16:42 | #16

    Retoryka tych wstrzasajacych newsow nieodparcie mi sie kojarzy z jazda nt. Codex Alimentarius. Tylko troche szkoda, ze przez internet pakietowy nikt nie umrze, byloby zabawniej.

  17. AJ
    April 26th, 2009 at 17:37 | #17

    A jak ktoś źle się poczuje, a nie będzie miał w pakiecie stron medycznych???

  18. bantus
    April 26th, 2009 at 23:36 | #18

    bart :

    Na poziomie wymiany argumentów jest to ktoś, kto wpisuje hasła w Google i potem przepisuje “bez rozumienia”

    Może to jakiś rodzaj, a właściwie wersja akinatora? Prosty zestaw reguł w równie nieskomplikowanym algorytmie, który wydaje z siebie czasem zaskakujące rezultaty.

  19. gantolandon
  20. gantolandon
    April 26th, 2009 at 23:37 | #20

    Hmmm… Poprzedni komentarz nie przeszedł. Wydaje się, że samych linków nie akceptuje.

    A zatem: tu można poczytać o pakiecie: http://www.eubusiness.com/Telecoms/telecoms-reform-guide/

  21. Veln
    April 27th, 2009 at 00:21 | #21

    @gantolandon

    Cholera, link nie działa, tej strony nie ma w moim pakiecie :/

  22. jabol
    April 27th, 2009 at 01:45 | #22

    Veln :

    @gantolandon
    Cholera, link nie działa, tej strony nie ma w moim pakiecie :/

    Ha, a u mnie działa! To jak z homeopatią – im mniej stron masz w pakiecie, tym lepsze internety.

  23. RobertP
    April 27th, 2009 at 10:22 | #23

    @Bart, tak off-topicznie to Wysokie Obcasy też dostrzegły naprotechnologię i zjechały (ale delikatnie)
    http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96857,6532699,Blogoslawiona_metoda.html

  24. April 27th, 2009 at 11:05 | #24

    RobertP :

    Wysokie Obcasy też dostrzegły naprotechnologię i zjechały (ale delikatnie)

    Bardzo dobry tekst! Zagórskiemu udało się zahaczyć o wszystkie podejrzane elementy NPT: że to kompilacja dostępnych metod wspomagających płodność, ale tylko tych, które są zgodne z nauczaniem Kościoła. Do tego standardowe dla pseudonauk porady “ruch to zdrowie” (duh!), wyciąganie kasy za coś, co powinno być dostępne za darmo, wymachiwanie wynikami niejasnego pochodzenia, nowe mądre nazwy dla starych procedur (ocena biowskaźników zamiast oglądania śluzu) oraz – co bardzo charakterystyczne dla mało lub zupełnie nieskutecznych koncepcji – stawianie na osobisty kontakt z pacjentem, głęboki wywiad, leczenie holistyczne itd.

  25. April 27th, 2009 at 20:33 | #25

    Spytałem, ilu procentom par borykających się z niepłodnością może pomóc naprotechnologia. Jego zdaniem jest ona skuteczna: w 80 proc. przypadków endometriozy, w 90 proc. – zaburzeń owulacji, w 60 proc. – niedrożności jajowodów i u 30 proc. par po niepowodzeniach in vitro.

    …what.

  26. Ami
    April 27th, 2009 at 22:19 | #26

    A zmieniając temat, siostra mówiła mi, że w tv było znowu najeżdzanie na straszną polityczną poprawność, wraz z powołaniem się na zakaz mówienia mama i tata, tylko za cholerę nie pamięta, w którym programie i jak to dokładnie szło. Kojarzy ktoś?

  27. April 27th, 2009 at 22:59 | #27

    Ale taki bardziej talk show z prowadzącym lekko łysawym z długimi do tyłu? Czy taki bardziej chujgowico z prowadzącym pękatym i młodzieżą pracującą w tle? A może taki teledysk z młodszym bratem reżysera teatralnego Klaty?

    Czystym blefem jadę, telewizor przez okno wyp… już dawno i ch…

  28. April 27th, 2009 at 23:41 | #29

    bart :

    Obrodziło literatami na Frądzie…

    Nie, no widze, ze doprawdy wiele czasu minelo, odkad wyjechalem i powaznie juz utracilem watek.

    Czy to jest jakis caly nowy gatunek prozy? Po trzecim akapicie zaliczylem mentalny mentalny BSOD. No ale pewnie to dlatego ze ta proza jest jeszcze w wersji beta…

  29. RobertP
    April 28th, 2009 at 00:13 | #30

    bart :

    Obrodziło literatami na Frądzie…

    Qrcze jako nastolatek miewałem różne fantazje, ale zawsze były tam panienki w obcisłych wysokich botkach, minispódniczkach i z miotaczami laserowymi. Kiepska SF lepiej pasuje do układu hormonalnego samca niż jakieś eskapistyczne fantazje o byciu księdzem męczennikiem.

  30. zasm
    April 28th, 2009 at 00:58 | #31

    Ha! Ta nowa historia zapewne obierze mniej więcej taki kierunek.

  31. invinoveritas
    April 28th, 2009 at 08:13 | #32

    @ Bart
    “Czystym blefem jadę, telewizor przez okno wyp… już dawno i ch…”

    Ale gazety czytasz? W UE wprowadzają szariat! Oczywiście Rzepa za Daily Mail:

    http://www.rp.pl/artykul/2,297439_Czy_w_UE_zostanie_wprowadzony_szarijat.html

  32. Ami
    April 28th, 2009 at 08:38 | #33

    bart :

    Ale taki bardziej talk show z prowadzącym lekko łysawym z długimi do tyłu? Czy taki bardziej chujgowico z prowadzącym pękatym i młodzieżą pracującą w tle? A może taki teledysk z młodszym bratem reżysera teatralnego Klaty?
    Czystym blefem jadę, telewizor przez okno wyp… już dawno i ch…

    Zdaje się chodzi o jakieś wiadomości. Punktem odniesienia było info o wykluczeniu jakiejś kandydatki na miss USA za polityczną wypowiedź o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. A potem w materiale zaczęli straszyć terrorem pp, m.in. zakazem mówienia tata i mama. Musiało to lecieć na TVP, Polsacie lub TVN (w tym ostatnim notabene akceptują wypowiedzi typu “homoseksualizm to wynaturzenie”, którą to mądrością podzieliła się ze światem Pieńkowska w “Dzień dobry TVN”).

  33. Anonymous
    April 28th, 2009 at 08:46 | #34

    eli.wurman :

    Uwaga, uwaga, Mirosław Dakowski i jego antyszczepionkowe emo, w’ogle ciekawy koleś, DJ miksujący fizykę z Bozią.

    “Mirosław Dakowski (ur. 1937) – polski fizyk, prof. dr hab. W latach 1940-1946 Sybirak”

    Biedaczek, musiał się nacierpieć jak mu pieluszki przymarzały do tyłka.

  34. April 28th, 2009 at 08:59 | #35

    bart :

    Obrodziło literatami na Frądzie…

    Ja swoje teksty prozą publikuję w wydawnictwie /dev/null – tam, gdzie ich miejsce. A poezję to już tylko dla lulzów, bo się tego nie da czytać. Ale żeby używać do tegonamierzalnych danych?

    Torquemada w skrócie: Ubuntu (freetard), Najwyższy Czas (korwinista), zarządzanie i marketing (okurwa).

    invinoveritas :

    Ale gazety czytasz? W UE wprowadzają szariat! Oczywiście Rzepa za Daily Mail:

    Ktoś jeszcze kupuje rzepę z innych niż biz-prawnicze dodatki powodów?

  35. April 28th, 2009 at 09:59 | #36

    eli.wurman :

    Torquemada w skrócie:

    ale jaki ładny gniewny <3

  36. April 28th, 2009 at 10:10 | #37

    bart :

    Obrodziło literatami na Frądzie…

    O w dupę, nic tylko skopiować jako praktyczny przykład do pogadanki o grafomanii. Terlikowski przynajmniej potrafi człowieka rozśmieszyć.

  37. April 28th, 2009 at 10:35 | #38

    Może sącząc dyskretny dywersyjny jad w anonimowych komentarzach pod twórczością obu panów, skłócimy ich ze sobą? :)

  38. April 28th, 2009 at 10:50 | #39

    Jeśli wymieniamy rozliczne zalety Tomka Torquemady Dajczaka, nie zapominajmy o jego pomyśle na zablokowanie Ikei zapełnionymi wózkami zostawianymi przy kasach. Pamiętacie? Idziemy do Ikei w sobotę, wrzucamy na wózek ile się da, przy kasie wygłaszamy krótkie oświadczenie “JESTEM KATOLIKIEM, WY OKROPNE GEJOFILE, OBRAZILIŚCIE JEZUSA”, zostawiamy wózek, wychodzimy, na parkingu przebieramy się w inne ciuszki dla zmylenia ochrony, wracamy, wrzucamy na wózek ile się da…”

    Tomek Torquemada Dajczak jest również właścicielem wyszukiwarki szukaj.katolicy.net, która każde wyszukiwania okrasza taką oto autoreklamą:

    Informacje pochodzą z kilkudziesięciu (liczba ta się wciąż zwiększa) sprawdzonych, katolickich serwisów internetowych, dzięki czemu są one bardziej wiarygodne niż wyszukiwane w całej sieci.

    Dzięki takiej selekcji wyniki wyszukiwania są faktycznie bardziej wiarygodne! W sensie “godne głębokiej wiary Tomka Dajczaka”.

  39. April 28th, 2009 at 13:03 | #40

    bart :

    Dzięki takiej selekcji wyniki wyszukiwania są faktycznie bardziej wiarygodne!

    ale blog de bart trudno znaleźć:
    http://szukaj.katolicy.net/wyniki.html?cx=008756735057868101588%3Abol9qnep-uw&cof=FORID%3A10&ie=UTF-8&q=blog+de+bart&sa=Szukaj#980

  40. April 28th, 2009 at 13:10 | #41

    O kurde, Maciek Gnyszka używa mnie jako przykładu w anegdotce o złodziejstwie. Co za kutasina podła! A mieliśmy zostać przyjaciółmi…

  41. blue.berry
    April 28th, 2009 at 13:36 | #42

    planujesz jakiś riwendż?

  42. April 28th, 2009 at 13:51 | #43

    Futurystyczną powieść bukkake w odcinkach z Maćkiem w roli głównej.

  43. April 28th, 2009 at 13:54 | #44

    Panie Boże, proszę spraw, by Maciek Gnyszka to przeczytał i chciał się dowiedzieć w Google, co to znaczy “bukkake”…

  44. RobertP
    April 28th, 2009 at 13:54 | #45

    blue.berry :

    planujesz jakiś riwendż?

    Ja chciałem zripostować artykułem 1128 Katechizmu Kościoła Katolickiego
    “W chwili, gdy sakrament jest celebrowany zgodnie z intencją Kościoła, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w nim i przez niego, niezależnie od osobistej świętości szafarza.

    Czyli ktoś jednak przewidywał, że nawet taki kapłan może nie być dość “prawdziwym katolikiem”.
    Ale engine jego bloga mnie wykopał :-(

  45. April 28th, 2009 at 14:01 | #46

    RobertP :

    Ale engine jego bloga mnie wykopał :-(

    W sensie “Your comment is awaiting moderation”? Maciek czyta każdego komcia przed puszczeniem.

  46. April 28th, 2009 at 14:53 | #47

    bart :

    Co za kutasina podła!

    To już widać nawet po zdjęciu. Nie chodzi mi rzecz jasna o to jak wygląda, bo to schludny git kawaler (tekst kolegi z podstawówki), ale żeby się tak samemu, dobrowolnie i za darmo sfotografować w pozie aktora reklamówki taryfy biznesowej telefonii komórkowej to trzeba mieć wyczucie żenady i autoironii na poziomie pantofelka.

  47. April 28th, 2009 at 14:56 | #48

    @gnyszka

    ale WTF z jego anegdotą o Irakijczyku terroryzującym go podstępnie przesyłanymi przez blutucz plikami? jakich wartości w niej broni? i czemu se przed wejściem na zajęcia nie wyciszył komputra?

  48. April 28th, 2009 at 15:08 | #49

    czescjacek :

    ale WTF z jego anegdotą o Irakijczyku

    Dzisiaj bluetooth, jutro ataki samobójcze — proste.

    A poza tym to jest właśnie jeden z tych żałosnych gości o których pisałem w komciu u WO, którzy myślą, że wyrobią sobie od młodości markę ekspercką publikując w intertubsach. O tak pisałem: ‘łeb-2.0 zrobił straszną krzywdę młodym wannabe specjalistom dając mesydż: “jesteś młody i ambitny, ale nie masz jeszcze wyrobionej pozycji? napisz tekst na nasz internetowy portal fachofcuf, wprawdzie za darmo, ale zabłyśniesz, wyrobisz się, ktoś cię zauważy” Brzmi świetnie, co? WRONG. A Google pamięta…’ Aż mi go szkoda.

  49. April 28th, 2009 at 15:15 | #50

    inz.mruwnica :

    Dzisiaj bluetooth, jutro ataki samobójcze — proste.

    dżizas. rzeczywiście nie idzie tam o nic innego, as far as I can tell o_0

  50. April 28th, 2009 at 15:18 | #51

    inz.mruwnica :

    Aż mi go szkoda.

    A mi go zupełnie nie szkoda. Nawet cieszę się, że tak aktywnie promuje te wszystkie programy partnerskie (looknijcie jak to wygląda na Fronda.pl) i brednie NLP. To się wszystko z czasem skompromituje a razem z tym on sam. Spodziewam się, że Maciek ma na tyle mózgu pod deklem, żeby sobie skalkulować, uznał że mu się opłaca.

  51. April 28th, 2009 at 16:44 | #52

    eli.wurman :

    looknijcie jak to wygląda na Fronda.pl

    O rany, nie widziałem tego wcześniej! Takie programy partnerskie znałem do tej pory wyłącznie z komciów gości spamujących mi bloga.

    Ktoś im powinien powiedzieć, że to wstyd :)

  52. April 28th, 2009 at 16:49 | #53

    bart :

    O rany, nie widziałem tego wcześniej!

    Nie-mo-żli-we:

    Np. takie coś? Albo generalnie jak się we frondową wyszukiwarkę wrzuci wyskakuje takie coś: o, takie. Jako domorosłemu badaczowi obciachu dostarczają mi rewelacyjnych dowodów anegdotycznych na potwierdzenie tezy, że okolice prawicowo-religijne wymagają kompletnego braku wyczucia co jest ok, a co obsysa.

  53. April 28th, 2009 at 16:57 | #54

    eli.wurman :

    Nie-mo-żli-we:

    Nie no, ja wiem, że oni zbierają kasę, ale zawsze myślałem, że w nieco poważniejszy sposób – a nie że pozapisywali się do programów partnerskich sprzedawców worków do odkurzaczy!

  54. April 28th, 2009 at 17:27 | #55

    eli.wurman :

    Np. takie coś?

    “nie mam pieniędzy, ale chciałbym mieć konto bankowe!

    świetnie! Wejdź na strony: http://www.fronda.pl/mbank oraz http://www.fronda.pl/pasaz i wybierz coś dla siebie! Za otwarcie zwykłego, darmowego konta w mBanku, Fronda.pl dostanie aż… 55 zł prowizji”

    krajste. ktoś im powinien powiedzieć, że to zatrąca o kradzież.

  55. April 28th, 2009 at 17:38 | #56

    czescjacek :

    krajste. ktoś im powinien powiedzieć, że to zatrąca o kradzież.

    To nie kradzież. Katolicy nie kradną, bo jeśli kradną, przestają być katolikami. A Fronda to portal katolicki. A katolicy nie kradną.

  56. April 28th, 2009 at 18:01 | #57

    Ej, a skoro już o NLP zahaczacie, to ja przypomnę takie oto cudo: http://www.nafnaf.pl ;)

  57. April 28th, 2009 at 20:51 | #58

    Nie wiem, czy uda się nam skłócić Terlikowskiego i Torquemadę. Tak ładnie razem śpiewają, że Obama to antychryst…

  58. April 28th, 2009 at 20:55 | #59

    Quasi, coś ty narobił. Komentatorka Klarcia zajrzała na blog “niejakiego Barta” i zrozumiała, że wizja p. Tomasza może spełnić się szybciej niż myślą.

    BTW, irytuje mnie przymiotnik “niejaki”. Ile jeszcze będę musiał pracować na swą markę, żeby przestali go używać?

  59. April 28th, 2009 at 20:58 | #60

    bart :

    BTW, irytuje mnie przymiotnik “niejaki”. Ile jeszcze będę musiał pracować na swą markę, żeby przestali go używać?

    zmień tytuł bloga na “blog niejakego de Barta”

  60. April 28th, 2009 at 21:10 | #61

    Być może przemianują mnie na “tego gościa, co chce mordować noworodki z zespołem Downa”. Ale nie jestem pewien, czy to krok w dobrym kierunku.

  61. plasot
    April 28th, 2009 at 21:19 | #62

    bart :

    Być może przemianują mnie na “tego gościa, co chce mordować noworodki z zespołem Downa”. Ale nie jestem pewien, czy to krok w dobrym kierunku.

    Ale przynajmniej będziesz mógł dementować ich niedoczytanie bez guglania po źródłach.

  62. RobertP
    April 28th, 2009 at 22:21 | #63

    Ale są dobre wieści
    “Coraz mniej chętnych do założenia sutanny. W ciągu trzech lat o jedną trzecią spadła liczba zdających do seminariów duchownych, a o jedną czwartą – do zakonnych.”

    I to przez Ciebie Bart,

    “To efekt antypowołaniowej kultury, niżu demograficznego i agresywngo nagłaśniania wewnętrznych problemów Kościoła – komentuje bp Wojciech Polak.”

    Dopisz sobie, szerzyciel “antypowołaniowej kultury”

  63. Quasi
    April 28th, 2009 at 22:45 | #64

    bart :

    Quasi, coś ty narobił. Komentatorka Klarcia zajrzała na blog “niejakiego Barta” i zrozumiała, że wizja p. Tomasza może spełnić się szybciej niż myślą.

    Mnie to schlebia :-)

    Odpisałem Ci na priva (wstępna wizja projektu), ale nie wiem mail doszedł.

    pozdrawiam

  64. April 28th, 2009 at 22:57 | #65

    Niepotrzebnie jednak zeszpecił je Pan przez tchnące lubieżnością i zmysłowością opisy wystepujące w scenach z Agnes. Lepiej byłoby, gdyby powieść o wyraźnie chrześcijańskim przesłaniu wolna była od domieszki tego rodzaju

    !

  65. April 28th, 2009 at 23:08 | #66
  66. April 28th, 2009 at 23:11 | #67

    Wszystko jest otoczone, drogi patrolują roboty, a nad lasem krążą już automatyczne helikoptery.

  67. April 28th, 2009 at 23:13 | #68

    I płonące kliniki aborcyjne. Yay!

  68. April 28th, 2009 at 23:19 | #70

    Twarz Krzysztofa wykrzywiła się w bezradnym grymasie, hardy bełkot zmienił się w skomlenie, a oczy zwilgotniały. Wykorzystując chwilę dekoncentracji prześladowców, padł przed starym człowiekiem na kolana.

    – No i sam ksiądz widzi ile warte są bluźnierstwa z Tygodnika – rzekł starzec. – Słoma. Puch. Dobrze, skoro bluźnierstwa nie są warte księdza życia, to może odda za nie chociaż palec? Albo choć kawałek palca?

    Mówiąc te słowa wyjął spod biurka małą gilotynę, nieco większą od urządzenia do obcinania cygar. Ustawił ją na blacie i uniósł ostrze do góry. Skinął głową. Jacek rozwiązał ręce podsądnego. Chwycił mocno lewą dłoń księdza i skierował ją w stronę urządzenia. Mały palec umieścił pod ostrzem, ale w ten sposób, że poprzez zgięcie go można było uniknąć spadającego żelaza.

    – To co, paluszek za poglądy? Utniemy i puścimy wolno, może być?

  69. April 28th, 2009 at 23:40 | #71

    @ bart:

    C-BDSM. Kontrolujemy twój ekran. W pionie i poziomie.

  70. April 29th, 2009 at 08:22 | #72

    bart :

    spraw, by Maciek Gnyszka to przeczytał i chciał się dowiedzieć w Google, co to znaczy “bukkake”

    Kiedyś jak grywałem w gry sieciowe, miałem nicka BukkakeNinjaFapsInUrFace. Strasznie mnie śmieszyło, jak niektórzy gracze pisali “lol @ ur nick”, a niektórzy inni robili alt-tab, po czym za chwilę pisali “ewwww”.

    czescjacek :

    ale WTF z jego anegdotą o Irakijczyku terroryzującym go podstępnie przesyłanymi przez blutucz plikami?

    No przeczytaj pierwsze zdanie o zaliczaniu na ładne oczy i ostatnie o maniu przyjaciół – Gnyszek zazdrości Irakijczykowi tego, że mu się powodzi, stać go na studia w innym kraju, bez wysiłku zalicza przedmioty i jest popularny towarzysko, a do tego jeszcze pewnie ma branie u lasek i robi mu psikusy via bluetooth. Cóż może więcej Gnyszek zrobić, jak obsmarować go na blogu, pośrednio sugerując że kiedyś on (Irakijczyk, nie Gnyszka) wysadzi się albo pałac kultury.

  71. April 29th, 2009 at 08:43 | #73

    @operacja chusta

    Jeden z nich przebierze się w te buddyjskie fatałaszki. I razem z pozostałymi odciągnął od nas uwagę.
    (…)
    Te dzieci tam ginął od lat, a Bóg milczy.

    ała…
    pierwsze uznałem za pomyłkę, która każdemu się może zdarzyć, ale drugie już chyba świadczy o tym, że obok prawicowej interpunkcji istnieje też prawicowa koniugacja ;)

  72. April 29th, 2009 at 08:48 | #74

    bart :

    I płonące kliniki aborcyjne. Yay!

    Wiem, sorejszyn, przychodnie. To przez Terlikowskiego, on pisze “kliniki”.

    Barts :

    [Irakijczyk] jeszcze pewnie ma branie u lasek

    …a Maciek przestrzega zasad katolickiego narzeczeństwa.

  73. April 29th, 2009 at 08:49 | #75

    mM. :

    drugie już chyba świadczy o tym, że obok prawicowej interpunkcji istnieje też prawicowa koniugacja ;)

    Ginął dzięki zabiegą?

  74. April 29th, 2009 at 10:27 | #76

    Rany, Tomek Torquemada albo nie lubi używać smileyów, albo ma bardzo nie teges pod czapką:

    Oburzanie się na świętą inkwizycję i jej “zbrodnie” polegające na paleniu na stosie heretyków były od zawsze standardowym antykościelnym środkiem bojowym stosowanym przez wszelkiej maści antyklerykałów. Ostatnio do tego chóru moralizatorów dołącza coraz więcej postępowych katolików, którzy znajdują jakąć masochistyczną rozkosz w kajaniu się za rzekome winy Kościoła i zapewnianiu, że Kościół dojrzał i ciemne czasy rozświetlane płonącymi stosami już się nie powtórzą.

    Nie dajmy się jednak ogłupić postępowej propagandzie i spójrzmy bez emocji na problem karania heretyków.

    Co jest gorsze: herezja, czy fałszowanie pieniędzy?

    Oczywiście, fałszowanie pieniędzy pozbawia innych tylko dobytku doczesnego. Fałszowanie zaś wiary jest rzeczą stokroć gorszą, gdyż pozbawia innych życia wiecznego. Dlatego też propagowanie herezji powinno być karane bardziej surowo od fałszowania środków płatniczych.

    Co jest gorsze: herezja, czy zabójstwo?

    Zabójstwo pozbawia człowieka życia doczesnego, dlatego jest ciężką zbrodnią. Herezja natomiast pozbawia życia wiecznego, i dlatego zatwardziali, publiczni heretycy powinni być karani ciężej od zabójców.

    Czy nie należy okazywać miłosierdzia błądzącym?

    Oczywiście, należy kierować się zasadą miłości bliźniego, również wobec heretyków. Dlatego też Kościół zawsze kilkukrotnie upominał błądzących, a wyklinał i przekazywał władzom świeckim do ukarania dopiero wtedy, gdy nie było widać żadnej nadziei na poprawę.

    Nie stosowanie w obecnych czasach kary śmierci dla zatwardziałych heretyków wynika tylko i wyłącznie z powodów pragmatycznych, nie zaś fundamentalnych. Chyba nigdzie na świecie nie ma obecnie klimatu politycznego do restytucji praw karnych przeciw propagowaniu herezji, a i Kościół uważa obecnie pokojowe metody zwalczania herezji za skuteczniejsze. Nie zmienia to jednak oceny moralnej stosowanego w dawnych czasach karania heretyków śmiercią (które było oczywiście z zasady sprawiedliwe i uzasadnione), jak też nie wyklucza powrotu do stosowania tej praktyki w przyszłości.

  75. April 29th, 2009 at 10:35 | #77

    bart :

    …a Maciek przestrzega zasad katolickiego narzeczeństwa.

    Mnie pewnego razu (jak jeszcze w Krakowie mieszkałem) odwiedziła siostra ze swoim przydupasem. Ja rozumiem że religijne pierdu pierdu, ale wyjebało mnie na cyce, kiedy położyli się do łóżka jej przydupas zawinął się w śpiwór a ona owinęła się kołdrą.

    bart :

    Rany, Tomek Torquemada albo nie lubi używać smileyów, albo ma bardzo nie teges pod czapką:

    Dlatego właśnie religia jest niebezpieczna i powinna być pod taką samą kontrolą państwa jak przyjmowanie morfiny.

  76. April 29th, 2009 at 10:36 | #78

    Na starość przyszło mi zostać kamratem niejakiego Barta. Ale ja nie o tym – przeczytałem drugą część i jest nawet lepsza od pierwszej. Torque swoim słowotwórstwem rozsadza ramy konwencji. Aż mi ręce z zazdrości opadły, bo nawet po pijaku nie wpadłbym na takie cudeńka: ‘więzień zaczął bełkotać w sposób spokojny i regularny’, ‘strumień przekleństw momentalnie zmienił się w znacznie cichszy, nieartykułowany bełkot, i utrwalony został w tej postaci za pomocą szerokiego plastra’. I co znaczy ‘złoży usilną prośbę’?
    Zastanowiło mnie również dlaczego ksiądz Krzysztof bluzga gorzej ode mnie. A teraz śmigam poczytać 6 i 7 część Operacji chusta.

  77. April 29th, 2009 at 10:51 | #79

    radkowiecki :

    A teraz śmigam poczytać 6 i 7 część Operacji chusta.

    Jak słusznie wytknął jeden z komentatorów prozy Terlikowskiego: uważaj na rowy przeciwpowodziowe.

  78. blue.berry
    April 29th, 2009 at 10:51 | #80

    barcie drogi – może zrób sobie następny banner “Nie chcę mordować noworodków z zespołem Downa”

    : )

  79. April 29th, 2009 at 11:34 | #81

    eli.wurman :

    Mnie pewnego razu (jak jeszcze w Krakowie mieszkałem) odwiedziła siostra ze swoim przydupasem. Ja rozumiem że religijne pierdu pierdu, ale wyjebało mnie na cyce, kiedy położyli się do łóżka jej przydupas zawinął się w śpiwór a ona owinęła się kołdrą.

    ja znam katolicką parę, która kiedyś, po całkiem przyjemnym piwnym wieczorze, zdaje się, że gdzieś tak koło pierwszej w nocy, zaczęła się kłócić, czy dziś jest “specjalna okazja”, co pozwoliłoby obojgu nocować w jednym mieszkaniu stosunkowo blisko centrum, czy też jedno z nich będzie musiało popierdalać nocnymi gdzieś na przedmieścia o_0

  80. janekr
    April 29th, 2009 at 11:54 | #82

    Różnie z tym bywa:

    “- Mówiłeś, że to bardzo cnotliwa, bogobojna dziewczyna.
    – No tak, ale nie przez cały czas.”

    Zresztą mam w rodzinie taki przypadek.

  81. Blackops
    April 29th, 2009 at 12:07 | #83

    A potem pobierają się takie ludzie i już od pierwszej nocy pryska czar…

    …bo pewnych rzeczy nie da się nauczyć w teorii. Da się?

  82. April 29th, 2009 at 12:18 | #84

    A ja ostanio flejmowałem z homofobami i się oburzali że piszę “pedał” (co czyniłem celem jego zeszwulenia).

  83. April 29th, 2009 at 12:58 | #85

    @barts
    “Kiedyś jak grywałem w gry sieciowe, miałem nicka BukkakeNinjaFapsInUrFace. Strasznie mnie śmieszyło, jak niektórzy gracze pisali “lol @ ur nick”, a niektórzy inni robili alt-tab, po czym za chwilę pisali “ewwww”.”

    No więc to było najfajniejsze z Galbą i Katarynem na moim blogu – naprawdę po raz pierwszy usłyszeli o Goatse i Tubgirl dopiero gdy ich tak porównałem, po czym sprawdzili guglem o co chodzi :-)

  84. April 29th, 2009 at 13:32 | #86

    wo :

    “Kiedyś jak grywałem w gry sieciowe, miałem nicka[ciach]

    [ciach]dopiero gdy ich tak porównałem, po czym sprawdzili guglem o co chodzi

    a ja tam myśle że troszkę oszukujesz, wo. podejrzewam że nie mogłeś grywać w gry wcześniej niż przed pojawieniem się maszyn 64bitowych. założe się że twoje ego zawieszało słabsze procesory, lolz…

  85. April 29th, 2009 at 14:04 | #87

    czescjacek :

    zaczęła się kłócić, czy dziś jest “specjalna okazja”

    “Stan wyższej konieczności”.

  86. Barts
    April 29th, 2009 at 14:10 | #88

    @wo :

    No więc to było najfajniejsze z Galbą i Katarynem na moim blogu – naprawdę po raz pierwszy usłyszeli o Goatse i Tubgirl dopiero gdy ich tak porównałem, po czym sprawdzili guglem o co chodzi

    Jeżeli udało Ci się złapać Galbę i/lub Kataryna na Goatse albo Tubgirl, to +10 respect points. Należało im się. Oj, jak sobie wyobrażę minę Galby…

    @hlb :
    Ale albo nie doczytałeś, albo pociachałeś zanadto – brzydkiego nicka w grach sieciowych (konkretnie ET) miałem ja, a nie wo.

    A poza tematem, to dwie świetne graficzki na dzisiaj:
    http://www.flickr.com/photos/bar-art/546252526/in/set-72157600134858457/
    http://www.flickr.com/photos/bar-art/414998399/in/set-72157600134858457/

  87. April 29th, 2009 at 14:26 | #89

    Barts :

    Ale albo nie doczytałeś, albo pociachałeś zanadto

    sprawdzam i rzeczywiście, więc wlaściwie zdarzyło mi się jedno i drugie, haha.

    ale nie bądżmy małostkowi. uznajmy, że wo i tak ma całkiem spore ego. na byle pen drivie by się nie zmieściło.

  88. April 29th, 2009 at 14:38 | #90

    hlb :

    ale nie bądżmy małostkowi. uznajmy, że wo i tak ma całkiem spore ego. na byle pen drivie by się nie zmieściło.

    A co dopiero z moim id – tutaj nawet nie wiem, czy Googleplex ma dość przestrzeni dyskowej.

  89. April 29th, 2009 at 14:44 | #91

    wo :

    A co dopiero z moim id

    a nie mowilem, ze ma. jeszcze z ego nie skonczylem, a juz swoj id podsuwa…

  90. janekr
    April 29th, 2009 at 14:48 | #92

    Ale za to superego zupełnie maciupcie.

    I słusznie, bo i po cholerę toto komu?

  91. April 29th, 2009 at 15:28 | #93

    Hyhyhy… Wam też tak pokazuje?

  92. Slotna
    April 29th, 2009 at 15:35 | #94

    Hyhyhy. Mam ochote zapodac im jakies papieze w ogniu. Gole.

  93. blue.berry
    April 29th, 2009 at 15:36 | #95

    niop : )))
    czujesz się sławny i dopieszczony?

  94. April 29th, 2009 at 15:47 | #96

    blue.berry :

    Hyhyhy… Wam też tak pokazuje?

    Dokładnie to samo. Po kliknięciu:

    Co powie Gnyszka?: [17 III 2009] jak to mnie dżihad molestował!
    17 Mar 2009 … Przyjmijmy, że nasz przyjaciel blogowy Bart potrzebuje tysiąca złotych dla … wojnie długoterminowo doprowadziły de facto (i w ogromnym uproszczeniu, … ” katolicyzm” do wyszukiwarki mojego bloga to jakaś wielka rzecz? …
    maciejgnyszka.blogspot.com/2009/03/17-iii-2009-jak-to-mnie-dzihad.html

    Podczas II wś niektórzy Polacy i niektórzy żydzi zhańbili się …
    2 Gru 2008 … Panie bart nie sądzę, abym kiedykolwiek i gdziekolwiek pana reprezentował i zgadzam się z pana życzeniem. …. LEON DE PONCINS, Judaism and the Vatican ( Britons). … Jan Bodakowski. Kategorie bloga …
    http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=27&pid=1116

    Fronda
    Bart walczymy o to, by homoseksualizm nie był promowany, … a więc de facto definiuje (a właściwie przedefiniowuje) rodzinę. …. Trochę autoreklamy, ale nie chce mi się pisać za dużo. http://fronda.pl/hanys/blog/homoseksualizm. …
    fronda.pl/news/czytaj/tvp_wyjasnia_a_raczek_ze_szczygielskim_nadal_sie_ lansuja

    Żydowska krypto-propaganda, to podświadome przedstawianie widzowi …
    Gui de Rothschild i ów markiz de Libereau, wlasciciel zamku w Alzacji, wykorzystywanego do ….. Panie “ostatni_bastion”, lub po prostu “bart”, nie jestem na tyle głupi, … Wpisów na blog dokonuje Admin SiT, to jego kanał na you_tube: …
    http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=95&pid=1440

    Co powie Gnyszka?: marzec 2009
    Jeśli tak – wówczas de facto nie interesuje nas idea, a jedynie własna chwała. …… na Bloga Roku 2008? no, Bart zaczął zresztą gnyszkobloga komentować! …
    maciejgnyszka.blogspot.com/2009_03_01_archive.html

  95. April 29th, 2009 at 15:48 | #97

    @ bart:
    To samo!

    Ale jak się kliknie to na pierwszym miejscu Gnyszka. No i niedaleko trzeba kliknąć, żeby trafić na takie rzeczy.

  96. nosiwoda
    April 29th, 2009 at 15:49 | #98

    bart :

    O kurde, Maciek Gnyszka używa mnie jako przykładu w anegdotce o złodziejstwie. Co za kutasina podła! A mieliśmy zostać przyjaciółmi…

    Odpadłem przy “emigranci z ośrodka dla uchodźców”.

  97. nosiwoda
    April 29th, 2009 at 16:00 | #99

    mrw :

    A ja ostanio flejmowałem z homofobami i się oburzali że piszę “pedał” (co czyniłem celem jego zeszwulenia).

    Spier… Chyba że IYO też jestem homofobem? Bo nie chciałem, żebyś “pedałował”? To wtedy tym bardziej spier…

  98. April 29th, 2009 at 16:01 | #100

    eli.wurman :

    No i niedaleko trzeba kliknąć, żeby trafić na takie rzeczy.

    Ale przynajmniej się modlą, żebyś miał gdzie się zwrócić o pomoc w wyjściu z grzechu:

    – w intencji wszystkich psychologów i psychiatrów, aby zaczęli odważnie pomagać wszystkim homoseksualistom potrzebującym i szukającym takiej pomocy

    Rety, za Smoczyńskiego też się modlą!

    w intencji Rafała Smoczyńskiego – o powrót na Bożą drogę

Comment pages
1 5 6 7 8 9 1957
  1. No trackbacks yet.

Optionally add an image (JPEG only)